Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie ma tu smutku

To były inne święta niż wszystkie także dla pensjonariuszy Leonianum w Sikorzu, którzy teraz czekają na powiew ciepłej wiosny i wizytę w ogrodzie.

Mimo pandemii, życie codziennie w Domu Seniora Leonianum pod Płockiem biegnie swoim własnym torem. Są rozmaite zajęcia terapeutyczne i aktywizujące, a także rehabilitacyjne i usprawniające dla pensjonariuszy, których przebywa tu obecnie 63. To trudne chwile dla wszystkich, przyznaje dyrektor placówki ks. Łukasz Nowak, ale nie ma tu smutku.

- Staramy się, aby w życiu pensjonariuszy było więcej radości, a podstawą jest dobre zagospodarowanie czasu. Jest nadzieja, że w najbliższą niedzielę, gdy pogoda na to pozwoli, spędzimy trochę czasu w ogrodzie Leonianum. Takie wyjście było już w pierwszy dzień świąt wielkanocnych i sprawiło mieszkańcom dużo przyjemności. Niektórzy z naszych mieszkańców jeszcze nie mieli okazji być w ogrodzie, który przez ostatnie miesiące bardzo się zmienił. Poza tym na dworze na pewno czują się bardziej swobodni, wolni - mówi ks. Ł. Nowak.

Już od 12 marca Dom Seniora "Piękne życie" w Sikorzu ze względów bezpieczeństwa w sytuacji pandemii koronawirusa jest zamknięty do odwołania i nie ma w nim odwiedzin. Ta decyzja spotkała się ze zrozumieniem ze strony rodzin pensjonariuszy, ale Wielkanoc nie była łatwa dla społeczności Leonianum. W normalnych warunkach większość mieszkańców jest często odwiedzana przez swoich bliskich. Dlatego wcześniej zarząd domu przygotowywał się nawet do 200 osób na śniadaniu wielkanocnym. Jednak w czasie przymusowej izolacji nie było to możliwe.

- Staraliśmy się zapewnić mieszkańcom najpełniejszy kontakt z rodzinami, jaki był możliwy w tym czasie. Był to kontakt telefoniczny, zdjęciowy, video-rozmowy, słowem - wszystkie formy, jakich tylko rodziny sobie życzyły. Nasze telefony były publiczne, udostępnialiśmy je do takich rozmów. Reakcje rodzin wahały się od wielkiej radości do łez - mówi ksiądz dyrektor.

W Wielkanoc, podobnie jak będzie to podczas nadchodzącej Niedzieli Miłosierdzia, z kaplicy Leonianum była transmisja Mszy św., w której brały udział rodziny. - To dla nich ważne. Ci, którzy je oglądają, potem dzwonią, piszą i dziękują za to, że mogą razem się modlić - podkreśla ks. Łukasz Nowak. A w lany poniedziałek nie zabrakło symbolicznego śmigusa-dyngusa. Część mieszkańców z przyjemnością nawet zaczęła wspominać, jak oblewano wodą w czasach ich młodości. Pandemia nie wywołuje jakichś złych wspomnień. Mieszańcy łatwiej i częściej wspominają wydarzenia radosne ze swojego życia.

Dla wielu z nich znaczenie ma stała obecność w domu kapelana, którym jest obecnie ks. prof. Andrzej Rojewski, i możliwość uczestniczenia we Mszy św. - Są takie osoby, dla których to jest ważne. Cieszymy się, że mamy teraz coraz więcej osób chodzących i w pełni świadomie przeżywających to wszystko - mówi ks. Nowak. I chociaż cała społeczność domu czeka na ten moment, gdy w Leonianum znów pojawią się goście, to na razie priorytetem jest bezpieczeństwo seniorów. - Mam naprawdę wielkie uznanie dla wszystkich naszych pracowników, którzy prawidłowo trzymają się wprowadzanych zasad i obostrzeń sanitarnych - mówi ksiądz dyrektor.

Dociera też tak potrzebna pomoc w postaci środków ochronnych. Na przykład Stowarzyszenie Rodzin Katolickich ofiarowało uszyte własnoręcznie maseczki ochronne. Z kolei PKN Orlen przekazał płyn do dezynfekcji rąk. - Przed świętami zadzwonił do nas ksiądz biskup z pytaniem, jaka jest sytuacja, czy czegoś nie potrzeba i ja sobie radzimy. Mamy nadzieję, że za jakiś czas, gdy wreszcie będzie można się otworzyć, zorganizujemy dla naszym mieszkańców i przyjaciół przyjęcie z grillem w ogrodzie - dzieli się dyrektor ośrodka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama