Nowy numer 44/2020 Archiwum

Sztafeta zakonów trwa

1 lipca odeszła z diecezji jedna rodzina zakonna. Swoją posługę w parafii św. Barbary w Nowym Dworze Mazowieckim zakończyły misjonarki klaretynki.

Powód odejścia sióstr Maryi Niepokalanej Misjonarek Klaretynek z Modlina jest od pewnego czasu ten sam, co w innych zgromadzeniach zakonnych – brak powołań. Sytuacja wydaje się jeszcze bardziej dramatyczna, gdy uświadomimy sobie, że zamykany jest jeden z dwóch domów tego zgromadzenia w Polsce. Na całym świecie jest zaledwie 11 Polek do niego należących, zaś w naszym kraju pracuje tylko 6 misjonarek klaretynek. Zastanawiający jest również zbieg okoliczności, bo 1 lipca ubiegłego roku posługę w diecezji rozpoczęli ojcowie klaretyni na płockich Górkach. Teraz 1 lipca odeszły siostry klaretynki.

– A więc „sztafeta zakonów” trwa – mówią o sobie siostry misjonarki klaretynki. – Cierpimy na brak nowych powołań, ale są też siostry w podeszłym wieku, dlatego z bólem zamykamy placówkę w Modlinie i przechodzimy do naszej wspólnoty w Rembertowie k. Warszawy – dodaje s. Ewa Grzegorczyn. W Modlinie Twierdzy pracowały od ośmiu lat. Przede wszystkim katechizowały i animowały spotkania grup parafialnych, w tym misyjnych. Były świadkami początków istnienia parafii i budowy kościoła.

– Nigdy nie zapomnimy tych chwil, ludzi i wzruszających wydarzeń związanych z budową kościoła. Bardzo zżyłyśmy się z mieszkańcami, przez dzieci z przedszkola poznałyśmy rodziców i dziadków. Uczestniczyłyśmy w wielu momentach, które budowały wspólnotę ludzi i wiary w Twierdzy – opowiada s. Bogusława Woźniak. Siostry mieszkały... w bloku. – W pierwszej klatce mieszka pan kościelny, my w ostatniej, a między nami – panie z róż różańcowych. Jesteśmy dowodem na to, że można zrobić klasztor nawet w bloku. Można znaleźć czas i miejsce na modlitwę i skupienie, a z drugiej strony doświadczyć bliskości innych ludzi. Gdy wychodziłyśmy na balkon, zaraz ktoś nas pozdrawiał i rozpoczynał rozmowę. To nam pokazało, że także w zakonie, zwłaszcza misyjnym, trzeba być między ludźmi i blisko nich – opowiada s. Bogusława.

– Wielu dzieł nie dokończyłyśmy, m.in. nie doczekałyśmy tegorocznej Pierwszej Komunii Świętej w parafii. Ale taka jest nasza misyjna natura, że przechodzimy przez kolejne placówki i siejemy ziarno dobra. A potem, nie czekając na owoce, często zostawiamy te dzieła, wierząc, że Jezus o to wszystko się zatroszczy... – stwierdza s. Ewa. Siostra Bogusława będzie dojeżdżała z Rembertowa do Orzechowa w parafii Pomiechowo, gdzie pozostanie katechetką. Choć siostry z Modlina odchodzą, ich dzieła zostają. I otwarte zostaje również pytanie o powołania do życia zakonnego. Siostry wierzą, że także dzisiaj może pociągać świadectwo takiej formy życia, charyzmatu i wspólnoty.

– W naszej klaretyńskiej misji wszystko się zaczyna od pragnienia głoszenia słowa Bożego. W niej jest ukryta wolność i autentyczna radość. Głosimy słowo Boże na wiele sposobów, nie tylko nauczaniem i głoszeniem orędzia, ale także karmiąc głodnych, lecząc chorych, formując kobiety, zależnie od potrzeb miejsca i sytuacji. Uczymy się modlitwy słowem Bożym i medytacji. W tym wszystkim jest ukryte piękno i pełnia życia chrześcijańskiego. A nasze życie zakonne, klaretyńskie – jak mówił nasz założyciel św. Antoni Maria Klaret – trochę przypomina ul, do którego się wchodzi, aby się wzmocnić. A potem trzeba z niego wyjść i iść do świata z tą samą misją i sercem – opowiadają siostry o swoim charyzmacie. Więcej o misjonarkach klaretynkach, ich misji i rekolekcjach dla dziewcząt na stronie claretianaseuropa.org/pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama