Nowy numer 44/2020 Archiwum

Cierniowa katedra

80 lat temu rozpoczęła się droga krzyżowa biskupów męczenników: z Płocka przez Słupno do Działdowa.

Kilka lat temu bp Piotr Libera powiedział, że „kościół w Słupnie jest jak Ogrójec, do którego przychodził bp Leon Wet- mański, aby w nim się modlić. To było miejsce, w którym nasi biskupi przygotowywali się do męczeńskiej śmierci”. W Wielkim Poście podpłockie Słupno mogłoby więc stać się miejscem pielgrzymki i modlitwy zwłaszcza dla tych, którym trudniej pojechać do Działdowa.

To miejsce wciąż czeka na duchowe odkrycie: a w nim zabytkowy drewniany kościół z pięknymi ołtarzami i obrazem Matki Bożej, z tryptykiem przedstawiającym biskupów męczenników i pamiątkową tablicą, wreszcie z tablicą na dawnym budynku szkoły (dziś siedzibie Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej), w którym biskupi byli przez rok więzieni. Bezpośrednich pamiątek jest mało, ale już samo miejsce i jego otoczenie są wymowne i zapraszają do modlitwy pod krzyżem. Wszystko zaczęło się 23 lutego 1940 r., gdy władze niemieckie zajęły tak zwaną sufragankę, czyli dom, w którym mieszkał bp Leon Wetmański (dziś to plebania parafii katedralnej). Biskup pomocniczy był więc zmuszony zamieszkać wraz z abp. Nowowiejskim, ale nie na długo, bo 28 lutego obydwaj zostali wywiezieni do Słupna. Już w porannych godzinach żołnierze niemieccy weszli do pałacu arcybiskupa.

W tamtym dniu wiele godzin trwały rewizja i plądrowanie pomieszczeń. Na koniec biskupów wywieziono pod strażą z miasta. Tam oprócz hierarchów znalazły się osoby, które podzieliły los internowanych: ks. Adam Zaleski, profesor seminarium duchownego, pełniący obowiązki kapelana arcybiskupa, ks. Stanisław Nasiłowski, proboszcz w Słupnie, ks. Stefan Caban, neoprezbiter, wikariusz parafii Słupno, oraz cztery siostry zakonne – trzy pasjonistki: s. Honorata Helena Kwiatkowska, s. Zyta Cecylia Filipkowska i s. Domicela Kazimiera Załuska, które prowadziły gospodarstwo, oraz s. Cecylia Górzyńska ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, pielęgniarka. Do tej płockiej grupki należał także lokaj arcybiskupa Bolesław Kwiatkowski.

Co działo się przez rok w Słupnie? Arcybiskup, świadom trudnej sytuacji, już 10 marca ustanowił swoich zastępców na wypadek, gdyby nie mógł sprawować swojej władzy. Do ks. prał. Stanisława Figielskiego w Pułtusku napisał: „Niniejszym mianuję cię moim zastępcą, gdyby wykonywanie urzędów w diecezji przeze mnie było niemożliwe. Pierwszym moim zastępcą byłby ks. bp sufragan Leon Wetmański, drugim ciebie mianujemy, a trzecim byłby ks. kan. Wacław Jezusek. Wykonywanie władzy przez wszystkich zastępców byłoby kolejne, to znaczy gdyby nie mógł wykonywać władzy pierwszy zastępca, wykonywałby drugi, a dalej trzeci” – napisał arcybiskup.

Później ustanowił ks. Figielskiego wikariuszem generalnym. Na skutek zmieniającej się niekorzystnie sytuacji arcybiskup postanowił przyśpieszyć święcenia subdiakonatu, diakonatu i prezbiteratu klerykom płockiego seminarium. Przybywali więc oni w niewielkich grupach do Słupna, gdzie w miejscowym kościele udzielał im ich bp Leon Wetmański. Scena święceń została utrwalona na tryptyku, który znajduje się w tutejszym kościele. Podczas krótkiej wizyty, jaką neoprezbiterzy składali potem arcybiskupowi, otrzymywali z jego rąk nominacje na pierwsze wikariaty. Na kilka dni przed aresztowaniem i wywiezieniem internowanych władze niemieckie dokonały szczegółowego spisu całej „kolonii płockiej”. Był to znak, że mogą nastąpić dalsze działania, co niebawem się stało. W nocy z 6 na 7 marca 1941 r. biskupi zostali wywiezieni ze Słupna do Działdowa, gdzie ponieśli śmierć męczeńską. Korzystałem z kalendarium życia abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego i bp. Leona Wetmańskiego opracowanych przez ks. prof. M.M. Grzybowskiego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama