Nowy numer 48/2020 Archiwum

Radośni nomadzi

Co przywieźli ze sobą nasi pielgrzymi z tego wielkiego chrześcijańskiego sylwestra z udziałem 14 tysięcy młodych?

W naszym zakonie powstała inicjatywa, aby te siostry, które pracują z młodymi, spotkały się razem z nimi na Taizé i wspólnie z nimi zakończyły ten rok – mówi s. Agnieszka Kłosińska, służka z Płocka, która zabrała do Wrocławia swoje uczennice z technikum. Cała wyprawa była wielką lekcją zaufania. Tak jak musieli zaufać Maryja i św. Józef, uciekając z małym Jezusem do Egiptu. – Wyjeżdżałyśmy nocą, „na obczyznę”, nie wiedząc dokładnie, gdzie będziemy nocować. W samym Wrocławiu też były trochę jak bezdomni nomadzi: tu posiłek, tam katecheza, tu nas nakarmią, tam ugoszczą...

– śmieje się s. Agnieszka. Mówi jednocześnie, że takie doświadczenia są bardzo cenne, bo uczą odrzucenia wszelkich zabezpieczeń, do których jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień. W czasie Europejskiego Spotkania Młodych pątniczki z Płocka otrzymały zakwaterowanie u rodziny na peryferiach Wrocławia. Zgodnie podkreślają, że gościnność mieszkańców miasta była ogromna. – Jestem bardzo mile zaskoczona, bo ta rodzina nas przecież nie znała, a już na wejściu nam zaufano. Przez cały pobyt bardzo się o nas troszczono. Byliśmy wręcz rozpieszczane: na śniadanie czekały na nas świeże bułeczki. To są może drobiazgi, ale bardzo ważne – mówi Ola z Płocka, która uczy się w III klasie technikum.

Znamienne, że nie wszyscy gospodarze byli osobami wierzącymi, ale bez oporów otworzyli swoje domy przed polską i zagraniczną młodzieżą, która przyjechała, by powitać nowy rok w duchu ekumenicznej modlitwy Wspólnoty z Taizé. Klimat tych spotkań tworzą pewne znaki: ikony, śpiewane kanony, cisza, medytacja nad Pismem Świętym. Czy to przemawia do młodego człowieka, który żyje w pędzie, wirtualnym świecie i wszechobecnym hałasie? – Dla mnie cisza nie była czymś nowym, bo uczestniczyłam wcześniej w „Szkole kontaktu z Bogiem”. To były trzy dni milczenia. Natomiast kanony są wyjątkowe; można ich słuchać i słuchać – uważa 16-letnia Weronika Ostrowska, która także pojechała z s. Agnieszką Kłosińską na ESM.

– Młodzież mówiła mi, że taka modlitwa wpływa na pokój serca – wtrąca siostra służka, która animowała tam jedną z grup dzielenia. To dzielenie się trwało właściwie cały czas, choćby w długich kolejkach po posiłek, w których trzeba było cierpliwie odstać swoje. Siostra Agnieszka zauważyła, że padały nie tylko standardowe pytania i odpowiedzi typu: „skąd jesteś?”, „gdzie się uczysz?”. Dla uczestników było ważne to, co się przeżywa tu i teraz, czego doświadczają w tym bogatym morzu spotkań, warsztatów, nabożeństw. – Tam była ogromna różnorodność, bo mówiliśmy w różnych językach, ale można się było zjednoczyć, bo przecież wszyscy wyznajemy tę samą wiarę. To był taki moment, w którym można było zobaczyć, że nie jest się samym i inni mają podobne poglądy – opowiada Weronika.

Sylwester w duchu Taizé zaskakiwał ją na każdym kroku i przerósł jej oczekiwania, choćby w tym, że na jednym z warsztatów spotkała księdza rapera, którego od dawna chciała usłyszeć na żywo. – Byłam bardzo zbudowana tym, że moja młodzież wybierała spotkania formacyjne, na przykład o Piśmie Świętym, o tym, jak usłyszeć Boga i jak przekazywać wiarę – mówi s. Agnieszka Kłosińska. Przekazywać nawet wtedy, gdy jest to obiektywnie trudne.

– Byłam na spotkaniu zorganizowanym wokół spektaklu, w którym biorą udział osoby głuche lub z bardzo dużą wadą słuchu. Miałam okazję przybliżyć sobie to, jak się kontaktować z takimi osobami – wspomina Ola. Dziewczyny i ich katechetka przywiozły ze sobą doświadczenie wzajemnej otwartości właściwie obcych sobie i różniących się bardzo ludzi, ale połączonych jednym celem. – To, że byliśmy tam zgromadzeni, żeby się wspólnie modlić, ma wielkie znaczenie. Panowała wielka otwartość na drugiego i chęć pomocy. Zapamiętam sytuację, gdy pewien człowiek z Francji zgubił portfel. Wtedy jakiś pan z Polski powiedział, że nie ma problemu i zapłaci za niego – opowiada Aleksandra.

Siostra Agnieszka zwraca uwagę, że mogą często istnieć podziały, konflikty gdzieś na górze w strukturach kościelnych, ale dla młodych ważna jest jedność, mimo różnorodności. – Myślę, że można było przywieźć z tego spotkania trzy ważne wartości: zachętę do odpowiedzi na słowo Boże, chęć przyjrzenia się swojej modlitwie oraz pozbycie się lęku przed byciem w drodze i otwarciem na nowe, pozostając jednocześnie zakorzenionym, jak głosiło hasło Taizé – uważa katechetka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama