Nowy numer 42/2020 Archiwum

Lek misjonarza

Pandemia zastała ich z dala od Polski, wśród ludzi o innej mentalności i doświadczeniu wiary. Teraz dzielą z nimi to trudne doświadczenie. Ze wszystkimi konsekwencjami.

Niepokojące informacje dotarły 12 maja od naszych misjonarzy w Peru. COVID-19 stwierdzono u ks. Zbigniewa Rembały, który od prawie 20 lat pracuje w tym kraju Ameryki Południowej, a obecnie prowadzi seminarium duchowne w 500-tysięcznym Iquitos, gdzie jest duże ognisko zakażeń koronawirusem. W całym Peru sytuacja jest dramatyczna i – jak donosi również tam pracujący ks. Paweł Sprusiński – mimo ogłoszonego stanu wyjątkowego rośnie liczba zakażonych, a system opieki medycznej jest niewydolny. „Jedyną bronią dla nas, wiosek nad Amazonką, jest prewencja i modlitwa” – powtarza w nadesłanej do nas relacji ks. Paweł.

Pozamykane kościoły, szkoły, instytucje. Nakaz noszenia masek ochronnych. Narodowa kwarantanna. Do pewnego stopnia życie misjonarzy w pandemii przypomina nasze. Ale w tamtych krajach, czy to na kontynencie afrykańskim, czy w Ameryce Południowej dochodzą stałe „choroby” tych państw, do których należy m.in. skrajna bieda. Głosy naszych misjonarzy to ważna lekcja, także tu, nad Wisłą.

Peru – kwarantanna jest łaską

Jeszcze do niedawna peruwiańska wioska Pebas nad Amazonką, gdzie pracuje ks. Paweł Sprusiński, była wolna od COVID-19. Broniono rzeki, tak aby nikt z zewnątrz nie przypłynął, zwłaszcza z Iquitos. Jednak sytuacja w ciągu kilku dni maja zmieniła się jak w kalejdoskopie. Koronawirus dotarł z 8-osobową rodziną, która nielegalnie przybyła do Pebas i została zatrzymana przez policję. W Peru już 16 marca został wprowadzony stan wyjątkowy. Od 16.00 do 5.00 nad ranem obowiązuje godzina policyjna, a zakupy może robić tylko jedna osoba z domu i tylko rankiem, od 6.00 do 9.00. W pierwszej połowie maja było już ponad 50 tys. zakażonych, a każdego dnia przybywało od 2 tys. do 3,5 tys. chorych.

– System opieki zdrowotnej już od miesiąca nie jest wydolny. Ludzie nie chcą iść do szpitala i mówią, że stamtąd wychodzi się w czarnym worku. Dlatego leczą się i wzmacniają system immunologiczny domowymi sposobami. Piją – ja też – dwa razy dziennie wywar z cebuli, limón, czosnku i kion. W ośrodku zdrowia w Pebas obecnie nie ma nawet paracetamolu, nie ma tlenu, respiratora, ubrań ochronnych dla służby zdrowia. Zostają maseczki, dezynfekcja – opowiada ks. Paweł. Skąd taki duży przyrost chorych mimo rygorów kwarantanny? Misjonarz tłumaczy to mentalnością mieszańców.

– W Amazonii jest bardzo dużo zakażonych, ponieważ wiele osób nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji i szybkości rozprzestrzeniania się wirusa. Brakuje dyscypliny i porządku – uważa. W Pebas sytuacja trochę się zmieniła, gdy pojawiły się pierwsze zakażenia. Ludzie, z lęku, wreszcie pozostali w domach. Ale trzeba pamiętać, jak podkreśla misjonarz, że dom w Amazonii to przede wszystkim miejsce do spania. Całe życie toczy się poza nim, na ulicy, na rynku. Dlatego przymusowa kwarantanna jest dla miejscowych tak trudna. Może dlatego też ks. Paweł powtarza swoim wiernym, że wszystko jest łaską. Nawet kwarantanna.

– Widzę w niej szansę do przewartościowania naszego życia. Aby rodziny wzmocniły więzi, poznały się lepiej, służyły sobie wzajemnie, stały się miejscem modlitwy. Przepięknym doświadczeniem dla mnie są procesje z Najświętszym Sakramentem ulicami Pebas. Ludzie doceniają to i potrzebują zobaczyć, że Jezus jest blisko nich. Gdy wychodzę z kościoła po wieczornej Mszy, czasami podejdą żołnierze i proszą o błogosławieństwo – z nim ruszą na nocny patrol ulicami miasteczka.

Urugwaj – by nie porwał ich świat

Obecna pandemia wydaje się ogromnym ciosem dla niewielkiego i jeszcze mało zakorzenionego Kościoła w Urugwaju, niemal całkowicie zlaicyzowanym państwie Ameryki Południowej. Od 6 lat pracuje w nim ks. Jarosław Tomaszewski, który obecnie pełni obowiązki wychowawcy w wyższym seminarium duchowym Cristo Rey w Montevideo. To z tą społecznością seminaryjną przeżywa czas kwarantanny.

– Na początku było trudno, aż udało się nam „odmrozić” wykłady za pomocą internetowej kamery. Studiujemy więc i modlimy się prawie jak mnisi. Alumni nie biorą udziału w weekendowych praktykach duszpasterskich, ale zachęcam ich do serdecznego, duchowego towarzyszenia swoim, z reguły osamotnionym w parafiach proboszczom – opowiada. W czas pandemii i sytuacji zagrożenia życie w Urugwaju praktycznie na wszystkich płaszczyznach zatrzymało się. Ksiądz Jarek zwraca uwagę na kilka problemów.

– Po pierwsze, wprowadzenie kwarantanny i wygaszenie do minimum mizernej i tak gospodarki spowodowało widoczną zapaść ekonomiczną. Po drugie, bardzo trudno jest wykazać liczbę osób zakażonych koronawirusem. Aby przeprowadzić stosowny test, za każdym razem trzeba uzyskać zgodę Ministerstwa Zdrowia, bo tutaj się na wszystkim oszczędza. Po trzecie, reakcje oszołomionych kryzysem rządzących są enigmatyczne. Jeśli w Europie czy w Stanach Zjednoczonych obserwuje się zdecydowany zwrot w kierunku otwierania kolejnych sektorów życia publicznego, o tyle przestrzeń społeczna trzeciego świata przypomina sparaliżowaną zamrażarkę bez prądu – twierdzi misjonarz posługujący w Urugwaju.

Najboleśniejszy, z jego punktu widzenia, jest zastój życia religijnego, wywołany przede wszystkim całkowitym zakazem sprawowania Mszy św. z udziałem wiernych. Nietrudno sobie wyobrazić, jaki ma to wpływ na urugwajskich katolików. – Niewielki Kościół w Urugwaju złożony jest w ogromnej większości z osób dopiero co nawróconych. Wielu z nich pisze mi nieustannie, że znów porywa ich duch tego świata, że ciężko im bez sakramentów i codziennej Eucharystii – mówi ks. J. Tomaszewski, obawiając się, jak wielkie będą w związku z tym „straty duchowe katolicyzmu”.

Zambia – uczyć się ufności

Na misji w Mpunde w afrykańskim buszu pracuje pochodzący z Pułtuska ks. Adam Pergół, posługujący poza granicami ojczyny już prawie 19 lat. Obecnie najwięcej zachorowań jest w stolicy Zambii, w Lusace, ale i tak statystki, przynajmniej oficjalne, nie brzmią na razie tak dramatycznie. – Wszystkich stwierdzonych przypadków koronawirusa do dziś było 139. Z tej liczby 92 osoby wyzdrowiały. Zmarły 4. Aktywnych przypadków – tych, którzy ciągle są hospitalizowani – jest 43 – informował ks. Adam w drugim tygodniu maja. Ale i tu rząd zaprowadził restrykcje, podobne jak w krajach europejskich, w tym zakaz sprawowania Mszy św. z udziałem wiernych.

– Od 1 kwietnia praktycznie całe duszpasterstwo zostało zawieszone, bo katolicy nie mogą się gromadzić, a my nie możemy sprawować dla nich Mszy św. Odprawiam sam. Myślę, że to jest najpoważniejsza trudność dla moich parafian. Najboleśniejsze jest to, że nie można przyjść do kościoła pomodlić się, wyspowiadać, czy wziąć udziału w nabożeństwie majowym. I tego się bardzo boją. Bo jak przyjdzie im umrzeć bez spowiedzi? – wyznaje ks. A. Pergół z misji w Mpunde, gdzie na szczęście nie było jeszcze przypadków zakażenia. Ten ekstremalny czas wymusił też „inne misjonarskie duszpasterstwo”, o którym mówi ks. Adam. – W tej chwili jest nim to, że staram się na tyle, na ile mogę, mieć zawsze leki. Jeśli ktoś zachoruje, a nie ma ich w klinice, staram się podarować taki lek. Pomagać w tym, aby każdy miał maseczkę, jakieś środki czystości. Takie „inne duszpasterstwo” też daje dużo satysfakcji – mówi.

Jak przeżywają czas pandemii jego zambijscy parafianie? Trudno im zachować rygor „domowej kwarantanny”, gdy mieszkają w małych, pokrytych trawą domkach, bez kuchni i łazienki, służących wyłącznie do spania. Jak wyjaśnia misjonarz, nakaz ten sprowadza się więc do nieopuszczania swojej wioski. Sam wirus, przed którym drżą mieszkańcy krajów europejskich i Ameryki, nie budzi w nich takiego lęku. – Moi ludzie są przyzwyczajeni do różnych kłopotów. Do głodu w porze deszczowej, do tego, że co kilka lat pojawia się pandemia cholery. Że ciągle jest malaria i brakuje leków. W tym wszystkim wykazują niesamowite zawierzenie Panu Bogu. Mówią, że Pan Bóg przeprowadzi nas przez to wszystko, a jak będzie Jego wola, to weźmie nas do lepszego świata. Takiej ufności i zawierzenia w opatrzność Pana Boga sam się od nich uczę – opowiada. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama