Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dla Niego trzeba odrzucić inne sprawy

Biskup Piotr Libera o sześciu miesiącach spędzonych jako pustelnik u kamedułów pod Krakowem.

ks. Włodzimierz Piętka: Z jakim przesłaniem wraca Ksiądz Biskup do diecezji po półrocznej nieobecności?

bp Piotr Libera: Ze Srebrnej Góry wróciłem na Wzgórze Tumskie z wielką wdzięcznością dla Pana Boga za łaskę przeżycia tych sześciu miesięcy we wspólnocie pustelników kamedułów. Było to spełnienie mojego wielkiego marzenia i pragnienia. Chciałbym, aby to, co tam przeżyłem, owocowało teraz w mojej pasterskiej posłudze.

Który moment pobytu na Srebrnej Górze był dla Księdza Biskupa najpiękniejszy, a który najtrudniejszy?

Pięknych momentów było bardzo wiele. Głębokim przeżyciem były wszystkie chwile modlitwy osobistej i wspólnotowej z pustelnikami. Jak wiadomo, kamedulski dzień od wczesnych godzin rannych jest wypełniony przede wszystkim modlitwą. Jest ona centrum każdego dnia. Tam nie ma nic ważniejszego nad modlitwę. Co ciekawe, wszystkie odmawiane tam modlitwy są recytowane, w czasie liturgii nie śpiewa się, nie słychać też gry organów. Tak jest we wszystkich eremach kamedulskich. Czego mi brakowało? No właśnie, może trochę odczuwałem brak muzyki i pieśni kościelnych. Ale był rekompensowany świadomością nieustannej obecności Boga żywego. W tym szczególnym miejscu, jakim jest pustelnia, czuje się szczególną obecność i bliskość Boga, który przemawia do mnie w milczeniu i samotności.

Z pewnością to było mocne spotkanie ze słowem Bożym na medytacji, na którą było wiele czasu dniami i nocami. Czy było jakieś słowo, które szczególnie za Księdzem Biskupem „chodziło” przez tych sześć miesięcy? Czy mógłby się nim Ksiądz Biskup z nami podzielić?

Było kilka takich mocnych Bożych słów, które szczególnie rozważałem. Były to słowa apostoła Piotra, które wypowiedział w czasie przemienienia Pana Jezusa na górze Tabor: „Panie, dobrze nam tu być” (Łk 9,33). Bliskie mi były również słowa, które Bóg powiedział do Mojżesza, objawiając mu się w krzaku gorejącym: „Mojżeszu, Mojżeszu! Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą” (Wj 3,4-5). I następujące po nich objawienie imienia Bożego: „Jestem, który Jestem” (Wj 3,14). Każdą moją modlitwę zaś rozpoczynałem od słów celnika: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika” (Łk 18,13).

Czy z tego doświadczenia wypływa jakiś „sekret” życia pustelniczego, pożyteczny dla naszego życia duchowego?

Światłem, które mi towarzyszyło w eremie, była lektura XIV-wiecznego traktatu mistycznego anonimowego angielskiego autora „Obłok niewiedzy”. W tym dziele mistrz proponuje swojemu uczniowi wejście na drogę modlitwy kontemplacyjnej, a czyni to w sposób bardzo poufny, wszak jest to łaska i wielki dar od Boga. Traktat ten stanowi więc swoiste wprowadzenie w arkana modlitwy kontemplacyjnej. Znałem go już wcześniej. Będąc teraz w eremie, przeczytałem go po raz piąty i kolejny raz medytowałem. Ma on ogromne znaczenie dla mojego życia wewnętrznego. Aby wytrwać w takim stylu życia, gdzie jest modlitwa, milczenie i samotność, trzeba wypełnić swoją pamięć i myśli tylko Bogiem. Dla Niego trzeba odrzucić inne sprawy, Jego uczynić pierwszym i jedynym. I to jest kolejny cenny duchowy dar, którym chcę się podzielić.

Czy biskup pustelnik tęsknił za diecezją? Czy były jakieś szczególne spotkania na Srebrnej Górze z osobami z naszej diecezji?

Za diecezją nie tęskniłem, bo zabrałem ją ze sobą duchowo. Od 1 lipca do 31 grudnia duchowa rzeczywistość naszego Kościoła była ze mną obecna na Srebrnej Górze. Wielokrotnie w ciągu dnia na modlitwie polecałem konkretne sprawy, osoby i wspólnoty: kapłanów, osoby konsekrowane, rodziny, dzieci, młodzież, żeby wymienić tylko niektóre. Szczególną, towarzyszącą mi intencją były powołania do kapłaństwa i zakonu. Ale miałem również bardzo miłe spotkania. Wspominam bardzo serdeczne odwiedziny pani Sylwii, pielęgniarki z Krakowa, pochodzącej z Przasnysza, czy pana Jarosława, młodego sołtysa z terenu naszej diecezji, który specjalnie do mnie pokonał niemal 400 km i przywiózł pół bochenka dożynkowego chleba.


włodzimierz.pietka@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama