GN 43/2020 Archiwum

Lew w łapach trzyma prawdę

W tym roku mija 70 lat od śmierci żołnierzy „Roja”, ale pamięć o wyklętych powraca i jest pielęgnowana na północnym Mazowszu.

Są dla nas jak zbawienny wyrzut sumienia. Jak światła w niekiedy mrocznych i wyzutych z wartości dolinach dzisiejszego świata – tak o żołnierzach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, którzy w 1950 r. zginęli w Popowie Borowym k. Nasielska, mówił ks. Piotr Grzywaczewski, kanclerz Kurii Diecezjalnej Płockiej.

Musi być krzyż

Podczas Mszy św. w parafii pw. bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Nunie ks. Grzywaczewski poświęcił tablicę upamiętniającą ppor. Władysława Grudzińskiego ps. Pilot, ppor. Czesława Wilskiego ps. Brzoza i Zryw, ppor. Kazimierza Chrzanowskiego ps. Ketling i Wilk, ppor. Hieronima Żbikowskiego ps. Twardowski i Gwiazda – niezłomnych bohaterów tego regionu. Inskrypcję odsłonili przedstawiciele rodzin poległych, z Anastazją Rączką, ukochaną ppor. Grudzińskiego, która przeszła katownię UB, na czele. Wśród obecnych był także ks. Tadeusz Jabłoński, poprzedni proboszcz parafii w Nunie, inicjator wmurowania tejże tablicy. Swoim kształtem przypomina ona herb gminy. Pod tekstem upamiętniającym żołnierzy umieszczony został odlew ryngrafu należącego do ppor. Czesława Wilskiego, oddającego się w opiekę Matki Bożej.

– Niezapomniane pozostaną dla mnie słowa Arkadiusza Śnieżki, wnuka „Pilota”, który mówił, że na tablicy bezwzględnie musi być umieszczony krzyż jako symbol wiary, cierpienia i niegasnącej nadziei oraz lew z herbu Nasielska, który w łapach trzyma prawdę, bo to właśnie prawda i pamięć o żołnierzach niezłomnych są najważniejsze – mówił Marek Maluchnik z urzędu w Nasielsku. Niezłomni zginęli w Popowie Borowym, gdzie stoi krzyż upamiętniający ich nazwiska. To tam od złożenia kwiatów rozpoczynają się doroczne uroczystości. Tablica w Nunie jest drugim miejscem w regionie, gdzie będzie się przechowywać pamięć o bohaterskim patrolu „Pilota”.

Dopełnia się ich płocki szlak

Pieśnią „Bogurodzica” rozpoczął chór Pueri et Peulle Cantores Plocenses oprawę liturgiczną Mszy św. w płockiej katedrze w intencji żołnierzy II konspiracji, którzy tak jak rycerze średniowieczni nosili maryjne ryngrafy. – Walka żołnierzy wyklętych o wolną, niekomunistyczną Polskę była najdłuższym polskim powstaniem. 21 października 1963 r. zostaje zatrzymany Józef Franczak ps. Laluś, ostatni żołnierz partyzantki antykomunistycznej – przypomniał w komentarzu Andrzej Przemyłski ze Stowarzyszenia Historycznego im. 11 Grupy Operacyjnej NSZ.

– To byli normalni ludzie ze swoimi charakterami i błędami, ale wierni Bogu i ojczyźnie do ostatniej kropli krwi i dlatego zasługują na naszą pamięć – powiedział w kazaniu ks. Henryk Lewandowski, proboszcz parafii z Dobrzynia nad Wisłą. Podczas płockich obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych została odsłonięta i poświęcona tablica pamiątkowa na murze Zakładu Karnego.

– W płockim więzieniu zostało zamordowanych lub zmarło na pewno czterech bohaterów podziemia antykomunistycznego. Kwestią dalszych badań są losy innych żołnierzy. Nazwiska, które udało się zweryfikować, są wypisane na tablicy – wyjaśniał Paweł Felczak, prezes Stowarzyszenia Historycznego im. 11 GO NSZ, podczas tej ceremonii. Na płycie memoratywnej widnieją nazwiska: Edwarda Szałańskiego ps. Tygrys, Marcelego Kowalskiego ps. Okrzeja, Tadeusza Sumińskiego ps. Pantera i Juliana Grabowskiego. W ten sposób powoli dopełnia się płocki szlak pamięci żołnierzy wyklętych obejmujący panteon na cmentarzu przy ul. Kobylińskiego i tablice w bazylice katedralnej, na Stanisławówce, na murze dawnej komendy MO, a wcześniej siedziby UB i gestapo przy ul. 1 Maja, oraz przy kościele parafii św. Józefa.

Z uznaniem od prezydenta

W Pałukach oddano hołd poległym 70 lat temu żołnierzom „Roja”: st. sierż. Ildefonsowi Żbikowskiemu ps. Tygrys, kpr. Józefowi Niskiemu ps. Brzoza, kpr. Henrykowi Niedziałkowskiemu ps. Huragan i kpr. Władysławowi Bukowskiemu ps. Zapora. Wszyscy zginęli w walce 25 lutego 1950 r. W czasie Mszy św. modlono się za poległych żołnierzy Narodowego Zjednoczenia Wojskowego oraz za zmarłych z rodziny Kołakowskich z Osysk, którzy wtedy, 70 lat temu, pomagali wyklętym i ponieśli za to straszliwą karę – Bronisława i Mariannę aresztowano wraz z czworgiem dzieci: ojca i jego najstarszego syna skazano na karę śmierci, młodszego syna przetrzymywano na UB w Ciechanowie – nie wytrzymał stosowanych na nim metod śledczych i zmarł zaraz po opuszczeniu aresztu. Matka i dwie córki zostały skazane na 15 lat więzienia. I to właśnie dwie żyjące do dziś siostry, Teresa i Irena z domu Kołakowskie, odebrały 1 marca z rąk prezydenta Andrzeja Dudy Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama