Nowy numer 49/2020 Archiwum

Eureka miłosierdzia!

Mój „Dzienniczek” – mówi Sabina Skotak o swej ulubionej książce, do której często zagląda. W dziele św. siostry Faustyny i w płockim sanktuarium odnalazła na nowo wiarę w Boga, nową misję i samą siebie.

Płocczanka jest związana z sanktuarium od 1997 roku. – Dobrze pamiętam tamten dzień: to był 6 marca. W niedzielnych ogłoszeniach ks. proboszcz powiedział o siostrach na Starym Rynku i o modlitwie koronką, na którą zapraszały o 15.00. Ja wtedy przeżywałam bardzo trudny czas, bo w domu nie układało mi się najlepiej z mężem. Chciałam wyjść z domu, aby się nie denerwować. Najpierw nie wiedziałam dobrze, gdzie mam szukać tego miejsca na Starym Rynku, więc poszłam do katedry. Tam jednak nikogo nie znalazłam, więc ruszyłam w stronę rynku i fary. Nie wiedziałam, dokąd mam iść, a nie chciałam wracać do domu... Gdy tak szłam, zwróciłam najpierw uwagę na miejsce za ogrodzeniem, gdzie powiewały flagi, potem zobaczyłam małą dziewczynkę wchodzącą do bramy. Poszłam za nią i usłyszałam głos modlitwy. Weszłam do korytarza, a tam już klęczeli ludzie. I usłyszałam, jak wypowiadano intencje modlitewne: o trzeźwość, o zgodę, za rodzinę. Wtedy już wiedziałam, że to jest to miejsce, moje miejsce – opowiada pani Sabina.

Tamtej niedzieli spędziła w sanktuarium kilka godzin, chyba od 15.00 do 19.00, a ten czas bardzo szybko jej upływał na modlitwie. Potem przez cały tydzień codziennie przychodziła do kaplicy, wracając z pracy do domu.

– Po prostu szukałam pokoju i miejsca, w którym będzie mi dobrze. Byłam zafascynowana tym miejscem i jego historią, której wcześniej nie znałam. Była tam wtedy siostra Ezechiela. Starsza kochana zakonnica. Pamiętam, że rozdawała cukierki, na których były różne napisy: „Nie lękaj się”; „Kocham cię”. Zaczęła ze mną rozmawiać. To było jak balsam dla duszy. Pokrzepienia dodawały mi też słowa zapisane obok wejścia do kaplicy: „Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd nie zwróci się do Mojego miłosierdzia”. Odkryciu miejsca pierwszych objawień towarzyszyła również lektura „Dzienniczka”.

– Wcześniej męczyło mnie czytanie książek, ale w „Dzienniczku” odnalazłam siebie. Brałam do siebie słowa Pana Jezusa do św. s. Faustyny: „Nie lękaj się, Ja jestem z tobą”. Te słowa zawsze były ze mną, i w pracy, i w domu, jakby skierowanie wprost do mnie. Na początku podkreślałam sobie mocne fragmenty „Dzienniczka”, ale potem pomyślałam, że może bezczeszczę ten tekst, dlatego zaczęłam robić notatki. Poprzez „Dzienniczek” odkrywałam wiarę – mówi pani Sabina. Gdy potem straciła pracę, znowu w sanktuarium szukała ostoi.

– Byłam bardzo zagubiona i w tym stanie bardzo się modliłam, ale nie prosiłam Pana Jezusa o pracę, po prostu modliłam się do Bożego Miłosierdzia. I tak się stało, że pracę jednak dostałam, bardzo blisko sanktuarium, tuż obok, w Małachowiance. Przepracowałam tam kolejne 16 lat. W tym czasie wstąpiłam też do wspólnoty Faustinum.

– Formowałam się w szkole św. Faustyny – dodaje. Mówi o sobie, że przez te wszystkie lata wychowywały ją siostry. Patrzyła na ich charyzmat, uczyła się od nich wiary i kontaktu z drugim człowiekiem. Siostry otaczały ją swoim ciepłem, a tego brakowało jej w domu. Dziś, gdy spotyka ludzi, którzy w sanktuarium dzielą się historią swojego życia, powtarza: „Ufaj Jezusowi i daj się Jemu prowadzić”, bo sama tego wcześniej doświadczyła.

– Tu było moje miejsce, moje Betlejem, bo tu się zaczęło moje życie duchowe. A największą łaską, którą tutaj otrzymałam, jest trzeźwość męża. Nie tylko sam zmienił swoje życie, ale teraz nawraca innych swoją postawą. Ja wierzę, że Pan dał mi odwagę, bezgraniczną ufność i charyzmat pracy dla tego miejsca – wyznaje pani Sabina. Siostry Matki Bożej Miłosierdzia mówią o niej, że jest SOS i pomocą dla sanktuarium w każdej chwili. – To taki świecki apostoł, a takich ludzi bardzo nam dziś potrzeba – dodaje s. Renata Orłowska. – Chcę tu służyć i być wdzięczna, bo tu się na nowo urodziłam – dodaje Sabina Skotak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama