Nowy numer 04/2020 Archiwum

My nie jesteśmy machiną

Małgorzata Przemyłska, koordynator wolontariatu w biurze Caritas Diecezji Płockiej, o pomaganiu, które ma sens i niesie radość.

Agnieszka Małecka: Caritas jest specjalistą w pomocy. Jak robić to mądrze?

Małgorzata Przemyłska: To przede wszystkim kwestia dobrego typowania osób, które potrzebują naszej pomocy. My w tym zakresie mamy wsparcie Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Płocku, który ma większe możliwości, środki i podstawę prawną do takiej weryfikacji. W ogromnym stopniu opieramy się też na parafialnych ośrodkach Caritas. Ich członkowie, przeważnie panie, doskonale wiedzą, co się dzieje w parafiach i komu ta pomoc jest potrzebna. Wreszcie my sami, jako pracownicy i wolontariusze, mamy już swoje doświadczenia i własnymi siłami docieramy z taką pomocą w konkretne miejsca.

Czy poza statystyką, a więc tonami żywności, które zbieracie chociażby w grudniowej akcji „Tak, pomagam”, widać człowieka?

My nie jesteśmy machiną. Nasza działalność nie miałaby sensu, gdybyśmy nie widzieli konkretnego człowieka. Ja znam z imienia i nazwiska swoich podopiecznych, podobnie nasi wolontariusze, członkowie parafialnych zespołów Caritas, czy kół szkolnych. Ta pomoc nie jest anonimowa. To nie jest tak, że dajemy paczkę na święta czy bierzemy człowieka do naszego schroniska lub na obiad do stołówki, a nie wiemy, kim on jest. Nie możemy być tylko „dostawcami zamówienia”, bo nie nawiążemy relacji, które są tak ważne w pomaganiu.

Czy jest coraz więcej ludzi potrzebujących? Wydaje się, że dziś już nie ma skrajnego ubóstwa...

Uważam, że zmienił się profil osób, którym ta pomoc jest potrzebna. Jakiś czas temu obserwowaliśmy ubóstwo wśród dzieci i młodzieży, które można było zobaczyć z rodzicami także w naszej płockiej stołówce Caritas. Obecnie wydaje się, że programy rządowe dedykowane głównie dzieciom, takie jak 500 Plus i 300 Plus, przyczyniły się do wyeliminowania tego problemu, albo w znacznym stopniu ograniczyły to ubóstwo. W tej chwili widzę, że potrzebna jest pomoc szczególnie osobom starszym, często samotnym, żyjącym z bardzo niskich emerytur lub rent. Mamy kilka programów skierowanych do tej grupy wiekowej, prowadzonych m.in. we współpracy z Caritas Polska. Takim programem jest na przykład „Senior w teatrze”, który zakończy się w grudniu. Co miesiąc zapraszaliśmy seniorów na spektakle. Reakcje były często bardzo wzruszające, bo zdecydowana większość tych osób nigdy nie była w takim miejscu jak teatr.

Jednak wielu z nas żyje pod jakimś parasolem, spod którego nie widzi biedy, albo patrzy na nią bezpiecznie zza okna swego samochodu lub biurowca.

Ksiądz Szczepan Bugaj, dyrektor naszej diecezjalnej Caritas, powiedział kiedyś słowa, które traktuję jako pewien drogowskaz: „Kto ma wrażliwość, ten widzi”. Wystarczy przejść po południu ulicą Tumską w Płocku, żeby zobaczyć osoby wprost przeorane przez życie w różny sposób. Często widzę, jak niektóre z nich czekają pod sklepem i nie proszą o datki, ale o coś do jedzenia. Niestety, rzadko je dostają. Czy bieda jest? Oczywiście, że jest. Wszystko zależy od chęci, czy w ogóle chcemy to zobaczyć.

Pomagając, nie można oglądać się na okoliczności, czy na innych ludzi...

Niestety, czasem wstydzimy się pomagać. Robimy to skrycie. Z drugiej strony trzeba się zastanowić, co nami kieruje. Czy nie przyczyniamy się do poczucia skrępowania osoby, której pomagamy? Nie powinniśmy, dajmy na to, krzyczeć z samochodu: „Hej, podejdź tu, dam ci 10 zł!”, bo to jest wręcz uwłaczające. Trzeba pomagać w ten sposób, aby tej osoby nie narażać na dodatkowy stres i skrępowanie. Można zaproponować pomoc także w innej dziedzinie – czy poprzez zrobienie zakupów, czy choćby zabranie do teatru lub restauracji.

Jacy są wasi wolontariusze?

Każdy jest inny, ale wszystkich łączy chęć pomocy. Co jest też ważne, to fakt, że bardzo często podopieczni stają się wolontariuszami, jak choćby podczas zbiórki żywności. Jest więc nie tylko branie, ale i dawanie. Jeśli mówimy o dzieciach i młodzieży, a współpracujemy z wieloma szkołami, to niewątpliwie ich zaangażowanie to zasługa rodziców i wspaniałych nauczycieli.

Wydaje się, że na takim polu nie ma spektakularnych sukcesów, bo bieda zawsze będzie. Czy nie towarzyszy wam często zwątpienie?

Mnie osobiście nie dopada zwątpienie, bo nie spotkałam się ze złymi reakcjami ludzi, którym pomagam. Tu nikt nie oczekuje, że paczka będzie wypełniona po brzegi. Ona oczywiście zmieni życie tej osoby tylko przez chwilę, na przykład na święta, ale trzeba zobaczyć tę radość. Ja jako wolontariusz wielokrotnie zastanawiałam się, czy to nie za mało, miałam poczucie, że coś jest nie tak. I to ja się myliłam. Reakcja zawsze jest entuzjastyczna. Często obdarowani rzucają mi się na szyję, a raz jedna kobieta chciała mnie pocałować w rękę... Nie oczekujmy od siebie nie wiadomo czego. Zróbmy podstawowe zakupy, bo te proste rzeczy mają ogromną moc. A radość motywuje do dalszej pracy.


agnieszka.malecka@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama