Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ja też chcę Jezusa!

– To my, jako rodzice, możemy zapalić nasze dzieci do drogi z Synem Bożym. W przeciwnym razie Pierwsza Komunia św. będzie tylko kilkumiesięcznym doświadczeniem – mówią państwo Wójcikowie ze wspólnoty rodzin pomagających swoim pociechom w przygotowaniu do tego sakramentu.

Jeszcze nie tak dawno mówiło się z gorzką ironią, że bierzmowanie jest często „sakramentem uroczystego pożegnania z Kościołem”, a dzisiaj niestety można te słowa odnieść już do momentu przyjęcia Pierwszej Komunii św., uważa Jakub Wójcik, tata trójki dzieci. Powodów może wskazać wiele, w tym choćby komercjalizację samego wydarzenia, w którym to, co duchowe – spotkanie dziecka z Jezusem Eucharystycznym – jest przesłonięte „materią”, czyli prezentami, strojem, zdjęciami i przyjęciem.

Ale chyba największą bolączką, jak mówi, bywa brak zaangażowania rodziców, tych pierwszych i najważniejszych nauczycieli wiary dla swojego dziecka. Jakub i Justyna Wójcikowie, którzy mieszkają w okolicach Płocka, odkryli szansę na inne przeżywanie przygotowania i samego sakramentu Pierwszej Komunii św. swoich dzieci dzięki wspólnocie „Baranki”, której pierwsze grupy formacyjne powstały w diecezji bielsko-żywieckiej. Od dwóch lat Wójcikowie, już po tej formacji, sami prowadzili grupę rodzin z dziećmi przedkomunijnymi w Grodzisku Mazowieckim i Drohiczynie. Teraz, dzięki otwartości biskupa płockiego i poradni Metanoia, chcą zaprosić do „Baranków” również rodziny z płockiej diecezji.

Nie przeoczyć tego czasu

Idea „Baranków” zrodziła się w środowisku rodzin prowadzących edukację domową swoich dzieci, ale coraz więcej pojawia się w tej wspólnocie rodziców z dziećmi, które uczą się w szkole. Wspólnota, jak wyjaśnia Jakub Wójcik, w dużym stopniu czerpie z Katechezy Dobrego Pasterza, opartej na zasadach pedagogicznych Marii Montessori, a jej podstawą są dokumenty Kościoła katolickiego, m.in. dekret Kongregacji dla spraw Sakramentów Świętych z 1910 r. o Wczesnej Komunii św., na mocy którego do stołu Pańskiego mogą przystępować już kilkuletnie dzieci, jeśli są już wieku używania rozumu i potrafią rozróżnić, że spożywają Ciało Pańskie, a nie opłatek.

– Bardzo często młodsze rodzeństwo, widząc starszego brata lub siostrę przystępujących do Komunii św., też chce do niej przystąpić. Mieliśmy taką sytuację u naszych znajomych, gdy 4-latek na widok rodzeństwa idącego do Komunii krzyczał na cały głos: „Ja też chcę Jezusa!”. Podobnie było z naszą 6-letnią córką, gdy przygotowywaliśmy się do Pierwszej Komunii św. syna Jasia. Dlatego do „Baranków” dołączają czasem nawet rodzice już z 5-latkami, bo właśnie wtedy rozpoczyna się u dziecka wiek otwartości na doświadczenia duchowe, na nawiązanie żywej relacji z Bogiem. Wydaje się, że w tradycyjnym przygotowaniu do tego sakramentu możemy gdzieś przeoczyć ten moment. A mniej więcej od 8. roku życia dzieci zaczynają się bardziej porównywać i nic dziwnego, że prezenty stają się wtedy nieraz najważniejsze – twierdzi Jakub Wójcik. I właśnie tych prezentów, oraz innych elementów tworzących materialną otoczkę wokół momentu przyjęcia tego sakramentu, nie ma podczas Komunii św. „Baranków”, organizowanej po Wielkanocy. – Sama uroczystość jest bardzo prosta, skromna i nie wymaga prób. W trakcie Mszy św. rodzice siedzą cały czas obok dziecka i razem podchodzą do ołtarza. Są dla dziecka najlepszymi świadkami, bo nawet jeśli któreś z nich jest ateistą – a mieliśmy i takich małżonków – to dziecko widzi, że jest tak ważne, iż oboje prowadzą je do Pana Jezusa. Dorośli, w tym krewni, angażują się w liturgię, śpiew, czytania, procesję z darami. Nie ma fotografów, którzy mogliby rozpraszać, ale oczywiście po Mszy św. rodziny robią sobie zdjęcia. Nie ma też prezentów, by nie przesłaniały największego daru tego dnia. Jedyną pamiątką są krzyże, samodzielnie wykonane wcześniej w glinie lub w drewnie. Zachęcamy natomiast rodziny do świętowania, na przykład do wspólnego spaceru czy jakiegoś wyjazdu – wyjaśnia J. Wójcik. Dzień przed Komunią św. dzieci przystępują do sakramentu pokuty, który też ma szczególną oprawę: rozpoczyna się adoracją Najświętszego Sakramentu, a ksiądz nie zasiada w zamkniętym konfesjonale, aby dzieci nie czuły się niekomfortowo. Ten dzień też wśród „Baranków” kończy się jakimś miłym akcentem, jakąś formą rodzinnego świętowania, dla podkreślenia faktu, że jest z czego się cieszyć.

Małe i wielkie odkrycia

Zanim jednak „Baranki” dotrą do stołu Pańskiego – a niekoniecznie musi się to stać po pierwszym cyklu formacyjnym – pokonują ciekawą, kreatywną drogę przygotowań. W Płocku taki cykl comiesięcznych 3-godzinnych spotkań, którego początek planowany jest na niedzielę 18 października, będzie odbywał się w Centrum Psychologiczno-Pastoralnym „Metanoia” przy wsparciu duszpasterzy: dyrektora poradni ks. Jarosława Mokrzanowskiego oraz ks. Bartosza Szostaka. – W idei „Baranków” zafascynowało mnie to, że jest to oddolna inicjatywa ludzi świeckich, którzy chcą podjąć trud i odpowiedzialność przygotowania swojego dziecka do Komunii św. My, jako duszpasterze, jesteśmy bardziej po to, by im towarzyszyć, odprawić Mszę św., powiedzieć kazanie, konferencję. Warto podkreślić, że nie jest to konkurencja dla przygotowania parafialnego. Wręcz przeciwnie, widzimy to jako wsparcie dla życia parafialnego, bo ci rodzice potem w swojej parafii mogą stać się inspiratorami takich działań – mówi ks. Bartosz Szostak. I faktycznie, elementy przygotowania oraz formacji w tej wspólnocie, które w dużej mierze mają charakter kreatywnych warsztatów, są bogatym źródłem inspiracji. Państwo Wójcikowie podają konkretne przykłady. – Wykorzystując formę teatrzyku japońskiego kamishibai, przedstawiamy dzieciństwo Pana Jezusa, które jest opisane w Ewangeliach Łukasza i Mateusza. Każda rodzina rysuje najpierw jeden fragment, jedną scenkę z Ewangelii, potem dzieci zastanawiają się wspólne z rodzicami nad ich kolejnością, na przykład – czy wcześniej był pokłon Mędrców, czy ofiarowanie w świątyni... W ten sposób układają scenki w jeden wielki ruchomy komiks. Bierzemy też Pismo Święte i uczymy się kaligrafować. Każdy wybiera i stara się przepisać jedno zdanie. W wielu przypadkach ono potem wisi nad łóżkiem dziecka przez długi czas. Poznajemy z dziećmi rok liturgiczny dzięki wykonanej samodzielnie planszy; odkrywamy, w którym okresie teraz jesteśmy, co teraz przeżywamy i staramy się, by to, co przeżywamy w kościele, przeżywać również w domu – wyjaśniają. Na spotkaniach „Baranków” jest zatem wiele działań kreatywnych, artystycznych, ruchowych, słowem: angażujących całego człowieka. W barankowych grupach, a jest ich w Polsce ponad 20, uczestnicy śpiewają, malują ikony, tworzą różańce. W czasie Triduum Paschalnego rodziny zachęcane są do budowania grobu Pańskiego w domu czy przygotowania wieczerzy wielkoczwartkowej. Wydaje się, że dzięki takim działaniom dziecko może „poczuć” wiarę jako coś bardzo osobistego, własnego. W tym procesie, jak wyjaśniają animatorzy tej wspólnoty w naszej diecezji, paradoksalnie ważniejszy jest rodzic, bo to on przekazuje wiarę swojemu dziecku. Okazuje się więc, że ta formacja uczy cennych prawd również – a może przede wszystkim – dorosłych. – Mnie najbardziej urzekło nie tyle przygotowanie do samej Komunii św. co do spowiedzi, bo ona najbardziej stresuje wszystkich, od najmłodszego do najstarszego. Jak więc przygotować dziecko do spowiedzi? Warto wyjść od zamysłu Pana Boga, który – jak czytamy w Piśmie Świętym – stworzył wszystko dobre i piękne. Już na pierwszym spotkaniu czytamy przypowieść o talentach i ona prowadzi nas przez całe przygotowanie „Baranków”. Odkrywamy, pisząc i malując, jak kto umie, na planszach, jakimi darami obdarzył Bóg każdą z osób w rodzinie. Potem prosimy, żeby rodziny umieściły to w domu i ewentualnie coś dopisały. W połowie przygotowań do sakramentu zachęcamy dzieci, by zastanowiły się, co zrobiły z tymi talentami, jak je wykorzystują i czy ich nie zaniedbują. Dla mnie samego to było odkrycie, które zmieniło niesamowicie moją spowiedź. Bo spowiedź to nie pralka, która ma nas tylko wyczyścić z grzechów, ale dzięki niej mamy stawać się podobni do Boga, mamy Nim promieniować. Nie tylko jesteśmy oczyszczani, ale widzimy, do czego jesteśmy powołani – przekonuje Jakub Wójcik, którego syn, 6-letni Wojtek, rozpocznie tę formację.

Chcesz wiedzieć więcej?

Zapisy przyjmowane są do 4 października. Spotkania rozpoczną się 18 października; w listopadzie przewidziany jest wyjazd do jednego z pobliskich domów rekolekcyjnych. Kolejne spotkania co miesiąc – w trzecią niedzielę od godz. 15 do 18. Komunia św. planowana jest w Płocku po Wielkanocy 2021 roku Więcej o wspólnocie na stronie: szkolamontessori.com.pl/baranki/.Kontakt: baranki.plock@szkolamontessori.com.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama