Nowy numer 43/2020 Archiwum

Tu liczy się słowo

Od wojennych losów Żydów, skazanych na zagładę, po uniwersalny przekaz o cierpieniu i śmierci – taki kierunek obrano w najnowszym spektaklu sekcji teatralnej działającej przy Stowarzyszeniu Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Płocku.

Oto w radosny śpiew świątecznej pieśni żydowskiej „Hawa nagila” wdziera się głuchy odgłos bomb; potem słychać hymn Polski i słowa prezydenta Ignacego Mościckiego do Polaków.

Widz słyszy też zarządzenie, w którym poprzez rozmaite zakazy i nakazy odbiera się Żydom praktycznie wszelkie prawa obywatelskie. Bohaterki w spektaklu pakują swój dobytek w walizki. Trzeba opuścić miasto i ruszyć w nieznane. Wspominają na przemian: „urodziłam się tu i tu... chodziłam do szkoły... mój ojciec miał sklep...” – to biogramy całych żydowskich rodzin płockich, które pokazują ich zakorzenienie w tym miejscu. Scena przyjazdu do obozu.

Słychać ujadanie psów, komendy wykrzykiwane po niemiecku, padają słowa: „Już nie jesteście ludźmi, jesteście numerami”. Dalej historie obozowe – już nie tylko Żydów, ale wszystkich ludzi, którzy poprzez obóz koncentracyjny doświadczyli tajemnicy cierpienia. Scenariusz spektaklu „Każdemu swoje”, przygotowany przez opiekuna „Remedium” Henryka Jóźwiaka, oparty został na dwóch książkach: „Raz jeszcze Żydzi, Płock, Polska” Rafała Kowalskiego oraz „Głosy” Bohdana Urbankowskiego, dzieło stanowiące przejmujący, poetycki zapis wspomnień więźniów obozu w Buchenwaldzie. Te dwa źródła splatają się w spektaklu, który ma ambicje, jak wyjaśnia H. Jóźwiak, opowiadać nie tylko o Holocauście, ale i złu jako takim. Robi to skromnymi środkami teatralnymi, jeśli chodzi o scenerię i rekwizyty. Tu liczą się słowo, świadectwo. Trudne zadanie postawił przed swoimi aktorkami scenarzysta i reżyser w jednej osobie.

Panie z „Remedium” mierzyły się wprawdzie już z równie ciężkimi gatunkowo tekstami, jak choćby w spektaklu „Dialogi karmelitanek”, czy w poprzedniej premierze grupy: „O wojnę powszechną za wolność ludu, prosimy Cię, Panie” Tadeusza Różewicza. Tak trudny repertuar, według Henryka Jóźwiaka, aktora Teatru Dramatycznego w Płocku, można zrobić dopiero po kilku latach pracy. Panie z „Remedium”, z wykształcenia nie aktorki, ale osoby rozmaitych zawodów „nieartystycznych”, radzą sobie świetnie, nie tylko z opanowaniem tekstów, ale i emocjonalnym ich przetworzeniem i podaniem widzowi. Przejmujący, zbliżony bardziej do płaczliwego zawodzenia niż perfekcyjnego wykonania jest ich śpiew piosenki „Miasteczko Bełz” z przedstawienia „Pieśń z Getta”. Zapada w pamięć widok bohaterek ukrytych pod płachtą tiulu, niczym zakopanych żywcem, tak jak więźniowie getta, Buchenwaldu, Auschwitz i innych obozów śmierci. Spektakl, szczególnie dzięki „Głosom”, pokazuje, że po takim doświadczeniu nic nie jest już takie jak wcześniej i nie można w pełni, po ludzku wrócić do stanu nieskażonego takim złem, jakim była rzeczywistość obozowa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama