Nowy numer 43/2020 Archiwum

Uratuje nas wspólnota

Coraz więcej wiernych w świątyniach, ale czy wśród nich widać młodych ludzi? Ich powrót ze świata online to wyzwanie duszpasterskie, z którym musi zmierzyć się także Kościół płocki.

Przesunięte na późniejszy czas Pierwsze Komunie św. i bierzmowania osłabiły w wielu motywację, aby powrócić do życia sakramentalnego. Wielu księży pyta się z niepokojem, gdzie są rodzice i dzieci i jak wygląda duchowa kondycja młodzieży.

Mimo wszystko optymizmem napawa ostatnie spotkanie Diecezjalnej Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich, a wśród nich młodzieży. Uczestnicy podzielili się online z bp. Piotrem Liberą swymi doświadczeniami z czasu epidemii. Harcerze mówili o wolontariacie, młodzież z KSM-u, oazy i Laboratorium Wiary – o rekolekcjach internetowych, szkoleniach profesjonalnej komunikacji i prezentacji treści religijnych w sieci.

– Na pewno czas epidemii obnażył różne braki w naszej religijności. Jednak znaleźliśmy się nagle w stanie nadzwyczajnym. Pewnie tym, którzy prowadzą głębsze życie duchowe, łatwiej było znaleźć kapłana i sakramenty, ale dla tych, którzy rzadziej się modlą, była to okazja, aby niestety oddalić się od modlitwy i praktyk religijnych. Chciałbym jednak być optymistą albo lepiej – realistą. Pamiętajmy też o przestrodze papieża Franciszka, że nie ma Kościoła i sakramentów wirtualnych – akcentował biskup w czasie spotkania diecezjalnej rady katolików świeckich i duchownych. I zachęcał: – Wracajmy do spotkań w małych grupach. Ksiądz Tomasz Dec powoli wraca ze wspólnotą do kościoła św. Jana Pawła II w Ciechanowie. – Jest wielka radość spotkania i owocne spowiedzi. Widać, że młodzi czekali na ten moment – mówi duszpasterz animujący wspólnotę Wojska Gedeona. Ten entuzjazm podzielają również młodzi, którym wirtualna wspólnota pomogła trwać w Kościele.

– Te internetowe spotkania pomagały przetrwać czas kwarantanny i umacniały relację z Bogiem, ale bardzo tęskniłam za adoracją, za doświadczeniem Boga w kościele. Wiele osób trochę się pogubiło, ale przez nieustanne działania wspólnoty w przestrzeni wirtualnej przełamały się i chcą spróbować zawalczyć o relację z Bogiem – opowiada Klaudia Kowalczyk z Ciechanowa. Ksiądz Jacek Gołębiowski, opiekun Laboratorium Wiary, jest przekonany, że to właśnie wspólnota pozwala pozostać w przestrzeni wyznawanych wartości i sprawia, że serce nie staje się chłodne bez sakramentów.

– Młodzi są zmęczeni tą rzeczywistością: zdalnymi lekcjami i wirtualną modlitwą. Psychicznie jest im ciężko. We wspólnocie jest bezpieczniej, ale to nie jest pewnik, który zagwarantuje nam, że teraz cała młodzież powróci do praktyk religijnych w realu. Widzę jednak, że do naszego kościoła powrócili ci młodzi, którzy są we wspólnocie, i ci, których rodziny są silne Bogiem – mówi duszpasterz z Dąbrowy k. Mławy. W Węgrzynowie k. Makowa Mazowieckiego ks. Rafał Grzelczyk ustawił namiot, który pomieści 100 wiernych. Gdyby nie to, sprawowałby Mszę św. dla 12 osób. To jeden ze sposobów, który ma pomóc wiernym wracać do kościoła. – Przez pierwszy miesiąc pandemii dało się odczuć głód Eucharystii, ale później zaobserwowałem, że ta wirtualna rzeczywistość niektórych zupełnie pochłonęła. Młodym trzeba dać czas i przestrzeń, a duszpasterstwo musi dawać poczucie bezpieczeństwa i tym bardziej zaawansowanym, i tym poszukującym – mówi proboszcz z parafii pw. Ducha Świętego w Węgrzynowie.

„Wirtualną popularnością” cieszyły się tzw. dwudziestki w płockiej Stanisławówce, czyli niedzielne Msze św. Salezjańskiego Duszpasterstwa Akademickiego „Petroklezja”, ale z chwilą, kiedy więcej osób mogło już przebywać w kościołach, automatycznie spadła frekwencja na Mszach online. W okresie największych obostrzeń, w czasie rzeczywistym, w Eucharystii uczestniczyło do 400 osób. Teraz mniej więcej 200 osób jest online i 200 w świątyni. Ksiądz Przemysław Kawecki, duszpasterz ze Stanisławówki, podkreśla, że młodzi nieustannie poszukują tego, co jest autentyczne, także w kwestiach wiary, modlitwy czy postaw samych duszpasterzy.

– Potraktujmy to jako wyzwanie duszpasterskie. To nie jest proste, ale czy obrazki i pieczątki przed bierzmowaniem i Pierwszą Komunią św. wystarczą? Najpierw trzeba do młodych dotrzeć, budować relację. Dopiero z czasem zaczynają słuchać tego, co głosimy. Wtedy jest szansa na doprowadzenie młodego człowieka do spotkania z Jezusem Chrystusem. Później on sam już będzie z Nim kroczył. Tylko dzięki temu spotkaniu jego wiara może przetrwać, nawet jeśli po drodze napotka na życiowe rozczarowania – podkreśla duszpasterz z Płocka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama