Nowy numer 48/2020 Archiwum

Jest za co dziękować

Noworoczny koncert Beaty Bednarz przypomniał, że w płockiej Stanisławówce dzień w dzień, bez fajerwerków, odbywa się konkretna praca z dziećmi i młodzieżą.

Zorganizowany przez Stowarzyszenie Petroklezja i parafię koncert był przedsięwzięciem starszej młodzieży, która postanowiła wesprzeć dzieła skierowane do młodszych, takie jak Oratorium św. Dominika Savio i świetlica „Nasz Domek”.

– Kto doświadczył dobrych chwil, przychodząc tu przez kilka lat, i coś tu otrzymał, nie zapomina. To wszystko w sercu zostaje – uważa Paulina Donoch, animatorka w oratorium, zaangażowana dziś w duszpasterstwo Petroklezja w Stanisławówce, która obok Bartosza Olęckiego była jednym z pomysłodawców koncertu. To w tych miejscach odbywa się codzienna, całkiem zwyczajna, ale tak potrzebna praca duszpasterzy, opiekunów i wolontariuszy, którzy starają się zapewnić dzieciom i młodzieży bezpieczną przestrzeń i dobrze spędzony czas po szkole. Przez kolejne lata podopieczni mogli też uczestniczyć w półkoloniach i wyjazdach. – Tu wszystko opiera się na domowej atmosferze i tak było tu, odkąd pamiętam. Przychodziło się, przygotowywało coś do jedzenia, odrabiało lekcje, czytało, oglądało telewizję, chłopcy tańczyli breakdance... Jeden z nich dziś teraz sam uczy młodszych tego tańca – opowiada Paulina, która jest dawną wychowanką salezjańskiego oratorium w Płocku.

Przychodzą tu dzieci i młodzież nie tylko z parafii św. Stanisława Kostki. Chętnych nie brakuje, a najskuteczniejsza jest „poczta pantoflowa” wśród rówieśników. – To jest na tej zasadzie, że jeśli kolega powie: „tam jest spoko”, to znaczy, że warto przyjść, jeśli powie tak mama, to niekoniecznie – śmieje się Paulina. I dodaje, że jeśli nawet drzwi oratorium i świetlicy są zamknięte, to nie oznacza, że nic się nie dzieje, a dzieci nie mają zajęć. Kadra dba o to, aby w miarę możliwości finansowych zorganizować podopiecznym jakieś bezpłatne wyjścia do kina, na basen, koncerty. – Staramy się zdobywać pieniądze, które przeznaczamy na jedzenie, pomoce warsztatowe, na przykład na zajęcia kulinarne – mówi Paulina Donoch.

– Kończymy w tym roku 24 lata i jesteśmy jedną z najstarszych takich świetlic w Płocku. Przychodzą do nas już dzieci naszych wcześniejszych podopiecznych, czyli drugie pokolenie – dodaje Joanna Cierpikowska, kierownik świetlicy „Nasz Domek”, która w ramach projektu otrzymała dofinansowanie z miasta na 20 miejsc w świetlicy. Potrzeby jednak są większe, bo liczba chętnych rośnie.

Patrząc na tę zwyczajną, robioną bez rozgłosu pracę, można powiedzieć, że jedna z piosenek bogatego repertuaru Beaty Bednarz – „Anioły są wśród nas” – trafnie oddaje ideę tego noworocznego koncertu. A rozpoczął go występ chóru Bosco Band, który potrafi wspaniale animować muzycznie modlitwę i adorację podczas Wieczorów Chwały. Pieśniom towarzyszyły odczytane fragmenty Ewangelii, opisujące wydarzenia związane z narodzeniem Chrystusa. Później słuchaczy rozkołysała swoim ciepłym, radosnym występem gwiazda wieczoru, związana przez lata z Trzecią Godziną Dnia; artystka o charakterystycznym, pięknym i silnym głosie, który można usłyszeć m.in. na ścieżce dźwiękowej do filmu „Król lew”.

– Mam za co dziękować Bogu. To On sprawił, że jestem tym, kim jestem, że się urodziłam. A sześć lat temu Pan Bóg wyrwał mnie z objęć śmierci i podarował kolejne życie – mówiła szczerze i ze wzruszeniem Beata Bednarz, zapowiadając utwór „Because of who you are”, z bliskiego jej repertuaru muzyki gospel. Taki charytatywny, świąteczny koncert na Stanisławówce dla dzieł tu prowadzonych odbył się po raz pierwszy, ale nie ostatni. Animatorzy zapewniają, że w kolejnych latach będą odbywać się podobne wydarzenia, które budują jedność i wzajemne poczucie odpowiedzialności między ludźmi z różnych pokoleń, spotykającymi się w tej parafii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama