Nowy numer 43/2020 Archiwum

Eksploracja pod ołtarzem

W wakacje można zostać poszukiwaczem złotego pociągu czy Bursztynowej Komnaty, której niektórzy szukają m.in. w Krasnem k. Przasnysza. Ale można też szukać... relikwii świętych.

W murach starych kościołów znajdziemy wiele śladów wskazujących na zapomniane już dziś oznaki pobożności i kultu świętych. Przykładem są świątynie w Pułtusku, Ciechanowie i Jońcu.

Święci o sobie przypominają

W 2016 r., gdy przygotowywano wystawę z okazji 450. rocznicy przybycia jezuitów do Pułtuska, nad zakrystią kościoła Świętych Piotra i Pawła znaleziono ukryte za szafą relikwie. Wydawało się, że należą do św. Władysława, króla Węgier, wnuka Mieszka II, żyjącego w XI wieku. Przytwierdzone były do kosztownego sukna ozdobionego gwiazdkami, z fragmentami podpisu, jakby miało chodzić o kości z czaszki tego świętego. Miały być one podarowane kościołowi przez Annę Jagiellonkę, ale znajdowały się w innym relikwiarzu, z którego miały zostać później wyjęte.

– Przekazaliśmy to znalezisko do dalszego badania. Niestety, ponieważ jest to niewielki fragment kości, nie można definitywnie stwierdzić, że są to relikwie św. Władysława – opowiada ks. Sławomir Stefański, proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Pułtusku. Także w Jońcu k. Płońska są ślady, które wskazują na istnienie w miejscowym kościele relikwii wyjątkowych świętych. Od dłuższego czasu ten temat interesuje miejscowego proboszcza ks. Włodzimierza Czarnomskiego. Do dziś zachowały się inskrypcje, które informują, że relikwie świętych męczenników zostały umieszczone w mensach ołtarzowych. I rzeczywiście, w doskonałym stanie zachowały się tzw. portatile, czyli marmurowe płyty, w których były składane relikwie. Co znamienne, konsekracji wspomnianych ołtarzy dokonał w 1919 r. bł. Antoni Julian Nowowiejski. Dowiadujemy się o tym z łacińskich napisów tam umieszczonych. Były to m.in. raczej niespotykane u nas relikwie św. papieża Linusa oraz Benignusa, patrona katedry w Dijon.

– Nie wiemy, dlaczego się tu znalazły i jak tu trafiły. Takiej informacji nie ma ani w naszych księgach, ani w płockich dokumentach. Ponieważ wiele zdarzeń historycznych związanych z naszą parafią ściśle wiąże się z rodziną Poniatowskich i sytuacją I Rzeczypospolitej chylącej się ku upadkowi, można przypuszczać, że zostały one przywiezione z Francji. Być może przekazanie ich do nas towarzyszyło kontaktom z Francją i próbom wzmocnienia autorytetu Rzeczypospolitej przez sojusz z Paryżem. Co więcej, logiczne wydawałoby się to, aby były tu również złożone relikwie św. króla Ludwika, ale do tej pory nie znalazłem żadnego potwierdzenia tego przypuszczenia – tłumaczy ks. proboszcz Czarnomski.

Jest jeszcze inna, drewniana płyta z oryginalnym tekstem wskazującym prawdopodobnie na rok 1776. Być może pochodziła z poprzedniego kościoła. W niej mogły być umieszczone relikwie świętych męczenników Felicjana z Foligno, biskupa Umbrii, oraz Aureliusza, biskupa Kartaginy. – Niemal każdy kościół ma takie skarby. Teraz bardziej zawierzamy się opiece świętych, ale kiedyś bardziej zwracano uwagę na znak relikwii, bo one również umacniały wiarę i służyły pogłębianiu kultu. To potężny oręż. Trzeba ich podziwiać, naśladować, ale z drugiej strony trochę się ich bać, bo co by mogli dzisiaj powiedzieć, patrząc na nas? – mówi ks. Czarnomski.

Zapomniany święty

Chyba nieliczni wiedzą, że pod ołtarzem głównym kościoła farnego w Ciechanowie znajdują się relikwie św. Feliksa – męczennika rzymskiego z III w., z czasów cesarza Dioklecjana. Jego relikwie nie są widoczne, a ostatnio można je było zobaczyć złożone w szklanej trumience 35 lat temu, gdy przebudowywano prezbiterium.

Co ciekawe, w kościele nie ma żadnego obrazu czy figury tego świętego. Ich pozyskanie i sprowadzenie z Rzymu Ciechanów zawdzięcza gen. Wincentemu Krasińskiemu, ojcowi wieszcza Zygmunta, który w 1839 r. otrzymał je od papieża Grzegorza XVI. Krasiński dostał również relikwie św. Bonifacego dla kościoła w Pałukach. Były to fragmenty kości tych świętych złożone w szklanych trumnach. We wrześniu 1840 r. relikwie zostały wprowadzone do ciechanowskiej fary, a uroczystościom przewodniczył ówczesny biskup płocki Franciszek Pawłowski. Dokładny opis tamtego wydarzenia przytoczył w 1914 r. „Miesięcznik Pasterski Płocki”. Uroczystości trwały dwa dni. Rozpoczęły się 19 września 1840 r. w kościele ojców augustianów.

Tam „odprawiono nieszpory, podczas których biskup przeszedł do ołtarza bocznego z prawej strony położonego, na którym w czworograniastym, drewnianym, w papier malowany oklejonym pudle Święte Kości złożone zostały”. W jego obecności miejscowy lekarz przeniósł je do bogato zdobionej szklanej trumny i ułożył w porządku anatomicznym. Z ambony odczytano papieski dokument, zaś przeor augustianów o. Dziubacki wygłosił kazanie „o ważności relikwii świętych Pańskich”. Następnego dnia zostały one uroczyście przeniesione w procesji do kościoła farnego. Szły w niej bractwa, cechy, władze miejskie i sądowe, następnie duchowieństwo, gen. Krasiński i biskup Pawłowski. Gdy złożono relikwie na ołtarzu, przemówił biskup i „żywo wystawił, jak wielką i ważną jest dla wiernych ta uroczystość.

Następnie po jej ukończeniu ubrawszy się, Mszę wielką śpiewał, wśród której po Credo ks. Myśliński, kanonik katedry płockiej, bardzo stosowne i trafne do tej uroczystości kazanie do ludu przemówił. Po ukończeniu Mszy św. i odśpiewaniu suplikacji uroczystość zaprowadzenia w kościele tutejszym kości św. Feliksa Męczennika ukończoną została”. Jak podał kronikarz, w tej uroczystości uczestniczyło około 10 tys. osób, co jak na ówczesne realia, gdy Ciechanów liczył mniej więcej 3 tys. mieszkańców, było liczbą niespotykaną. – Warto tę historię przypomnieć zwłaszcza teraz, gdy zbliża się 500. rocznica ukończenia budowy ciechanowskiej fary – zwraca uwagę ks. dr Ireneusz Wrzesiński, emerytowany proboszcz parafii św. Józefa w Ciechanowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama