Nowy numer 48/2020 Archiwum

Historia i tajemnica

Karmelita o. Karol Amroż, magister postulatu i kustosz relikwii św. Anioła Sycylijskiego, opowiada o zawsze aktualnej misji świętych, o Karmelu i powołaniu.

Ks. Włodzimierz Piętka: Do Obór przyjechał Ojciec z relikwiami św. Anioła, który żył dawno temu, bo na przełomie wieków XII i XIII, i daleko stąd – bo w Ziemi Świętej i na Sycylii. Co nas łączy z tym odległym świętym?

o. Karol Amroż: Święty Anioł należał do pierwszego pokolenia karmelitów. Jest też pierwszym kanonizowanym świętym naszego zakonu. Wszyscy inni karmelici czerpali inspirację z jego życia. Ale jak powtarzał Thomas Merton, w Kościele nie ma takiej duchowości, która by nie czerpała z Karmelu właśnie. Pozostaje więc św. Anioł duchowym punktem odniesienia dla wielu, i choć dzisiaj jest trochę zapomniany, wciąż uczy całkowitego oddania się Bogu. W czym ten święty wydaje się mnie osobiście bliski i aktualny? Warto podkreślić trzy elementy. Pochodził z rodziny żydowskiej, ale jako młody chłopak uznał w Jezusie Mesjasza i przyjął chrzest. Myślę, że i dzisiaj św. Anioł wskazuje, aby w chrześcijaństwie szukać prawdy objawionej i żywego Boga.

Z jego żywota wiemy, że gdy stał się znanym i uznanym cudotwórcą, zdecydował oddalić się od wszystkich i przez pięć lat mieszkał na pustyni. Z pewnością jest to wskazanie na pokorę, aby i dzisiaj nie budować swego życia na sławie i odsuwać od siebie pokusę zaistnienia, pokazania się. Św. Anioł był również obrońcą prawa moralnego, bo piętnował zachowanie władcy Sycylii, który trwał w związku kazirodczym ze swoją siostrą. Choć Anioł miał wtedy 35 lat, nie lękał się poświęcić życia dla głoszenia prawdy aż do męczeńskiej śmierci. Zmarł pod ciosem miecza, przebaczając swemu oprawcy. My dzisiaj nie giniemy fizycznie, ale czasami jesteśmy wyśmiewani z powodu naszej wiary i prawa moralnego, które wyznajemy i którym staramy się żyć. W tym również uczestniczymy w doświadczeniu św. Anioła.

Na obrazach w kościołach karmelitańskich, choćby w Oborach, św. Anioła rozpoznajemy po mieczu, który tkwi w jego piersiach i głowie, a także po trzech koronach. Co one oznaczają?

Dokładnie jest to palma z trzema koronami w różnych kolorach. Korona czerwona wskazuje na męczeństwo, niebieska mówi o darze modlitwy kontemplacyjnej, którą był obdarzony ten święty, zaś zielona jest symbolem nauki Bożej, którą z mądrością i przystępnie głosił Anioł. Zachowała się legenda, która mówi, że kiedyś w bazylice laterańskiej w Rzymie kazania św. Anioła mieli słuchać z zachwytem święci Franciszek i Dominik. Dla nas karmelitów jest on wzorem życia w pełni naszą zakonną regułą w modlitwie, głoszonym słowie i świadectwie życia. A dodatkowo warto pamiętać, że św. Anioł był w przeszłości wzywany jako szczególny opiekun w czasie zarazy. Staje się więc aktualnym świętym na czas pandemii koronawirusa.

W Oborach relikwie świętego zatrzymały się przez tydzień. Czy to miejsce wśród karmelitańskich świątyń jest szczególne?

Tak, dla naszej polskiej prowincji jest to miejsce wręcz sentymentalne. Tu zaczynaliśmy nasze życie zakonne i wspólnotowe. Tu jest nasz nowicjat. Wielu karmelitom Obory wyryły się w pamięci i emocjach. Wracamy tu z radością, bo przy Matce Bożej Bolesnej rodziła się nasza pierwotna gorliwość zakonna. Tu przywdziewaliśmy habit zakonny. Dla mnie osobiście w uczeniu się duchowości karmelitańskiej ważne było skupienie się na Maryi w Jej cudownej piecie. Tu poznałem też bliżej postać o. Wincentego Kruszewskiego, karmelity przez wiele lat związanego z sanktuarium oborskim, który niemal 100 lat temu zmarł w opinii świętości.

Co przyprowadziło Ojca do Karmelu?

Zawsze interesowała mnie historia, a w Karmelu jest jej wyjątkowo dużo, bo jest to przecież stary zakon. Jego historia łączy się też z pewną tajemnicą, bo jest w niej góra Karmel i grupa pierwszych zakonników – założycieli. Wierzę, że przez pasję Pan Bóg obudził we mnie to powołanie.


wlodzimierz.pietka@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama