Nowy numer 48/2020 Archiwum

Opiekunowie czasu niepewności

– Nie możemy przelewać swoich obaw i lęków na pensjonariuszy. Dla nich trzeba mieć uśmiech – mówią pracownicy Leonianum.

Można powiedzieć, że w letnich miesiącach, po okresie ścisłego zamknięcia, diecezjalny dom seniora w podpłockim Sikorzu złapał lekki oddech. Jednak w październiku, z powodu rosnącej liczby przypadków zachorowań na COVID-19 i pojawieniu się kilku ognisk wirusa w samym Płocku i okolicach, przeżywa on ponowny „lockdown”. Mając na uwadze rekomendacje Ministerstwa Zdrowia i po konsultacjach z sanepidem oraz lekarzem prowadzącym ośrodek, w którym mieszka 67 starszych, schorowanych pensjonariuszy, stał się do odwołania niedostępny dla odwiedzających rodzin.

Nie odbył się też tak oczekiwany przez społeczność domu Dzień Seniora. Przesądziły roztropność i troska o zdrowie i życie mieszkańców. Nikt nie wie jednak, co będzie za tydzień, za miesiąc, jakie będzie najbliższe Boże Narodzenie, na którym spodziewano się nawet do 200 gości. – Nie możemy jednak przelewać swoich obaw i lęków na pensjonariuszy. Dla nich trzeba mieć uśmiech – słyszymy od pracowników Leonianum.

Gdy zamknięcie boli

– W moim odczuciu teraz niestety przeżywa się wszystko gorzej niż na początku pandemii. Wtedy, mimo że z dnia na dzień trzeba było zacząć stosować wszystkie wytyczne sanitarne, nie czułam takiego strachu. Dziś już coraz częściej zapala się czerwona lampka z tyłu głowy – przyznaje Alicja Engler, pielęgniarka w Leonianum. To bardzo trudna sytuacja dla pracowników, którzy wiedzą, że w tym momencie to oni mogą stanowić największe potencjalne zagrożenie dla mieszkańców, przychodząc z zewnątrz.

Z drugiej strony, dwutygodniowe zamknięcie się pracowników domu z pensjonariuszami byłoby czarnym scenariuszem, jak uważa dyrektor Leonianum ks. Łukasz Nowak, który sam tu mieszka i zna realia przebywania 24 godziny na dobę w miejscu pracy, w dodatku tak szczególnej. – Ta praca nie jest łatwa, między innymi ze względu na rozmaitość chorób, które mają mieszkańcy. W rezultacie trzeba podchodzić do każdego indywidualnie – mówi pielęgniarka. Wiek mieszkańców tego domu oscyluje między 70., a nawet 100. rokiem życia i mniej więcej połowa z nich porusza się na wózkach. Jak wyjaśnia Alicja Engler, główne schorzenia to demencja starcza lub alzheimer, jest też sporo osób po udarach i po zawałach serca. Do tego dochodzą rozmaite choroby współistniejące, choćby dość powszechna cukrzyca. Jednak najważniejszy jest stan psychiczny mieszkańców.

– W sytuacji zamknięcia kładziemy nacisk na szczególne zabezpieczenie ich opieką od strony psychicznej, aby tak bardzo nie odczuli rozłąki ze swoimi bliskimi, bo przez ostatnie miesiące na powrót przyzwyczaili się do tego, że ktoś do nich przyjeżdżał. Musimy położyć większy nacisk na rozmowy. Trzeba przyznać, że paradoksalnie nasi mieszkańcy dobrze się zaadaptowali do tego, że są ograniczenia – mówi pani Alicja. Prawdopodobnie część osób, właśnie z powodu demencji, niespecjalnie uświadamia sobie obecną sytuację. Ale być może to także takie „sprawdzone w ogniu” pokolenie. – Jeśli ktoś się urodził na przykład w latach 30., to widział wszystko – wojnę, aresztowania, obozy, śmierć. Gdy na 1 września przygotowaliśmy materiał z ich wspomnień, okazało się, że to, co ci ludzie przeżyli, jest niesamowite. Mamy tu na przykład panią Helenkę, która była w obozie z biskupami Nowowiejskim i Wetmańskim. I teraz to pokolenie na koniec życia mierzy się z koronawirusem – wrogiem, którego nie widać – zwraca uwagę ks. Łukasz Nowak.

Pensjonariusze tęsknią, ale już w czasie pierwszego „lockdownu” starano się w Leonianum zapewnić im regularny, choćby wirtualny kontakt z bliskimi – przy pomocy internetu. I chociaż nie wszyscy są w stanie tak porozmawiać z rodziną, bo ich zdolność komunikacji i świadomość są ograniczone, to w takiej sytuacji jedyny bezpieczny kanał „spotkania” z bliskimi. Tu nie wystarczy deklaracja ze strony członka rodziny: „na pewno jestem zdrowa, zdrowy”, jak podkreśla ksiądz dyrektor. – Muszę przyznać, że pierwsza decyzja o zamknięciu domu na wiosnę spotkała się z akceptacją, a wręcz aplauzem; teraz, niestety, jest inaczej – mówi.

Codzienne małe kroki

Tymczasem na fanpage’u Leonianum można śledzić posty informujące, że mimo pandemii życie toczy się dalej. Są zajęcia rehabilitacyjne, usprawniające, terapeutyczne i różne inne formy aktywizacji seniorów, aby nie siedzieli pozamykani w pokojach. Sam personel uczestniczy w kolejnych szkoleniach, m.in. związanych z projektem „Razem w chorobie Alzheimera i innymi chorobami otępiennymi”, realizowanym od kilku miesięcy w Leonianum z pieniędzy Mazowieckiego Centrum Polityki Społecznej.

Jak się okazuje w tej sytuacji – opatrznościowo. Mieszkańcy mają bowiem regularne konsultacje z neurologiem i psychiatrą. – Będziemy robić wszystko, by ten program podtrzymać. Będę pisał pismo do MCPS, żeby już od stycznia mógł znów wystartować – zapewnia ksiądz dyrektor. Szczególnie niekorzystna dla pensjonariuszy, którzy potrzebują codziennego usprawniania, była dwutygodniowa nieobecność rehabilitantów wiosną, gdy w czasie narodowej kwarantanny rząd wstrzymał ich usługi. W tej dziedzinie niestety kroki do przodu robi się wolno, a regres następuje bardzo szybko, dlatego, jak podkreśla ksiądz dyrektor, bardzo zależało mu na tym, aby ten proces został jak najszybciej wznowiony.

– Teraz potrzeba szczególnej ostrożności, a zależy nam na bezpieczeństwie seniorów, bo oni są najbardziej narażeni – mówią rehabilitanci pracujący w Leonianum. – Praca z pacjentem jest dokładnie taka sama, bez względu na pandemię. Przy czym cały proces rehabilitacji zależy od tego, jaki to jest pacjent i jaką ma jednostkę chorobową. Innymi słowy, czy to jest pacjent neurologiczny, czy „typowy” pacjent geriatryczny. U większości rehabilitacja polega na przygotowaniu go do tego, aby w jak największym stopniu był samodzielny, aby sam stał, wziął łyżkę, widelec, podniósł szklankę. I tak naprawdę poza tym nie możemy więcej od nich oczekiwać – wyjaśnia Mateusz Malczyna. Rehabilitanci dobrze wiedzą, że tu sukces wiąże się z maleńkimi kroczkami, a ich podopieczni raczej nagle nie wstaną i nie zaczną tańczyć.

– Staramy się najczęściej utrzymać ten poziom sprawności, który już jest. Często trafiają do nas osoby po szpitalu, jeszcze leżące. Wtedy nasza praca polega na tym, żeby ich usprawnić. Na początku wiąże się to z pionizacją i nauką chodzenia od nowa. To jest codzienna praca, dopasowana do każdego pacjenta indywidualnie. Są i takie momenty, że jest on w złej kondycji fizycznej i psychicznej, że trzeba w danym dniu odpuścić tę rehabilitację. Czasem usposobienie zmienia się z godziny na godzinę – mówi Katarzyna Dylewska. Wiele zależy właśnie od usposobienia i nastawienia samego pacjenta.

– Dla nas wspaniałym dowodem jest nasz kapelan, ks. Andrzej Rojewski, który trafił do Leonianum w stanie leżącym, ze złamanym biodrem, i już pierwszego dnia powiedział mi: „Łukasz, ja będę chodził”. Teraz jest już czynnym kapelanem, który jest z innymi mieszkańcami, ma dla nich czas, odprawia Msze św., spowiada. Mieszkańcy szczególnie czekają na koronkę, więc nawet gdy ks. Andrzej wyjeżdżał przed pandemią, to na koronkę musiał tu wrócić – mówi dyrektor. I choć nie wszyscy są tu wierzący, to wiara, szczególnie w takiej sytuacji, bardzo pomaga. Pomaga też tym, którzy niosą pomoc.

– Wierzę, że Pan Bóg jakoś się o to wszystko zatroszczy, choć mamy świadomość zagrożenia – przyznaje dyrektor domu. Ważne, że się o nich nie zapomina – i o samych mieszkańcach, i pracownikach, którzy tak jak w innych podobnych ośrodkach sprawują opiekę nad najsłabszymi. Niedawno Leonianum otrzymało potężny zastrzyk pomocy w postaci środków ochronnych od PKN Orlen. Dom może też zawsze liczyć na pomoc i pamięć biskupów, a obecnie dużym wsparciem w codziennej pracy personelu ośrodka jest też wolontariat kleryków Wyższego Seminarium Duchownego. – Będę powtarzał, że starość się Panu Bogu udała, chociaż jest trudna. Podobnie jak praca z osobami starszymi, w której, niestety, ludzie szybko się wypalają. My też mamy tu rotację, ale mogę powiedzieć, że ci ludzie naprawdę porządnie pracują i wykonują mnóstwo dobrej roboty – mówi dyrektor Leonianum.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama