Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wzmacniać, co dobre i sprawdzone

Płockie Stowarzyszenie „Nie ma lekko” zorganizowało konferencję z udziałem aż ośmiu prelegentów z różnych stron Polski.

Zważywszy na obecne warunki i obostrzenia sanitarne konferencja była dużym przedsięwzięciem. Co więcej, odbyła się nie tyle po to, by wypełnić określone statutowe cele, ale – jak powiedziano – wynikała z potrzeby serca członków stowarzyszenia – małżonków i rodziców.

Jak uważa płocczanka Ewa Zaręba, prezes Stowarzyszenia „Nie ma lekko” i mama sześciorga dzieci, teraz rodzina musi robić coś, czego nigdy dotąd nie musiała. – Zmuszona jest udowadniać swoją wyjątkową, niezastąpioną rolę dla społeczeństwa i państwa, a jej tradycyjny obraz nigdy jeszcze nie był tak zdezawuowany – mówi. Organizatorom udało się zaprosić na nią reprezentantów różnych środowisk, tak aby dać uczestnikom konkretne odpowiedzi i wskazać narzędzia w szeroko pojętych działaniach na rzecz rodziny. Pojawiło się wiele poruszanych w przestrzeni publicznej tematów, począwszy od obecnej polityki prorodzinnej i stopnia jej skuteczności.

– Państwo to rodzina, państwo to małżeństwo, bo tak je zdefiniowaliśmy. Warto zawsze zajrzeć do Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, która była przecież konsensusem między postkomunistami i solidarnościową prawicą – i dlatego może być pomostem ponad wszelkimi podziałami. Już w definicji, czym jest Rzeczpospolita, ustrojodawca zawarł pojęcie rodziny i małżeństwa – wyjaśniał adwokat Jerzy Kwaśniewski, prezes zarządu Ordo Iuris. Jednak mimo że zgodnie z badaniami CBOS 80 proc. Polaków wskazuje na rodzinę jako najważniejszą wartość i pomimo polityki prorodzinnej, w tym programu socjalnego 500 Plus, dzietność w Polsce wciąż utrzymuje się na niskim poziomie. Zwrócił na to uwagę Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty.

– Problem ten w dużej mierze leży w naszej kulturze, która nie jest pronatalistyczna. Innym czynnikiem są też współczesne procesy migracyjne – tłumaczył. Mówiąc o skutecznej polityce rodzinnej, zarówno szef Fundacji Mamy i Taty, jak i prezes Ordo Iuris wskazali na potrzebę budowania tzw. polityki family mainstreaming, wzorem państw takich jak Węgry, Chorwacja i Czarnogóra. Polityka prorodzinna może zaczynać się już na poziomie samorządu i – co więcej – wprowadzanie jej przynosi wymierne korzyści. Wierzy w to Krzysztof Bieńkowski, starosta powiatu przasnyskiego. – Stabilność małżeństw i rodzin wszystkim nam się opłaca, również ze względu na lepszą przyszłość. U tych dzieci, które wychowały się w stabilnych warunkach, rzadziej pojawiają się uzależnienia i inne patologie. Uważam, że zadaniem samorządu jest promowanie tego, co jest dobre, co jest sprawdzone, co przynosi korzyść, szczególnie najmłodszym i bezbronnym – przekonywał podczas konferencji.

Ważnym przypomnieniem dla rodziców, często pochłoniętych pracą zarobkową, było wskazanie prof. Piotra Jaroszyńskiego na kulturotwórczą rolę rodziny. Ta rola rozpoczyna się już na poziomie rozmowy w rodzinie i języka, jakim posługują się jej członkowie. – W rodzinie i przez nią dokonuje się wielka rzecz. Tu  rodzi się i powstaje coś wzniosłego, czego nie można oddać innym, zanim człowiek nie będzie przygotowany, aby iść dalej – zauważył filozof KUL i publicysta. Jednym z wątków, które przewijały się w wypowiedziach gości konferencji, była kwestia tzw. edukacji seksualnej w szkołach, opartej na wytycznych WHO. O tym, że rodzice „mają ważne narzędzie w przeciwdziałaniu seksualizacji swoich dzieci”, przypomniała Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty.

– Od 2017 r. mamy w szkołach programy profilaktyczno-wychowawcze. Dobrze byłoby, żeby wszyscy rodzice wzięli udział w konstrukcji takiego programu wychowawczego, żeby mówili wyraźnie, czego sobie życzą dla swoich dzieci. Warto przypomnieć też, że w polskich szkołach mamy wychowanie seksualne, realizowane na przedmiocie wychowanie do życia w rodzinie. Jego program jest tak skonstruowany, aby dziecko otrzymało informacje o wartościach i odpowiedzialności za drugiego człowieka – mówiła małopolska kurator. Barbara Nowak zwróciła uwagę również na potrzebę kształcenia i dobrego wyboru kadry dyrektorskiej szkół, bo to dyrektorzy mają największy wpływ na to, co się dzieje w ich placówkach. Jednym z przesłań konferencji, dotykającej trudności i niepokojących nurtów piętrzących się wokół rodziny, było to, by jednak nie popadać w rezygnację. Jak przyznał prezes Marek Grabowski, sam nie angażowałby się w kwestie prorodzinne, ryzykując nawet pewien hejt, gdyby nie wierzył, że możliwe jest zatrzymanie pewnych trendów oraz dalsze działania na rzecz wzmocnienia rodziny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama