GN 43/2020 Archiwum

Stąd płynie moc

Dziś niewiele wiadomo o krucyfiksie z bocznej kaplicy kościoła w Słupi, ale umieszczone obok niego stare wota świadczą o tym, że dawniej działy się przy nim rzeczy niezwykłe.

Jeden z najstarszych zabytków kościoła parafialnego w Słupi k. Płocka praktycznie jest niewidoczny... bo można go zobaczyć tylko z prezbiterium i zakrystii kościoła – stamtąd bowiem wchodzi się do tej bocznej kaplicy, w której ołtarzu znajduje się XVII-wieczny krucyfiks.

– Jest on starszy od obecnego kościoła i prawdopodobnie znajdował się we wcześniejszych świątyniach. Dziś parafianie niewiele wiedzą i pamiętają o dawnym kulcie pasyjnym w parafii. Niektórzy przyznają, że kiedyś słyszeli, że ten krucyfiks jest cudowny... – mówi ks. Dariusz Majewski, który od kilku miesięcy jest nowym proboszczem w Słupi. – Wspominano mi, że dawniej każdy, kto przychodził do kościoła, szedł najpierw modlić się przed tym krucyfiksem. Wtedy dostęp do kaplicy był łatwiejszy, ale po reformie liturgii związanej z Soborem Watykańskim II prezbiterium kościoła zostało wydłużone i dziś wierni musieliby przechodzić do kaplicy przy samym ołtarzu – wyjaśnia ks. Janusz Nawrocki, dawny proboszcz w Słupi.

Więcej na temat tego szczególnego zabytku mówią dawne biskupie akta wizytacyjne. W ich świetle w Słupi miało istnieć Bractwo Ukrzyżowanego Pana Jezusa, w kościele miały być przechowywane relikwie Krzyża Świętego, a dla XVII-wiecznej figury Ukrzyżowanego, zanim powstał obecny kościół, została zbudowana murowana boczna kaplica, która jest starsza od istniejącej dziś świątyni. Te wszystkie przesłanki mogły świadczyć o rozwijającej się tu pasyjnej pobożności. Można też ją wiązać z postacią biskupa Antoniego Sebastiana Dembowskiego, który w 1748 r. dokonał odnowienia dokumentu erekcyjnego parafii. Biskup ten odznaczał się szczególnym nabożeństwem do męki Pańskiej: przygotował i wydał drukiem polskie tłumaczenie „Godzinek Męki Pańskiej”, które ukazały się w Gdańsku w 1743 roku.

On więc mógł związać ze Słupią i czczonym tu krucyfiksem szczególną pobożność pasyjną. Dość przypomnieć, że w wydanym w 1873 r. schematyzmie diecezji płockiej umieszczono wzmiankę, że w kościele słupeckim znajduje się „cudowny wizerunek Jezusa Chrystusa”. Również autorzy „Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego” podali informację, że w kościele słupeckim jest „obraz Chrystusa cudami słynący”. W 1906 r. na łamach schematyzmu doprecyzowano informację, wzmiankując, że to wierni utrzymywali, że krucyfiks ze Słupi słynie łaskami – nadal jednak nie było oficjalnej aprobaty biskupiej weryfikującej status tego kultu. Jeszcze w schematyzmie diecezjalnym z 1966 r. wspominano, że krucyfiks jest cudowny. Świadczą o tym wota, m.in. z XVIII i XIX w., m.in. fundacji Filipa Chodeckiego, majora wojsk polskich, czy ryngraf oficerski z 1819 r. i wotum w kształcie ręki z datą „1831”.

W 1864 r. odnowiono Bractwo Ukrzyżowanego Pana Jezusa. Jego statut ułożył miejscowy proboszcz ks. Marceli Olszewski. Dwa lata później do konfraterni należało już 93 parafian (48 mężczyzn i 45 kobiet). Wśród obowiązków członków bractwa wymieniono: dawać z siebie przykład życia prawdziwie religijnego drugim i uczęszczać na kwartalne nabożeństwa bractwa. To przy tym krzyżu do męczeńskiej śmierci w czasie II wojny światowej przygotowywał się ówczesny proboszcz w Słupi, ks. Czesław Rogalski. W czasie okupacji parafianie mieli go prosić, aby chodził bez sutanny, a może wtedy ocaleje. On wtedy miał mówić: „Nie wtedy sutanna, gdy dobrze”. Zginął w KL Soldau w Działdowie, razem z płockimi biskupami męczennikami.


Korzystałem z: Tomasz Kowalski, „Łaskami słynący krucyfiks ze Słupi. Dzieje zabytku i historia kultu”, w: „Notatki Płockie” 2/2020.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama