Nowy numer 43/2020 Archiwum

Co ocala życie?

Szkolna przyjaźń dwóch niezwykłych kobiet – Marii Oberfeld i Janiny Góreckiej – przetrwała lata.

Od trzech lat w muzeum utworzonym w dawnej małej synagodze płockiej trwa cykl spotkań poświęconych Polakom ratującym Żydów – „Choćby jedno życie, choćby kromka chleba...”.

Pomógł on przez ten czas wydobyć z mroków niepamięci wielu Sprawiedliwych z Płocka i innych miast w naszej części Mazowsza oraz mieszkańców pochodzenia żydowskiego, którzy ocaleli dzięki ich odwadze. – W czasach próby wystarczy zachować się przyzwoicie. Nic więcej nie trzeba – tak podsumował Marcin Dzeciuchowicz z Warszawy postawę swojej babci Janiny Góreckiej. Był on gościem spotkania w płockim muzeum przy ul. Kwiatka. Pani Janina była szkolną przyjaciółką Marii Oberfeld; należały do grona „panieneczek z udziałówki”, jak pisał o uczennicach gimnazjum żeńskiego Władysław Broniewski. Gdy wybuchła wojna i Maria ze swoim drugim mężem Gerszonem Jampolerem znalazła się w warszawskim getcie, ta przyjaźń przeszła skutecznie chwilę próby.

– Obie panie w jakimś momencie ustaliły, że Maria musi uciec z getta. Wykorzystały do tego budynek sądu warszawskiego, który był enklawą na terenie getta, dostępną od strony żydowskiej i aryjskiej. Babcia weszła do sądu ubrana w żałobną suknię z bardzo ciemnym welonem. W toalecie zamieniły się strojami. Pani Maria wyszła, nie będąc niepokojoną przez nikogo, i za jakiś czas wyszła moja babcia – opowiadał Marcin Dzeciuchowicz, uzupełniając rodzinnym wątkiem bogate i dramatyczne losy Marii z domu Oberfeld i jej bliskich, odtworzoną przez Barbarę Rydzewską, kierownik działu historii Muzeum Mazowieckiego. Była to opowieść tym bardziej interesująca, że dotyczyła płocczan, którzy wpisali się w historię tego miasta.

Franciszka Oberfeld, mama Marii, była aktywną politycznie działaczką niepodległościową, założycielką Towarzystwa Kultury Polskiej w Płocku, a jej drugi mąż, Alfred Blay, dobrze wykształconym, zamożnym płockim kupcem i społecznikiem, ostatnim przewodniczącym Komitetu Żydowskiego w Płocku. Sama Maria, jak opowiadała B. Rydzewska, rozwijała talent literacki. Dowodem tego była jej sztuka „Bolszewickie rządy” wystawiona w Płocku w 1919 r. z udziałem Miry Zimińskiej. Skończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, potem w Grodnie uczyła żydowską młodzież. Po rozstaniu z pierwszym mężem Jakubem Hefnerem poznała w Warszawie swojego drugiego towarzysza, Gerszona Jampolera, człowieka gruntownie wykształconego. Wiedli ciekawe życie pomiędzy bibliotekami, kongresami nauki i wystawami.

– To wszystko przerwała wojna, która zburzyła dotychczasowy ład świata i przyniosła cały szereg represji, które sprawiły, że ich życie stało się męką – opowiadała Barbara Rydzewska. Jednak Maria i jej mąż ocaleli z getta i wojny, podobnie jak jej ojczym Alfred Blay. Dzięki fałszywym kenkartom (obligatoryjny dokument wydawany przez Niemców dla wszystkich nie-niemieckich mieszkańców Generalnego Gubernatorstwa) Maria i Gerszon otrzymali nowe nazwisko – Majewscy i z takim żyli do końca swoich dni. Teraz, dzięki wnukowi przyjaciółki Marii, Janiny Góreckiej, do Muzeum Mazowieckiego trafiły bardzo bogate zbiory dotyczące tych postaci.

– To prawie 400 obiektów, z czego ok. 200 to rarytasy historyczne dla naszego miasta. Tak bogaty zbiór judaików płockich nie trafił do nas już dawno – oceniła Barbara Rydzewska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama