Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pielgrzymka na czas zarazy

W tych dniach najstarsze kompanie pątników z naszej diecezji wyruszają na szlak, by dotrzeć na odpust Matki Bożej Skępskiej.

Pierwsza z nich wyrusza 6 września z Płocka. To już 169. płocka piesza pielgrzymka. Również w tę niedzielę wyruszy 411. piesza pielgrzymka z Gostynina, zaś nazajutrz, 7 września – jubileuszowa, 400. pielgrzymka z Sierpca i 160. piesza pielgrzymka z Rypina. Wymieniamy tu tylko te największe i najstarsze. Od ponad 60 lat z Płocka do Skępego pielgrzymuje Wojciech Popielski, który po raz pierwszy znalazł się na tym szlaku, gdy miał zaledwie 3,5 roku.

– Tylko jeden raz nie mogłem być na pielgrzymce, bo rozpoczynałem szkołę, ale poza tym to dla mnie nieprzerwana tradycja od ponad 60 lat. Gdy wróciłem z wojska, wstąpiłem do bractwa różańcowego i złożyłem Matce Bożej ślubowanie. Od tamtego czasu jestem zawsze na tym szlaku aktywnie zaangażowany – dodaje Wojciech Popielski. – W tym roku szczególnie powinniśmy zaufać i wyruszyć do Skępego. Widzę, jak ludzie jednoczą się już po pierwszym etapie drogi. Pozostają między nami silne więzi, nie tylko na czas tych pięciu dni. Tu jest działanie łaski i oddolna inicjatywa ludzi, dlatego to dzieło jest tak trwałe – zwraca uwagę Wojciech Popielski.

Zbiorowe płockie pielgrzymowanie do Skępego datuje się od 1852 roku. Aby odwrócić epidemię cholery, która wtedy panowała w mieście, płocczanie ślubowali udawać się co roku w pielgrzymce do Skępego. „Pomni na przeobfite łaski i dobrodziejstwa tylekroć w czasie chwil dla nas trudnych i ciężkich, za Twą przemożną przyczyną od Syna Twego otrzymane, przynosimy Ci nasze biedne serca przepełnione miłością ku Tobie...” – powtarzają co roku w akcie przyrzeczenia płoccy pielgrzymi. Idą zawsze z zawołaniem: „Wypełnijmy śluby ojców”. Tegoroczna pielgrzymka z Sierpca wyruszy 7 września już po raz 400. Jej początki są owiane mrokami przeszłości, ale imponująca wielokrotność sierpeckiego pielgrzymowania świadczy o nieprzerwanej i długiej tradycji oraz o ścisłych związkach między dwoma maryjnymi miastami: Sierpcem i Skępem. W tym roku, z racji panującej epidemii, każda parafia będzie szła w osobnej grupie.

– Na tej pielgrzymce przed laty prosiłam Matkę Bożą o dobrego męża i zostałam wysłuchana. Prosiłam o dzieci i w sprawach mojej rodziny. Maryja nigdy mnie nie zawiodła – mówi Hanna Wierzbowska z Sierpca, która niezliczoną liczbę razy wędrowała do Skępego, była również 33 razy na pieszej pielgrzymce z Płocka do Częstochowy. – Od dziecka z rodzicami jeździliśmy do Matki Bożej Skępskiej. To była taka droga, której nie można było nie przebyć każdego roku. Jeździliśmy najpierw wozem, potem chodziłam pieszo. Ta sierpecka to krótka, jednodniowa pielgrzymka, trwa zaledwie kilka godzin, bo o 7.00 zaczyna się Mszą św. w Sierpcu, a ok. 16.00 dochodzimy do Skępego. Jednak ta droga, zmęczenie, modlitwa i ofiara są bardzo ważne. Zwłaszcza na tej pielgrzymce wiele osób prosi Matkę Bożą Skępską o dar potomstwa – mówi pani Hanna.

Wspomina, jak za komuny z miasta nie mogła wyjść oficjalnie kompania pielgrzymów, z krzyżem i pielgrzymkowymi emblematami. Wyruszano więc nieoficjalnie, a potem w czasie drogi wykonywano brzozowy krzyż i wędrowano z nim dalej. Przed laty pielgrzymowaniu do Skępego opracowanie historyczno-socjologiczne poświęcił ks. prof. Janusz Mariański. Opisywał w nim m.in. ceremoniał witania pielgrzymów na trasie i w Skępem przez trzykrotne pochylenie krzyża i towarzyszących mu latarni czy sztandarów oraz wzajemne pozdrowienie się osób niosących aparaty kościelne. Starym zwyczajem było również, aby pątnik wędrujący po raz pierwszy dodatkowo obchodził naokoło każdą figurkę mijaną po drodze, a dodajmy, że na skępskim szlaku jest ich naprawdę wiele. Nowicjusze mieli również przywilej niesienia przez pewien czas feretronu z figurą Pani Skępskiej.

Te zwyczaje, jak zauważał socjolog, były zinstytucjonalizowane i przestrzegane pod względem miejsca i czasu ich odbywania. Niektóre z nich są podtrzymywane do dziś. „Racja, aby kontynuować pielgrzymkę, wymaga dziś ubogacenia i modyfikacji, by pogłębić zrozumienie i doniosłość wędrowania do sanktuarium maryjnego. Jest to szczególnie ważne w odniesieniu do nowych i młodych płocczan, którzy bardziej identyfikują się z dniem dzisiejszym Płocka niż jego przeszłością. Każdy rok może wnieść do dziedzictwa kulturowego pielgrzymki dodatkowe, a zarazem aktualne treści duszpasterskie” – zauważa ks. prof. Mariański. Kto mógł przewidzieć, że w tym roku powróci jako szczególnie aktualna pierwotna intencja tej pielgrzymki – aby Bóg przez Maryję wybawił nas od zarazy? Dodajmy, że stałym uczestnikiem płockiej pielgrzymki do Skępego był przez lata zmarły niedawno ks. prof. Ireneusz Mroczkowski. Korzystałem z: ks. Janusz Mariański, „Pielgrzymka płocka – historia i teraźniejszość” w: „Miesięcznik Pasterski Płocki” 5/1977, ss. 181–190.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama