Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ukochanym cieniom

Z płonącym zniczem i modlitwą, a także z nowym przewodnikiem po odnowionych nagrobkach znanych płocczan warto wyruszyć na „płockie Powązki”.

Po cichu, bez rozgłosu i promocji (odwołanej oczywiście z powodu koronawirusa), ukazała się niedawno okazała księga „#Przystanek Płock. Czas życia – czas cmentarzy”. Publikacja pod redakcją Romany Krystyny Kuffel opisuje burzliwe dzieje ludzi i rodzin, których zabytkowe nagrobki na cmentarzu katolickim w Płocku zostały ocalone dzięki akcji „Ratujmy Płockie Powązki”, trwającej już od 20 lat. Wśród 19 historii zamieszczonych w księdze są opisane dzieje kilku duchownych, żołnierzy wyklętych, społeczników i bohaterów ojczyzny, w tym rodziny Marii i Władysława Płoskich.

Na początku XX w. sprowadzili się oni do majątku na terenie parafii Rogotwórsk k. Drobina. Gdy wybuchła wojna polsko-bolszewicka, ich trzech synów (spośród sześciorga dzieci) zgłosiło się do wojska. Dwóch z nich do domu nie wróciło – 23-letni Stanisław, absolwent płockiej Jagiellonki, zginął pod Żytomierzem w maju lub czerwcu 1920 r., a o najstarszym, 24-letnim Janie mówiono, że poległ we wsi Kamienna 14 sierpnia 1920 r., ale tam ani jego ciała, ani grobu nie odnaleziono. Niektórzy mówili rodzinie, że widzieli go w niewoli w moskiewskim więzieniu, gdzie maltretowany, zmarł od ran i tyfusu.

Gdy po II wojnie światowej rodzina chciała upamiętnić dwóch bohaterskich braci, a nie można było wspomnieć w inskrypcji nagrobnej o wojnie polsko-bolszewickiej, na dużej tablicy zamiast informacji, gdzie zginęli, umieszczono wymowny i skromny napis: „Ukochanym cieniom”. To ich symboliczny grób. Ale nie mniej tragiczny był los rodziców Marii i Władysława Płoskich. W czasie II wojny światowej zostali aresztowani i wywiezieni tym samym transportem, co biskupi Nowowiejski i Wetmański, do Działdowa. Stamtąd jednak zostali zwolnieni i wysiedleni. Tułali się przez resztę wojny, ale i później czekały ich kolejne dramaty. Nie mogąc wrócić do swego majątku pod Drobinem, stali się praktycznie bezdomni.

Jesienią 1945 r. 84-letni wówczas Władysław został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa i osadzony w osławionej siedzibie UB przy ul. 1 Maja. Zwolniony z aresztu, zmarł w lutym 1946 roku. Jego żona Maria zmarła trzy lata później. W domu Płoskich przechowywano jak relikwie pożegnalny list ich średniego syna, Stanisława, do rodziców i brata. Pan Władysław nosił go zawsze przy sobie jak największy skarb. Mimo upływu 101 lat, zachował się do dziś w dobrym stanie i jest wzruszającym świadectwem miłości i pożegnania. Korzystałem z: Romana K. Kuffel „Chwała cieniom” w: „Przystanek Płock. Czas życia – czas cmentarzy”, Płock 2020, ss. 17–46.


Listy Stanisława

Kochani Rodzice!

Jutro wyruszamy do Warszawy, gdzie jest i nasz szwadron, zabawimy w stolicy, zdaje się tylko parę dni, a później wymarsz pod Wilno na bolszewików. Nareszcie nasze marzenia spełniły się i teraz dopiero zaczyna się rola studenta-ochotnika. Przewidując wszelkie możliwości, żegnam się z Kochanymi Rodzicami, przepraszając za wszelkie kłopoty i smutki, których nieraz byłem powodem; dziękuję za naukę, za rozrywki, a przede wszystkim za wlanie w moją duszę tych zasad, którymi kierowali się i kierują Kochani Rodzice, a których nie zdradzę, chociażby śmierć miała mi zamknąć oczy. Dziękuję za wpojenie szczerego patriotyzmu, który bez wahania nakazał mi stanąć w szeregach naszej Kawalerji narodowej, która naszych ideałów nigdy nie zdradzi, ani przed niczem się nie zawaha. Dziękuję za wszystko, co Rodzice z Siebie dali, prosząc tylko o zachowanie mnie w pamięci, gdybym padł z ręki wroga.

Całuję Rodziców serdecznie. Zawsze kochający syn St. Płoski.

PS. Żadnych długów ani zobowiązań nie mam. St. Płoski.

Kochany Bracie, gdy po wojnie nie stanę w szeregach naszej Rodziny, pamiętaj zawsze, że jesteś najstarszym synem i Jej Opiekunem. Pamiętaj, żeby Cię żadna siła nie zepchnęła z drogi honoru naszego rodzinnego, który tak wysoko nosi nasz Ojciec. Pamiętaj!

O to Cię prosi Twój Brat, który wiesz, jak Cię kocha. St. Płoski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama