Nowy numer 2/2021 Archiwum

Gdzie są cisza i łaska

„Pamiętajcie, że Matka Boża Siecieńska jest cudowna” – napisała w kronice pani Helena.

Siecień k. Płocka, niewielka miejscowość niedaleko Dobrzynia n. Wisłą i Brudzenia Dużego od wieków szczyci się opieką Maryi. Wiele mówią o tym wota umieszczone przy obrazie Madonny z Dzieciątkiem, nieliczne, ale wymowne – a wśród nich wotywna tabliczka przedstawiająca oczy.

Ale jeszcze bardziej przemawiają za tym świadectwa ludzi, którzy w tym miejscu doznali pomocy Maryi. Jedno z nich zostało napisane przez panią Helenę z Płocka w 1985 roku. Opisuje ona losy swojej rodziny, zwłaszcza matki uratowanej przy porodzie dziecka. Tę łaskę jej najbliżsi przypisywali Maryi z siecieńskiego obrazu, przed którym żarliwie się modlili. Podobne przekonanie mają ks. kan. Andrzej Fabisiak i jego rodzina. – Wierzę, że jest to cudowny obraz. Wiąże się on z moim dzieciństwem i szkołą podstawową, do której chodziłem w Siecieniu – mówi emerytowany wieloletni proboszcz z Sońska k. Ciechanowa. I przytacza trzy epizody z historii rodziny Różyckich, w których przypisywano interwencję Matce Najświętszej.

– Przed wojną ciężko chorował Wacław Różycki. Wyzdrowiał, ale rodzina i on byli przekonani, że stało się to przede wszystkim dzięki Maryi. Później ten sam mężczyzna brał udział w kampanii wrześniowej. Walczył w Twierdzy Modlin. Zapamiętał 12 września 1939 r., bo w tym dniu, śmiertelnie już wycieńczony – jak opowiadał – zobaczył we śnie obraz Matki Bożej Siecieńskiej z podpisem: „Duża siła”. Za chwilę rozpoczęło się ogromne bombardowanie. Ale on wyszedł z niego cało. Jak się później okazało, w tym dniu przy obrazie Matki Bożej w Siecieniu odprawiono Mszę św. w jego intencji. Ostatni epizod dotyczy 8 września 1998 roku. Wtedy Różyccy jechali na odpust do Siecienia, ale w drodze doszło do wypadku. Samochód kilkakrotnie koziołkował i przeznaczony był do kasacji. Jednak podróżującym w nim na odpust osobom nic się nie stało. To również uważają za cud i przypisują go Maryi – opowiada ks. kan. Fabisiak.

Pamięta on jeszcze wielkie odpusty, które w Siecieniu odbywały się na święto Narodzenia Matki Bożej, 8 września. „Przychodziły kompanie pielgrzymów z Brwilna, Białej, Sikorza, Rokicia, Sobowa i Bądkowa Kościelnego” – odnotowano w kronice, a pielgrzymów przyjmowano na dość sporym terenie między kościołem i szkołą. Dziś, niestety, już żadne pielgrzymki nie przychodzą... Ale wciąż jest duchowa tradycja Siecienia i wielka wdzięczność dla Maryi, którą warto podtrzymywać. Tradycja i historia tego miejsca sięgają przede wszystkim drugiej połowy XIV albo początku XV w., gdy powstała parafia. Budowę obecnego, gotycko-renesansowego kościoła rozpoczęto w 1584 r. staraniem Stanisława Siecieńskiego, biskupa przemyskiego, pochodzącego właśnie stąd. On też go konsekrował w 1619 r. i sprowadził dla niego z Rzymu obraz Matki Bożej, który został umieszczony w głównym ołtarzu.

Obraz pochodzi z początku XVII w. i jest kopią wizerunku „Salus Populi Romani” – „Obrończyni Ludu Rzymskiego”, zwanego potocznie obrazem Matki Bożej Śnieżnej. O kulcie, którym był otaczany, wspomina kronika parafialna: w 1695 r. obraz był on ozdobiony koronami, sukienką i otoczony wotami. W 1725 r. było już piętnaście wotów, w 1739 r. – dwadzieścia. Pod koniec XVIII w. notowano spadek kultu maryjnego. Pozostały jednak doroczne odpusty. Obecny proboszcz ks. Jan Kurantowicz ufa, że czas epidemii może pomóc w odkrywaniu duchowego oblicza Siecienia. – Przez wieki Matka Boża po cichu ocala i pociesza w tym obrazie. Kto tu wchodzi, napełnia się spokojem – przekonuje kapłan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama