Nowy numer 47/2020 Archiwum

Blisko Twojego obrazu

– Do Maryi się szło, Jej się śpiewało, z Nią się pracowało... Tam nauczyłem się pobożności maryjnej – mówi ks. Mieczysław Białowąż, od dziecka czciciel Matki Bożej Chotumskiej.

Oto duchowy fenomen kolejnego miejsca, pokornego i ukrytego, ale przyciągającego do Maryi. O niewielkim Chotumiu i filialnej kaplicy parafii Sulerzyż k. Ciechanowa pisał przecież 45 lat temu do papieża Pawła VI ówczesny biskup płocki Bogdan Sikorski. W niewielkiej zabytkowej, XVII-wiecznej kaplicy jest przechowywana jedna z wielu (lecz w diecezji chyba jedna z najstarszych) kopii wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Pochodzi z połowy XVIII w., ozdabiają ją srebrne i pozłacane sukienki, korony i wota – najstarsze dwa są datowane na XVII wiek.

Historycy sztuki uważają, że sukienka pochodzi z innego obrazu i została nałożona na ten wizerunek ok. 1900 r., podczas gruntownego remontu kościoła. W 2012 r. obraz został odrestaurowany. Ludzie mówią o nim: „Matka Boża Częstochowska, Pani Chotumska”. – Od wczesnego rana szło się na odpust do Chotumia z całej parafii i dalszych okolic. Były trzy wielkie odpusty: na Zielone Świątki, na Wniebowzięcie Matki Bożej i na Jej narodziny. Wtedy była ludzi i wiary moc – wspomina Wiesława Staniszewska, która pochodzi z tych stron. Ludzie więc ciągnęli do Chotumia, a Matka Boża promieniowała na nich.

– W tradycji mojej rodziny zachował się przekaz o mojej prababci, Tekli Komorowskiej (rocznik 1864), która ze swojego domu w Rydzewie (parafia Sulerzyż, tuż obok Chotumia) chodziła pieszo do Częstochowy, a potem już ze swym mężem – moim pradziadkiem – mieli w zwyczaju siadywać rankiem przed domem, aby śpiewać godzinki. Skąd mieli tę pobożność maryjną i gdzie się jej nauczyli, jeśli nie w Chotumiu? Ze mną było podobnie. Od dziecka chodziłem tam z innymi na odpust: to była niezapomniana pielgrzymka przez laski i pola zbóż, boso... – wspomina ks. Mieczysław Białowąż, emerytowany proboszcz parafii Stupsk k. Mławy, a rodem z parafii sulerzyskiej.

Nie było tam nadzwyczajnych objawień, nie ma źródła wody, jak w innych miejscach, ale obraz, jego korony i dawne wota są dowodem na to, że wyproszono tam wiele łask i to bardzo „wyrazistych”, w tym wiele uzdrowień. – Ta pobożność była przekazywana z pokolenia na pokolenie. I wciąż to miejsce pozostaje duchowym centrum ludowej pobożności maryjnej na całą okolicę – dodaje ks. Białowąż.

– Dla tych, którzy choć jeden raz tam się modlili, Chotum staje się ważny. Tam można doświadczyć namacalnie tradycji i widocznego przywiązania ludzi do Matki Bożej. Wzruszył mnie kiedyś widok autokaru pielgrzymów, którzy skądś z Polski przyjechali do Chotumia z ich księdzem, pochodzącym stąd. A dlaczego przyjechali? Bo on im mówił, że to miejsce jest wybrane i Matka Boża tu słucha – wspomina ks. Janusz Rumiński z Płońska, do ubiegłego roku proboszcz w Sulerzyżu, który niemal 10 lat temu przeprowadził generalny remont kaplicy w Chotumiu. Dlaczego Maryja szczególnie tu słucha? Bo jest blisko ludzi. Jej kościółek stoi praktycznie w centrum miejscowości, tuż obok innych domów i zagród, a w niewielkiej kaplicy ołtarz i obraz są jakby na wyciągnięcie dłoni. Maryja jest więc blisko. „O Chotumska Matko, nie zapomnimy tego, żeśmy byli tak blisko obrazu Twojego...” – śpiewają w jednej z pieśni modlący się w tym miejscu.

– W ogóle ludzie są tu rozśpiewani. W tym kościele, przy Maryi, czują się jak w domu – dodaje ks. Krzysztof Kosewski, aktualny proboszcz i kustosz tego miejsca. – Tu do Maryi się szło, Jej się śpiewało, z Nią się pracowało... Tą pobożnością w Chotumiu naturalnie się oddycha, bo Maryja tak bliska w tym obrazie, jest tuż obok pracy rolników, gdy sieją i żniwują, i stąd Jej wielkie odpusty: na Zielone Świątki, na Matkę Bożą Zielną i dawniej jeszcze na Matkę Bożą Siewną – wspomina ks. Mieczysław Białowąż.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama