Nowy numer 47/2020 Archiwum

By nie być jak cymbał…

Zdaniem Jacka Pulikowskiego żyjemy w ogromnym bałaganie pojęciowym, w którym słowa takie jak "kochać" i "szczęście" używa się sprzecznie z przeznaczeniem. Znany doradca życia rodzinnego gościł wczoraj w płockim MCEW Studnia.

W Płocku trwa lokalna odsłona ogólnopolskiego Tygodnia Małżeństwa, organizowanego w tym mieście po raz drugi przez Stowarzyszenie na Rzecz Małżeństwa i Rodziny "Nie ma lekko". To właśnie w ramach tego cyklu odbyło się spotkanie ze znanym i popularnym ekspertem, i doradcą życia małżeńskiego i rodzinnego, ojcem trójki dzieci, cenionym mówcą oraz autorem wielu książek o wspomnianej tematyce. Jacek Pulikowski stanął przed niełatwym zadaniem, bo wśród audytorium znalazły się małżeństwa, ale także młodzież maturalna, przeżywająca swoje rekolekcje w ośrodku przy Górnej 1. W jego wykładzie znalazły się więc cenne wskazówki zarówno dla tych, którzy są już w związku małżeńskim, jak i młodych, którzy stoją przed wyborem swojego powołania.

Dr Jacek Pulikowski, z wykształcenia inżynier i wykładowca Politechniki Poznańskiej, a więc umysł ścisły, przyznał, że lubi porządkować chaotyczną dziś przestrzeń pojęciową, w której pewne słowa straciły pierwotne znaczenie, albo są używane sprzecznie z ich przeznaczeniem. - Dziś nadużywa się słowa "kochać", bo można w jego kontekście przywoływać najpiękniejsze obrazy miłości, a jednocześnie najbrudniejsze obrazy przygodnego kontaktu seksualnego. Podobnie z pojęciem "szczęście". Chłopiec dostał w szkole 6, wraca do domu i mówi: jestem szczęśliwy... Ktoś był głodny, najadł się i mówi: jestem szczęśliwy… Ktoś zmarzł, usiadł przed kominkiem i mówi: jestem szczęśliwy. Te wszystkie sytuacje nie mają nic wspólnego ze szczęściem - mówił autor wielu publikacji na temat rodziny, m.in. "Warto być ojcem", "Krokodyl dla ukochanej", "Warto żyć w zgodzie z naturą".

Problem szczęścia to jego zdaniem problem antropologiczny, bo najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, kim jest człowiek, czym różni się od zwierząt. - Pies nie może myśleć o nieskończoności albo o tym, gdzie pojedzie na wakacje; nie może myśleć o wystroju domu. To, że my możemy marzyć, tęsknić, planować, powoduje, że różnimy się całkowicie od zwierząt i możemy przeżywać uczucia wyższe, radość, zadowolenie, satysfakcję z jakiegoś osiągnięcia. Tymczasem rzesze ludzi pozostaje na poziomie zwierzątka i szuka szczęścia poprzez przyjemności. A przyjemności nie są wcale potrzebne do szczęścia. Wyobraźmy sobie faceta, który wyciąga dziecko z pożaru, jest poparzony i na pewno nie jest mu przyjemnie. Ale jest zadowolony, bo zrobił to, co powinien. I to jest dużo ważniejsze od przyjemności - przekonywał J. Pulikowski.

Szczęście zatem może osiągnąć, jak się wyraził, tylko "dorozwinięty" człowiek - zarówno cieleśnie, jak i duchowo; przy czym wymiar duchowy jest decydujący. Wtedy dopiero człowiek może być sobą, może być autentyczny. - Co daje szczęście? - mówił dalej Jacek Pulikowski. - Daje ją relacja osoby obdarzonej wymiarem duchowym z inną istotą obdarzoną wymiarem duchowym. Najwyższa, najdoskonalsza z takich relacji - gdy ten drugi jest ważniejszy ode mnie - akcentował gość Tygodnia Małżeństwa w Płocku.

Przywołując słynną definicję miłości z Pawłowego 1. Listu do Koryntian, zauważył jednocześnie, że dziś niestety rzesze ludzi żyją jak "cymbały brzmiące", od nikogo niezależne, o nikogo się nie troszczące, żyjące z pracy innych. - Cymbał brzmiący jesteś, jeśli nazywasz swoim szczęściem jakąś wygodę i zadowolenie - mówił stanowczo.

W czasie wykładu pojawiło się też sporo praktycznych rad skierowanych do małżonków. Jacek Pulikowski zachęcał do codziennej, wspólnej modlitwy "Ojcze nasz" przed snem, aby przełamać napięcia, konflikty pojawiające się w ciągu dnia. - Nie klęknięcie razem i nie powiecie wspólnie: "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom', jeśli się nie dogadacie - mówił do par. Podpowiadał też, jak żona i mąż mogą się w codzienności motywować i dowartościować. Przywołał też słowa wielkich przewodników duchowych na drodze do szczęścia, do spełnienia tu, na ziemi; w tym słowa Jana Pawła II, który nauczał, że nie ma innej drogi do szczęścia jak dar z siebie, oraz prymasa Stefana Wyszyńskiego, który przypominał, że czas to nie pieniądz, ale miłość.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama