Nowy numer 3/2021 Archiwum

Historia dzieje się za oknem

Mimo pandemii w Ciechanowie odbyła się Retrospektywa Festiwalu Filmowego „Niepokorni Niezłomni Wyklęci”.

Wydarzenie, które 12 lat temu rozpoczęło się w Ciechanowie, teraz odbywa się w Gdyni, ale miasto nad Łydynią pozostało ważnym przystankiem kolejnych odsłon festiwalowej retrospektywy. Wedle Arkadiusza Gołębiewskiego, dyrektora festiwalu, północne Mazowsze jest szczególnie naznaczone historią żołnierzy wyklętych, historią jeszcze nie tak odległą, którą pamięta starsze pokolenie. Przez obrazy i narrację, przez miejsca i ludzi chce on wywołać te historie z niepamięci, póki żyją jeszcze świadkowie.

Do tego projektu zaprosił filmowców i młodzież. – Przez uważność i wrażliwość można wciąż ocalić historie nieznane albo pohańbione, w których kryją się bohaterowie niezłomni. Te historie pamiętają starszy pan, pani, sąsiad... Trzeba tylko chęci i cierpliwości, aby ich wysłuchać – mówił A. Gołębiewski. – Zachęcam zwłaszcza młodzież do szukania inspiracji w domach, przeglądania albumów, wyglądania przez okno i słuchania historii sąsiadów. Przez ten festiwal wyłuskujemy historie zapomnianych bohaterów – mówił w czasie warsztatów filmowiec dokumentalista Waldemar Czechowski.

– Wciąż się zastanawiajcie: jakim pokoleniem jesteście i w jaki sposób osad historii w nas się gromadzi? – zachęcał młodych w czasie warsztatów. W ramach festiwalu odbyły się projekcje filmów, warsztaty dla młodzieży i dorosłych, w tym dla organizacji pozarządowych, panel dyskusyjny „Patriotyzm heroiczny i gospodarczy – w obronie Niepodległej”, trzy wystawy, a także gala i wręczenie wyróżnień. Świadkom historii wręczono statuetki Drzwi do Wolności oraz Sygnety Niepodległości. Wśród wyróżnionych znaleźli się: Stanisław Łoniewski, Stanisław Andrzej Załuski, Mateusz Rudziński i jego córka Łucja Pszczółkowska.

To zawsze najbardziej wzruszający moment festiwalu, gdy spośród lokalnych społeczności wyróżniane są osoby na pozór zwyczajne, w których historii własnej albo w ich rodzinach kryje się wielka historia, heroizm i ofiara. Tak było w przypadku Łucji Pszczółkowskiej z okolic Gruduska, która na łamach „Gościa Płockiego” opowiedziała niedawno historię swojej rodziny – po raz pierwszy podzieliła się nią z mediami po wielu latach milczenia. A historie te trzeba zbierać pospiesznie, bo odchodzą świadkowie żołnierzy wyklętych. W połowie października w Przasnyszu i Pałukach pożegnano Teresę Cichowską, żołnierza Narodowego Zjednoczenia Wojskowego ps. Drzazga. Była jedną z najbardziej doświadczonych przez reżim stalinowski osób na północnym Mazowszu.

Urodziła się w 1930 r. w Długołęce-Osyskach w parafii Pałuki. Od września 1949 r. do 25 lutego 1950 r. wraz z rodzicami udzielała pomocy kwaterującym żołnierzom Narodowego Zjednoczenia Wojskowego z oddziału ppor. Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. Rój. Znajdowali oni bezpieczny kąt w ich gospodarstwie. Ale 25 lutego 1950 r. doszło do tragedii – na skutek donosu sąsiada czteroosobowy patrol st. sierż. Ildefonsa Żbikowskiego ps. Tygrys został zlikwidowany. Zabudowania rodziny Kołakowskich zostały spalone, majątek skonfiskowany, a cała rodzina poddana okrutnym represjom przez organy bezpieki. Ojciec Bronisław i brat Zdzisław przez komunistyczny sąd zostali skazani na śmierć, a 20-letnią Teresę skazano wraz z matką i siostrą na 15 lat pozbawienia wolności.

Teresa po ponad 5 latach ciężkiego więzienia w Fordonie, w marcu 1955 r., wyszła na wolność. W czasach PRL-u była wciąż represjonowana i przesłuchiwana, miała problemy ze znalezieniem pracy. W wolnej Polsce została odznaczona m.in. Krzyżem Więźnia Politycznego 1939–1956, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem „Pro Patria”. Przed rokiem, podczas ciechanowskiej Retrospektywy Festiwalu Filmowego „Niepokorni Niezłomni Wyklęci”, cała rodzina państwa Kołakowskich została uhonorowana statuetką Sygnet Niepodległości.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama