Nowy numer 39/2020 Archiwum

Gdy pracujesz dla samego Chrystusa...

Trzeba kochać Kościół, liturgię i szanować księdza, aby przez 45 lat być kościelnym w jednej parafii.

Zarówno byli, jak i obecny duszpasterz zgodnie podkreślają, że mieć takiego kościelnego jak Stanisław Dylewski z Miszewa Murowanego k. Płocka to prawdziwy skarb. Właśnie teraz, po 45 latach pracy, odchodzi on na zasłużony odpoczynek. Wraz z żoną Wandą stanowili wyjątkowy team, dzięki któremu piękny i zabytkowy kościół był zawsze zadbany i czysty.

– Ale nie tylko to – dodaje ks. Roman Jankowski, aktualny duszpasterz w Miszewie. – Bo chodzi tu o postawę pana Stanisława. On w kościele nie tylko pracuje, nie jest tam tylko przez chwilę, ale z innymi modli się codziennie Różańcem czy koronką – dodaje ks. Jankowski. I rzeczywiście, w kościele spędza on wiele godzin: na pracy i modlitwie. A towarzyszy mu żona. – To nie do wiary, że w tym kościele przepracowaliśmy 45 lat. Ten czas tak szybko minął, ale wiem, że kiedy tu pracuję, wtedy jednocześnie rozmawiam z Jezusem. Sprzątam i śpiewam po cichu pieśni, mówię z pamięci litanię. Wtedy czas tak szybko płynie. To dodaje mi siły i chęci, aby wszystko dokładnie posprzątać – mówi pani Wanda. Przede wszystkim ta praca jest wielką ofiarą, bo jak każdy kościelny czy organista nie ma wolnej niedzieli czy świąt dla siebie i rodziny. I dla przykładu, w kościele w Miszewie Murowanym, w którym w niedzielę są dwie Msze św. przed południem, pan Stanisław spędza czas od 7.30 do 13.00. Dlaczego aż tyle? – Bo zawsze trzeba być przynajmniej godzinę przed Mszą św., wszystko otworzyć i przygotować. Potrzeba czasu, aby w spokoju, a nie „po łebkach” ze wszystkim zdążyć. To jest też wielka odpowiedzialność i troska o bezpieczeństwo – wyjaśnia. Do pracy jako kościelny trafił przez swoich dwóch synów, którzy byli ministrantami. – To były czasy ks. Kazimierza Skowrońskiego. Wtedy właśnie kończył pracę poprzedni kościelny i proboszcz poprosił mnie, abym był jego następcą. A dokonało się to symbolicznie przez to, że ksiądz ubrał mnie w komżę i stanąłem w czasie Mszy św. obok moich synów przy ołtarzu – wspomina S. Dylewski. 11 lat pracował z ks. Skowrońskim, potem kolejne 10 – z ks. Zdzisławem Kupiszewskim, najdłużej, bo 19 lat – z ks. Stanisławem Dziekanem, wreszcie przez ostatnie 5 lat – z ks. Romanem Jankowskim. To, co podkreśla w postawie księży, to ich człowieczeństwo, wielorakie wsparcie i dobre rady, których udzielali. Zaś o byciu kościelnym mówi, że to „obowiązek, z którego trzeba się jak najlepiej wywiązać, bo nie pracuje się dla ludzi, ale dla samego Chrystusa”. Z tego powodu nawet sprzątanie kościoła ma inny charakter, bo przede wszystkim sprząta się w ciszy. – Kościół jest wysoki, a więc trzeba go odkurzyć i zdjąć pajęczyny tak wysoko, jak tylko się da, choćby na te 15 m do gzymsu, jak w naszym kościele. Nasza praca to odkurzenie 14 stacji drogi krzyżowej i posadzki. To również delikatne oczyszczenie zabytkowych ołtarzy i czyszczenie ławek, następnie umycie posadzki i zmiana obrusów. Kolejność poszczególnych czynności jest już od dawna ustalona. We dwoje potrzebujemy pół dnia, aby to wszystko wykonać. A sprzątamy dwa razy w tygodniu: w poniedziałki i soboty, zaś po każdym pogrzebie myjemy podłogę – opowiada pani Wanda. I rzeczywiście, kościół aż lśni. Do obowiązków pana Stanisława należał także porządek wokół kościoła. – Gdy tu pracuję, mówię po prostu Jezusowi: sprzątam Twój kościół, Panie, ale proszę o łaskę zdrowia, abym miała siły to robić i aby Twój dom był czysty – wyznaje pani Wanda. I rzeczywiście, jej modlitwa została cudownie wysłuchana. 22 lata temu miała operację, po której nie goiła się rana. Czekał ją więc przeszczep. – Prosiłam wtedy: „Panie Jezu, Ty jesteś moim lekarzem”. Modlitwie towarzyszyło wiele wylanych łez. Przed pójściem do szpitala lekarz obejrzał jeszcze raz niezabliźnione miejsce i powiedział, że nie potrzeba żadnego przeszczepu. – Ja wiedziałam, że to jest łaska od Boga. Tym bardziej więc pracuję dla Pana, a gdy tu sprzątam, czuję się wyciszona. Pracuję i modlę się – opowiada pani Wanda. Gdy teraz mają się rozstać ze swoim obowiązkiem, dodają zgodnie: – My po prostu to kochamy. Trudno nam rozstać się z tą pracą, ale w kościele pozostaniemy zawsze.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama