Nowy numer 42/2020 Archiwum

Załóż sandały ojca Honorata

Rowerami i duchowo z Zakroczymia do Nowego Miasta nad Pilicą? Dlaczego nie, skoro bł. H. Koźmiński sam przetarł ten szlak?

Na pamiątkę drogi, którą 128 lat temu przebył bł. o. Honorat Koźmiński, bracia kapucyni, siostry ze zgromadzeń honorackich i młodzież skupiona wokół ich duszpasterstw przeciera jego szlak. – Błogosławiony o. Honorat był zmuszony opuścić Zakroczym. Nie chciał tego, ale takie były okoliczności. Jego wybór był wolny, bo gdy dokonywano kasaty klasztoru zakroczymskiego, bracia opuszczali to miejsce, jadąc wozami z dobytkiem i przewożąc go do Nowego Miasta, o. Honorat zaś wraz z bratem Leonem poszli pieszo.

To, co było przymusem, dla niego stało się wolną decyzją i pielgrzymką – mówi o. Grzegorz Filipiuk z Centrum Duchowości Honoratianum w Zakroczymiu. W tym roku jednak, z powodu trwającej epidemii, pielgrzymka przerodziła się w rekolekcje, a na szlak wyruszyły rowerami dwie siostry służki z Płocka: Agnieszka i Urszula. Zazwyczaj piesza pielgrzymka wyruszała z Zakroczymia i zaraz opuszczała teren diecezji płockiej, przekraczając Wisłę i kierując się do Niepokalanowa, a potem na południe, do Nowego Miasta. Tym razem wszystko odbywało się w kaplicy Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości w Zakroczymiu. Kilkadziesiąt osób, wraz z ojcami i nowicjuszami kapucyńskimi oraz siostrami ze zgromadzeń honorackich, przeżywało tam 5-dniowe rekolekcje.

– W tym roku nie idziemy szlakiem ojca Honorata, ale ta pielgrzymka była bardziej na wzór o. Honorata trwaniem i byciem jak on: duchowo czuwającym przy Chrystusie. Nie wyruszyliśmy pieszo, ale Pan Bóg nas przeprowadził przez słowo, modlitwę, Eucharystię, adorację i wspólnotę – wyjaśniał sens tegorocznej formy pielgrzymki o. Grzegorz Filipiuk. Na początku rekolekcji wniesiono relikwiarz błogosławionego z repliką krzyża, który znajdował się w jego celi zakonnej. Ten krzyż wędrował również wielokrotnie w pielgrzymkach kapucyńskiej i warszawskiej. Teraz towarzyszył duchowemu pielgrzymowaniu w Zakroczymiu. Hasłem 5-dniowych rekolekcji były słowa: „Reanimacja. Tajemnica życia”.

Na uczestników rekolekcji czekała bogata „honoracka strawa”. – W życiu duchowym każdego z nas trzeba zdemaskować pokusę pozorów i udawania, aby zewnętrzny wymiar naszej religijności wynikał z wewnętrznej prawości serca. Bardzo tego pilnował bł. o. Honorat. Sam o sobie mówił, że gdy w młodości błądził i wręcz szydził z wiary, to wówczas „nie miał Boga za Boga”. W autentycznym życiu wiary możemy odnaleźć samych siebie. Nasz błogosławiony przychodzi nam z pomocą i proponuje pewną metodę modlitwy, w której zachęcał swoich synów i córki duchowe do przyglądania się Jezusowi i Maryi, jakby [przeglądając się] w lustrze. Zachęcał, aby rozważali, jak Maryja była szczęśliwa z Jezusem albo jak Jezus był posłuszny w Nazarecie lub jak Święta Rodzina była samotna w Egipcie. Chodziło o to, aby w różnych stanach ducha, wzlotów i upadków znaleźć się przy Bogu – mówili w konferencjach ojcowie kapucyni.

Tymczasem siostry Agnieszka i Urszula rowerami przejechały trasę z Zakroczymia do Nowego Miasta w obie strony. – Część osób kroczy duchowo i przeżywa rekolekcje, a my pojechałyśmy rowerami. We wszystkich możliwych momentach łączyłyśmy się z Zakroczymiem, słuchałyśmy konferencji, zatrzymywałyśmy się w kościołach na Mszę św. i adorację Najświętszego Sakramentu. Pokonałyśmy tę trasę z prośbą o powołania do służby w Kościele, bo taka intencja od lat przyświeca tej pielgrzymce – opowiada s. Agnieszka Kłosińska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama