Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie wyłączaj myślenia

Wypoczywając nad wodą, podróżując i pracując w gospodarstwie, trzeba zachować rozwagę i pokorę.

Sezon wakacyjny już w pełni, ale pandemia nie daje o sobie zapomnieć, bo w tym roku również na plaży i przy wodzie obowiązują zasady reżimu sanitarnego. Z kolei dla rolników lato to czas, gdy tempo pracy jest największe. I o ile tu koronawirus nie jest wielkim niebezpieczeństwem, to nie brakuje sytuacji stwarzających zagrożenie dla zdrowia i życia człowieka.

Bliżej natury

Z powodu pandemii większość Polaków spędzi tegoroczne lato w kraju i pewnie wielu z nich będzie wypoczywać blisko miejsca zamieszkania. Wznowiły już działalność strzeżone kąpieliska: na Krubinie w Ciechanowie, w Płońsku, w Pułtusku czy popularnej podpłockiej Grabinie. Można też popływać kajakiem na Łydyni w Ciechanowie i na Węgierce w Przasnyszu. Jednak w tym roku poza zwyczajnymi regułami bezpiecznego wypoczynku trzeba pamiętać o reżimie sanitarnym. Tak jest na przykład na terenie kąpieliska miejskiego nad Narwią w Pułtusku, gdzie obecnie m.in. nie można korzystać z wypożyczalni leżaków, wspólnej zjeżdżalni i placu zabaw.

Obostrzenia są również w podpłockiej Grabinie (popularnej „Patelni”), gdzie od kilku sezonów płocki WOPR wraz z PKN ORLEN zapewniają wypoczywającym strzeżone kąpielisko. Trzeba pamiętać o zasłanianiu ust i nosa oraz zachowywaniu 2-metrowego dystansu, zarówno na plaży, jak i w wodzie. I tu, jak podkreślają ratownicy, wiele zależy od odpowiedzialności ludzi. – My możemy głównie zalecać zachowywanie tych wskazań, natomiast wiadomo, że jesteśmy przede wszystkim od tego, aby strzec bezpieczeństwa w wodzie – zwraca uwagę Katarzyna Chociemska z Płockiego Regionalnego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ratownicy i doświadczeni wodniacy przestrzegają, że podczas wypoczynku nad wodą nawet w miejscu strzeżonym nie wolno wyłączać myślenia. – Nie wolno wchodzić do wody po wypiciu alkoholu. Gdy jesteśmy dłuższy czas na plaży, gdzie jest gorąco, nie wskakujmy gwałtownie do wody. Najważniejsze jest to, żeby nie przeceniać swoich możliwości, żeby nie pokazywać, „na co nas stać”, bo może się to skończyć tragicznie – dodaje K. Chociemska.

– Na pewno nie powinno się skakać na główkę, bo woda może przez stawiany opór spowodować wygięcie kręgosłupa, szczególnie jeśli ktoś jest nieprzygotowany. Niebezpieczne jest również gwałtowne wejście do wody lub za długa kąpiel i przechłodzenie. Najważniejsza sprawa to wzajemna asekuracja. Uważajmy więc, ale też nie bójmy się wody. Żeby przełamać ten lęk, przede wszystkim trzeba zaznajamiać się z przyrodą, umieć się jej przyglądać. Umieć patrzeć na wodę, bo ona sama „powie”, przez roślinność czy przez to, jak układają się fale, gdzie jest bezpieczniej – radzi z kolei Krzysztof Nowacki, instruktor harcerski, założyciel i opiekun Maszewskiej Drużyny Wodnej „Białe Wilki”, organizator harcerskich spływów.

Niebezpieczna rutyna

Pandemia może nie ma bezpośredniego wpływu na zagrożenia i wypadki w rolnictwie, ale na pewno nie ułatwia pracy prewencyjnej mundurowym. – Bezpośrednie wyjście do społeczeństwa, upominanie, edukowanie jest zdecydowanie utrudnione. A to, jak bezpieczne będą te wakacje, zależy nie tylko od służb mundurowych, ale od całego społeczeństwa. Proszę pamiętać, aby zawsze, nawet przy wykonywaniu doskonale nam znanych czynności, zachować rozwagę i pokorę, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć. Musimy być czujni i dostosować się do obowiązujących wymogów sanitarnych – tłumaczy mł. asp. Tomasz Łapiński z KPP w Żurominie.

Rolnictwo to niestety sektor, w którym najczęściej dochodzi do wypadków, szczególnie w miesiącach letnich. Sytuacje stwarzające zagrożenie dla zdrowia i życia związane są najczęściej z obsługą maszyn i urządzeń, pielęgnacją zwierząt, stosowaniem chemicznych środków ochrony roślin czy przenoszeniem ciężkich przedmiotów. Statystyki o liczbie wypadków za pierwszy kwartał roku nie były złe, ale kolejne nie będą już tak optymistyczne. Od kilku miesięcy z kraju dobiegają informacje o tragicznych w skutkach wypadkach rolniczych. Niestety kilka z nich wydarzyło się w naszym w regionie. W czerwcu zginął przygnieciony przez opryskiwacz Andrzej Samoraj, doświadczony gospodarz i burmistrz Drobina. Tragedia dotknęła również rodzinę z gminy Lutocin w powiecie żuromińskim, gdzie 9-letni chłopiec zeskoczył z ciągnika wprost pod koła nadjeżdżającego busa. Pomimo reanimacji dziecka nie udało się uratować.

– W naszym powiecie był to pierwszy w tym roku i niestety tak tragiczny wypadek związany z pracami polowymi. Będziemy dążyć do tego, aby policjanci pełniący służbę na drogach czy dzielnicowi jeszcze uważniej przyglądali się sytuacjom, które mogą budzić zastrzeżenia co do poprawności wykonywania wszelkich prac, obecności podczas tych zajęć osób starszych czy dzieci. Chcemy w rozmowach z rolnikami uświadamiać i reagować na ewentualne zagrożenia – mówi funkcjonariusz z Żuromina.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama