Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pontyfikał żywy

Czy można lepiej poznać starą księgę Kościoła? Coś z niej przeżyć? Odpowiedź padła na sympozjum naukowym w płockim seminarium.

Okazuje się, że stare księgi „mówią” i mają swój świat, w którym nauka i kultura łączą się z wiarą. Doświadczyli tego uczestnicy 42. Ogólnopolskiego Sympozjum „Światła Pontyfikału… Święte płockie średniowiecze”.

Skarb ocalony

4 lata po odzyskaniu z Niemiec zrabowanego w czasie wojny Pontyfikału Płockiego poddano go gruntownej konserwacji i badaniom ekspertów z różnych dziedzin. Teraz uczeni zaprezentowali wyniki swoich prac i postawili nowe pytania, bo badania nad pontyfikałem jeszcze się nie skończyły.

– Pontyfikał jest księgą niegdyś utraconą i cudem odzyskaną – podkreślał ks. prof. Leszek Misiarczyk, wykładowca WSD w Płocku i UKSW w Warszawie. Przypomniał, że z niemal 170 rękopisów, które przed wojną posiadało płockie Archiwum Diecezjalne, ocalało zaledwie 19. Jednym z nielicznych, odzyskanych niedawno, jest właśnie Pontyfikał Płocki I. – To jedyny kompletnie zachowany i najstarszy taki pontyfikał w Polsce. Dopatrujemy się w nim wpływów nadmozańskich, bawarskich, rzymskich, a nawet bizantyjskich – mówił ks. Misiarczyk, który miał za zadanie odczytanie treści kodeksu.

Do burzliwych losów księgi nawiązał również bp Mirosław Milewski w kazaniu, które wygłosił w płockiej katedrze na rozpoczęcie sympozjum. – Wydarzenia lat 1939–1945 na ziemiach polskich były okresem ogromnej hekatomby nie tylko bezcennych i niezapomnianych ludzkich istnień, ale także znaczących zniszczeń dzieł kultury i sztuki, rabunku mienia, grabieży tego, co przez wieki było obrazem ducha polskiego – mówił biskup.

– Trzeba wciąż podkreślać, że to było wielkie spustoszenie kultury. Naszymi badaniami i konserwacją tej księgi chcemy okazać jej szacunek i ukazać jej wielkie bogactwo – akcentował na sympozjum ks. prof. Henryk Seweryniak, który merytorycznie przygotowywał tegoroczne sympozjum w WSD w Płocku i był koordynatorem prac badawczych nad pontyfikałem.

Uczeni pytają

W trakcie badań postawiono podstawowe pytania o pontyfikał: o jego treść, adekwatną nazwę, czas i miejsce powstania.

– To niezwykły zapis czasu, o którym tak niewiele wiemy – mówił na rozpoczęcie sympozjum ks. Marek Jarosz, rektor WSD. Dzięki nowoczesnym narzędziom, umożliwiającym na przykład odczytanie nawet wytartego tekstu, i innych badań o charakterze interdyscyplinarnym, zaproponowano niektóre nowe ustalenia. W czasie badań stwierdzono, że nie jest to nasz rodzimy, płocki pontyfikał. Część badaczy skłania się do tezy, że powstał on w Liège (dziś miasto nad Mozą we wschodniej Belgii), o czym świadczą liczne wpływy namozańskie w dziele. – W pontyfikale znalazłem bardzo niepozorny inicjał. Ma on bardzo charakterystyczną formę. Tego rodzaju stylistykę możemy odnaleźć w innych tekstach, o których wiemy, że pochodzą z opactwa św. Wawrzyńca w Liège. To świadczyłoby o tym, że pisarz pochodził z nadmozańskiego środowiska – mówił w czasie sympozjum konserwator dzieł sztuki dr Jacek Tomaszewski.

– Jest zastanawiające, dlaczego skryba dołączył do księgi pontyfikału dla Płocka oficjum brewiarzowe o św. Katarzynie Aleksandryjskiej. Wiemy, że jej kult nie miał wtedy nic wspólnego z Płockiem, ale wiemy równocześnie, że szczególnie się rozszerzał w XIII w. właśnie w kręgu nadmozańskim – argumentował prof. dr hab. Czesław Grajewski z UKSW. Inni badacze dopuszczają inne miejsca, w których mógł powstać kodeks, nie wykluczając również ziem polskich. Kwestia pozostaje więc otwarta. Dyskusyjny zdaniem badaczy jest również czas powstania zabytku. Do tej pory przyjmowano, że kodeks powstał w I połowie XII w., za czasów pobytu w Płocku bp. Aleksandra z Malonne. Teraz uczeni skłaniają się ku końcowi XII albo początkowi XIII stulecia. – Z pewnością kodeks powstał po 1170 r. – precyzował ks. prof. Leszek Misiarczyk.

Skąd się wzięła propozycja nowej datacji? Dr hab. Weronika Liszewska z ASP w Warszawie odwołała się do wyników przeprowadzonych badań wieku pergaminu, na którym został napisany kodeks. – Datowanie zabytków metodą węglową pozwala na podanie jedynie przedziału czasowego, a nie konkretnej daty. Możemy tu założyć datę graniczną powstania pergaminu na 1215 r. – mówiła konserwator. Do innej przesłanki odwołał się prof. Czesław Grajewski z UKSW, który badał warstwę muzyczną pontyfikału. – W 233 miejscach na kartach tej księgi znajdują się fragmenty z notacją muzyczną.

Ale w tamtym czasie – na granicy wieków XII i XIII – dokonywał się wielki przełom w rozwoju muzyki, w którym chodziło o sposób notowania dźwięków. W Pontyfikale Płockim znajdujemy stary i nowy typ notacji. Jest on więc świadectwem tego przełomu w muzyce, nie mógł więc powstać wcześniej, jak do tej pory uważano – stwierdził prof. Grajewski. Historycy, teolodzy i konserwatorzy dzieł sztuki zaproponowali również, aby zamiast dotychczasowej nazwy „Pontyfikał Płocki z XII w.” używać raczej „Pontyfikał Płocki I”. – Mamy w Płocku trzy pontyfikały, a ten jest najstarszy. Proponujemy takie nazewnictwo, idąc m.in. za literaturą przedmiotu, a zwłaszcza za opracowaniami na temat historii dramatu, gdzie są wymienione płockie pontyfikały z odpowiednią liczbą porządkową – wyjaśniał ks. prof. Henryk Seweryniak.

– Niektórzy proponowali, aby używać nazwy „Pontyfikał z Płocka” podkreślając tym samym, że księga związana z Płockiem, w tym mieście jednak nie powstała. Ostatecznie jednak uznaliśmy, że najbardziej adekwatne jest określenie „Pontyfikał Płocki Pierwszy” albo „Pontificale Plocense Primum” – podkreślano w czasie dyskusji panelowej.

O czyśćcu, koronacji w Płocku i sądzie Bożym

Rodzą się trzy ważne wnioski, które rzucają nowe światło na temat początków historii naszej diecezji. – Wraz z bp. Aleksandrem z Malonne, budowniczym romańskiej katedry, nie nastąpił aż tak masowy napływ kodeksów biblijnych i liturgicznych do Płocka, jak dotychczas sądzono. W konsekwencji należy też wątpić, aby w połowie XII w. istniało w Płocku duże, profesjonalne skryptorium do przepisywania rękopisów. Jakieś małe, lokalne skryptorium z pewnością istniało, co potwierdzają dopiski do Biblii Płockiej z 1148 r. Większość z zachowanych kodeksów powstała w czasach rządów w diecezji bp. Lupusa, pierwszego autochtona. Nawet jeśli były one przepisywane z kodeksów nadmozańskich, bawarskich czy włoskich, fakt ten potwierdza wykształcenie się w tym czasie w Płocku elity duchownych, świadomych liturgicznego, duszpasterskiego i kulturowego znaczenia ksiąg – mówił ks. prof. Leszek Misiarczyk.

Odzyskany Pontyfikał Płocki I wzbudza więc ciekawość ludzi nauki i Kościoła. Z tej racji sympozjalne wystąpienie ks. prof. Seweryniaka, który kierował pracami zespołu ekspertów, działających w ramach grantu z Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki nad naukowym opracowaniem pontyfikału, było próbą odpowiedzi na pytania: czy według pontyfikału obrzęd poświęcenia kościoła był aż tak ważny, że urastał do rangi sakramentu? Czy obszerne i dokładnie opisane obrzędy konsekracji królewskiej w pontyfikale mogły być odbiciem marzeń o koronacji królewskiej w Płocku? Co z czyśćcem? Czy naprawdę dla stwierdzenia czyjejś niewinności przeprowadzano po rozpalonych lemieszach? Jak został opisany w pontyfikale liturgiczny przebieg Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy? Owocem prac zespołu ekspertów duchownych i świeckich będzie trzytomowe dzieło zawierające: reprint pontyfikału, opracowanie z wyjaśnieniami i komentarzami do tekstu, a w ostatnim tomie – omówienie kwestii hermeneutyki teologicznej pontyfikału, czyli odpowiedzi na pytania: co mówi do nas dzisiaj ta księga i jakie ma dla nas znaczenie.

Tu rodzi się teatr

A co mówi pontyfikał sam o sobie? Jest z pewnością świadkiem życia, wiary i kultury tamtych czasów, a także świadectwem początków teatru na ziemiach polskich. Bo przecież wszystko zaczęło się od dramatu liturgicznego. I o tym właśnie przypomina Pontyfikał Płocki I, w którym znajdują się fragmenty opisujące najstarsze dramatyzacje liturgiczne. W średniowiecznej liturgii towarzyszyły one przeżywaniu Wielkiego Czwartku, Wielkiego Piątku i Wielkanocy: Dies riconciliationis, Depositio crucis et Visitatio sepulcri.

Na ich podstawie powstało misterium „Mundi conditor, luminis auctor, sýderum fabricator…” według scenariusza ks. prof. Henryka Seweryniaka i w reżyserii dyrektora Marka Mokrowieckiego, w wykonaniu aktorów Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku, ze scenografią Marka Szali. Niesamowity jest opis Wielkiego Czwartku, który rozpoczynał się obrzędem pojednania grzeszników. Wtedy publiczni pokutnicy, ubrani we włosiennicę, przychodzili do katedry. Na ich spotkanie wychodził biskup i przyjmował ich do wspólnoty Kościoła. Jak to się działo? Trzykrotnie zwracał się do nich słowami: „Podejdźcie, klęknijcie”.

Następnie wprowadzał ich do wnętrza kościoła i wraz z nimi padał na posadzkę katedry, aby modlić się litanią błagalną do wszystkich świętych. Następnie biskup powstawszy odmawiał nad pokutnikami modlitwę, dokonywał ich pokropienia wodą święconą i okadzenia, a następnie, dotykając pastorałem, kazał każdemu z nich powstać, mówiąc: „Zbudź się o śpiący, a zajaśnieje ci Chrystus”. To jedna z bardziej przejmujących scen dawnej liturgii, którą zobaczyli uczestniczący w misterium wystawionym w katedrze. – Zobaczyliśmy świat przeżyć religijnych rzadko dziś ukazywanych – mówił na zakończenie spektaklu i podsumowując sympozjum ks. dr Wojciech Kućko, opiekun kleryckiego Koła Naukowego, które było organizatorem wydarzenia.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama