Nowy numer 48/2020 Archiwum

Co prawdziwe na misjach?

COVID-19 nie przestraszył misjonarzy. Okazali się jeszcze bardziej potrzebni jako księża – lekarze nie tylko duszy.

Ksiądz Paweł Sprusiński, nowo mianowany administrator parafii Janowo, przez ostatnie 11 lat pracował w peruwiańskiej Amazonii. Szczególnie ostatnie miesiące i walka z COVID-19 odcisnęły się na jego pracy.

– Może przez ten czas pandemii jeszcze raz potwierdziło się to, co było najważniejsze w mojej obecności i posłudze w Iquitos – zastanawia się misjonarz. Do Polski przyleciał przed kilkoma tygodniami lotem humanitarnym dzięki wsparciu polskiej ambasady w Limie, bo połączenia pasażerskie są zawieszone, a Peru wciąż znajduje się w czołówce krajów, gdzie jest notowana najwyższa liczba zachorowań i zgonów. To dzięki ks. Pawłowi wiosną mogliśmy poznać, jak trudna jest sytuacja wywołana przez koronawirusa w Iquitos; pisaliśmy o tym w „Gościu Płockim”, informowały o tym media ogólnopolskie i Radio Watykańskie. To on zainicjował też zbiórkę pieniędzy na pomoc mieszkańcom Pebas, gdzie pracował.

– Od początku tej wielkiej akcji udało się zgromadzić 38 tys. dolarów. Dwie trzecie z tych ofiar otrzymałem z diecezji płockiej, za co chcę serdecznie podziękować. Większość pieniędzy wydaliśmy na leki, a niektóre z nich były naprawdę drogie, kupiliśmy też pięć koncentratorów tlenu – opowiada ks. Paweł. Jak mówi, Kościół w Peru w czasie pandemii stał się swoistym centrum pomocy zdrowotnej. – Bez tego wsparcia ci ludzie byliby bezbronni. Gdy wiele instytucji państwowych okazało się niewydolnych, dzięki pomocy płynącej z Kościoła pomogliśmy wielu ludziom. W maju i czerwcu nasza parafia funkcjonowała jak organizacja socjalna – mówi. Dlatego ks. Paweł, choć już pozostanie w Polsce, chciałby zrealizować kolejny projekt, który pomoże mieszkańcom Pebas w walce z koronawirusem.

– Chciałbym, aby został zakupiony aparat rentgenowski do parafowanego ośrodka zdrowia. Dzięki niemu będziemy mogli profesjonalnie ocenić, jakie ewentualne komplikacje zdrowotne spowodował koronawirus, i jakie leczenie jeszcze trzeba wdrożyć. Na ten cel zostaną przeznaczone fundusze, które ostatnio przekazał mi bp Piotr Libera oraz ofiary, które otrzymałem w ostatnim czasie od wiernych naszej diecezji – mówi ks. Paweł. – Misjonarz jest tam nie tylko księdzem, ale też społecznikiem. W kraju, w którym jest dużo korupcji, Kościół jest powiernikiem spraw zwykłych ludzi. Pomaga się wszystkim, nawet tym, którzy po ludzku sądząc, na to nie zasłużyli – podkreśla misjonarz. Sam przeszedł w czerwcu zakażenie koronawirusem i z pozycji pacjenta i świadka mówi: – Tę chorobę trzeba dobrze wyleczyć i chory musi wypocząć, bo ewentualne komplikacje mogą być o wiele trudniejsze – podkreśla. Przestrzega również przed błędem popełnionym przez wielu mieszkańców Iquitos, którzy do końca nie wierzyli, że ten nowy wirus może być aż tak groźny. Wielu leczyło się, używając medycyny naturalnej albo innych domowych sposobów. W ten sposób bardziej sobie zaszkodzili niż pomogli. Dla wielu misjonarzy czas pandemii był okazją do odkrycia tego, co prawdziwe na misjach: głębi życia duchowego, modlitwy i adoracji.

– Na wieży naszego kościoła jest głośnik. Wykorzystaliśmy go w czasie epidemii, transmitując Msze św., inne modlitwy i katechezy. To był swoisty radiowęzeł dla Pebas, bo gdy ludzie nie mogli przychodzić do kościoła, mogli nas słuchać w swoich domach. Dla misjonarzy zaś zamiast wyjazdów do różnych miejscowości rozległej misji był to czas na adorację i modlitwę różańcową. Ja sam odkryłem, że praca duszpasterska i misyjna zaczyna się na kolanach, na modlitwie i traceniu czasu przed Bogiem. To jest najważniejsze zadanie misjonarza. Ale to było również trudne doświadczenie niemożliwości skorzystania przez dłuższy czas z sakramentu pokuty. Przez to zrozumiałem, że w perspektywie zbawienia jesteśmy zdani na Bożą łaskę. A tak praktycznie – epidemia nauczyła nas też oszczędnego życia – mówi ks. Paweł. Jakiego misjonarza potrzebuje Amazonia na ten trudny czas? – To musi być osoba o otwartym umyśle i sercu, bardzo, bardzo cierpliwa, pokorna i gotowa przyjąć ludzi takimi, jacy oni są. Potrzeba także antropologicznego i kulturowego przygotowania, aby wejść w ich kulturę i zwyczaje – stwierdza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama