Nowy numer 3/2021 Archiwum

Ten krzyż mówi coś więcej

W diecezji powstają kolejne karawaki – wymowne znaki czasu zarazy.

Taka była zachęta biskupa Piotra Libery, wielokrotnie powtarzana w ostatnim czasie, aby w diecezji stawiać krzyże morowe zwane karawakami. Najpierw wiosną biskup był inicjatorem konkursu „Gościa Płockiego”, w którym nasi czytelnicy przysyłali zdjęcia i historie ich powstania.

Teraz, gdy epidemia znów się nasila, biskup zachęca do uciekania się pod opiekę św. Rocha i do stawiania krzyży morowych oraz odnawiania tych, które są być może zaniedbane. Odpowiedź na jego zachętę już jest w Opinogórze, Proboszczewicach i Baboszewie, gdzie powstały bądź wkrótce powstaną karawaki. – Karawaka stoi na granicy czterech miejscowości. Sami parafianie chcieli odnowić istniejący wcześniej krzyż, który był już bardzo zniszczony. A ponieważ trwa epidemia, postanowiono, że będzie on miał kształt karawaki. Umieściliśmy też tabliczkę ze słowami suplikacji: „Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas, Panie” – mówi ks. Jarosław Arbat, proboszcz w Opinogórze. Fundatorami nowego krzyża morowego w Proboszczewicach była pewna rodzina z parafii.

– Ten pomysł spotkał się z wielką przychylnością i zainteresowaniem ze strony parafian. Gdy krzyż ustawiano i gdy przygotowywano uroczystość jego poświęcenia, zaangażowało się wiele osób. Wielu też pytało się o znaczenie takiego kształtu krzyża i liter umieszczonych na jego ramionach – opowiada ks. Dawid Gołębiewski, wikariusz parafii św. Floriana w Proboszczewicach.

– Pan Jezus z dwóch przykazań miłości uczynił jedność. Uczynił z nich krzyż. Belka pionowa tego krzyża wskazuje na niebo, kieruje ku górze, ku miłości Boga – Jezusowego Ojca, Abby. Druga jest jak ramiona, którymi pragnie Chrystus objąć każdego człowieka. Na karawace jest jednak jeszcze jedna belka i można w niej widzieć ramiona twoje i moje, każdej, każdego z nas, którymi z miłością, przebaczeniem, czułością mamy zwracać się ku innym, otwierać się na innych – mówił 25 października w Proboszczewicach biskup Libera, wyjaśniając znaczenie krzyża morowego.

– Gdy tak się stanie, gdy tego „krzyża miłości”, czułości, serdeczności, cierpliwości będzie więcej, gdy odrzucimy stawianie się nad innymi, zazdrość, gniew i chęć ich wykorzystywania, chęć dorobienia się we wszystkim i na wszystkich, wówczas będą się wśród was działy cuda Bożej miłości, miłosierdzia i zmartwychwstania – akcentował biskup w Proboszczewicach. O starych krzyżach morowych pamiętają członkowie stowarzyszenia Tradytor – grupa miłośników historii działająca na ziemi płockiej i sierpeckiej. Odnawiają je i dokumentują ich historię. – Tych krzyży jest wiele, ale często są zapomniane, bo znajdują się w miejscach słabo dostępnych: gdzieś w lesie, porośnięte drzewami, dokąd dziś już żadna droga nie prowadzi – mówi Agata Warczachowska z Tradytora.

Opowiada o historii cmentarza cholerycznego w Kurowie, który powstał w połowie XIX w. na niewielkim wzniesieniu wśród pól uprawnych. W aktach parafialnych nie ma źródeł mówiących o epidemii z tamtego okresu, więcej do powiedzenia mają mieszkańcy. Według ich przekazu ustnego pośrodku wzniesienia zostały pochowane trzy osoby zmarłe na cholerę. Ciała zasypano wapnem i polnymi kamieniami. Po kilku latach, po kolejnej epidemii, pochowano jeszcze kilka osób. Postawiono drewniany krzyż, który przetrwał do lat 50. XX w. Pozostały jedynie małe górki z polnych kamieni. W 2011 r. z inicjatywy ówczesnego proboszcza ks. Marka Czajkowskiego ustawiono w tym miejscu inny krzyż, nie morowy. Pochodził on z wieży kościoła w Kurowie. Spadł w czasie wichury i został uszkodzony. Pochodził z 1888 roku. Teraz więc na wieży kościelnej umieszczono nowy krzyż, a stary, zabytkowy – na dawnym cmentarzu cholerycznym, z wyraźną inskrypcją: „Dawny cmentarz choleryczny. Obecny tu krzyż wieńczył wieżę kościoła w Kurowie”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama