Nowy numer 49/2020 Archiwum

Czy o Polsce słyszałeś?

W czasie wojny polsko-bolszewickiej zginęło pięciu księży naszej diecezji. Wśród nich był proboszcz w Wyszynach k. Mławy, który dla swoich parafian był wtedy „ojcem, doradcą, opiekunem i więźniem”, a na koniec – stał się męczennikiem.

W czasie bolszewickiego najazdu wielu księży przeżyło uprowadzenie, upokorzenie, a czasem i dosięgła ich śmierć. Do nich należał zamordowany 22 sierpnia 1920 r. ks. Stanisław Szulborski, proboszcz parafii Wyszyny k. Mławy. Ta śmierć odbiła się szerokim echem, skoro w 1936 r. w Warszawie ukazała się książka „Zamordowali proboszcza” autora o pseudonimie „Bezdomny”. Dziś wiadomo, że był to ks. Wincenty Helenowski, kapłan naszej diecezji, który od 1932 do 1934 r. był proboszczem w Wyszynach.

„Opowiadanie to ma za zadanie przypomnieć współczesnym postać cichego kapłana i gorącego patrioty, miłującego polskich nauczycieli, polskich żołnierzy i polską armię, który jako żołnierz Chrystusowy, na posterunku głuchej parafii wiejskiej, został zamordowany przez bolszewików w 1920 r.” – napisał autor książki, dodając, że w całej Polsce ok. 50 księży oddało wtedy życie. Stanisław Szulborski urodził się w 1865 r. na wschodnich rubieżach ówczesnej diecezji płockiej, w parafii Rosochate (obecnie diecezja łomżyńska). Wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku i tu przyjął święcenia kapłańskie w 1890 roku. Pracował jako wikariusz w Pałukach, Lipowcu Kościelnym, Mławie i Myszyńcu. Był proboszczem w Staroźrebach, Żurominku Kapitulnym i Wyszynach.

Gdy w 1894 r. wybuchła w Mławie zaraza cholery, „odwiedzał chorych i pocieszał strapionych, pełnił swe obowiązki kapłańskie bez huku reklamy i rozgłosu”. Gdy w 1916 r. została wznowiona działalność Polskiej Macierzy Szkolnej w powiecie mławskim, ks. Szulborski stanął na jej czele w parafii Żurominek. Gdy przeszedł na probostwo do Wyszyn, odbudowywał kościół po zniszczeniach pierwszej wojny światowej. Podobnie jak w Żurominku, i w tej parafii miał dobry kontakt z nauczycielami, chętnie się z nimi spotykając na plebanii. W pracy parafialnej, jak na tamte czasy, był nowoczesnym duszpasterzem: dawał do czytania gazety i zachęcał do ich prenumeraty, zaś dzieciom i młodzieży – książki. Wypożyczał je i przekazywał do wspólnego czytania po domach.

Ksiądz Helenowski w swojej książce przytacza jeden z dialogów z katechizmu, które już na zakończenie lekcji ks. Szulborski zwykł prowadzić z uczniami: „– O jakich krajach słyszałeś?/ – O Rosji, Niemcach, Francji, Anglii i... i...”./ – No, no, a jeszcze o jakim słyszałeś? Nie wiesz? A wy dzieci, o jakim jeszcze słyszeliście kraju?/ – O Polsce, proszę księdza – gruchnęła gromada” – tak uczył ten ksiądz w czasach, gdy rodziła się niepodległa ojczyzna. Gdy latem 1920 r. kolejne miasta północnego Mazowsza zajmowała armia sowiecka, niektórzy namawiali ks. Szulborskiego, aby z nimi uciekał. On jednak jednoznacznie odmówił. Do takiej postawy zobowiązał przecież swoich księży bp Antoni Julian Nowowiejski. Gdy bolszewicy pojawili się w Wyszynach, zakwaterowali się na plebanii. Proboszcz przyjął ich dobrze, to znaczy dał im się najeść i napić. I przeżywał tę okupację razem z parafianami. Pisze ks. Helenowski, że był dla nich „ojcem, doradcą, opiekunem i więźniem. Każdy bolszewik przejeżdżający przez Wyszyny odwiedzał plebanię, gdzie bez ceregieli zabierał wszystko, co tylko w łapę mu wlazło. Proboszcz nie bronił, owszem, żywność zawsze dawał”.

Choć od 15 sierpnia sytuacja na froncie diametralnie się zmieniła, to jednak w rejonie Mławy skoncentrowały się dość liczne oddziały bolszewików wycofujących się w stronę Chorzel i dalej, na wschód. Na terenie parafii Wyszyny od 20 sierpnia dochodziło do ciężkich starć. 21 sierpnia po rannej Mszy ks. Szulborski pojechał do swojego sąsiada – proboszcza w Bogurzynie, u którego się wyspowiadał. Gdy zaczął się ostrzał sowieckich pozycji w Wyszynach, ludność schroniła się wokół murowanego kościoła i plebanii. W kamiennej piwnicy przyjął ich proboszcz. Gdy Kozacy dowiedzieli się o tym, zaczęli księdza szukać, a gdy dowiedzieli się, że jest z ludźmi w piwnicy, wyciągnęli go na zewnątrz, odprowadzili za śliwkowy sad i tam zatłukli bagnetami. To była niedziela, godzina, gdy w wyszyńskim kościele zawsze odprawiano sumę za parafian. Ciało męczennika spoczęło przy kościele, zaś 14 lat później dołączono do niego innych poległych w 1920 r. żołnierzy z 1. i 3. batalionu 49. pułku. Na grobie księdza umieszczono napis: „Dobry pasterz duszę swą daje za owce swoje” (J 10,11). Korzystałem z: Bezdomny, „Zamordowali proboszcza”, Warszawa 1936 oraz: ks. Michał M. Grzybowski, „Ks. Stanisław Szulborski. Proboszcz w Wyszynach 1965–1920”, Płock 2020.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama