Nowy numer 43/2020 Archiwum

Wodniacy dbają o leśne mogiły

W przypadku członków wodnej drużyny „Białych Wilków” z Maszewa, czyli Bractwa Harcerskiej Bandery, nauka jednak „poszła w las”. I bardzo dobrze.

Ta nauka to żywa lekcja historii i wychowania patriotycznego, której mógł doświadczyć narybek drużyny z podpłockiego Maszewa, uczestnicząc w sprzątaniu mogił wojennych w brwileńskich lasach.

– W październiku, tak jak robimy to od kilku lat, posprzątaliśmy trzy takie miejsca, między innymi mogiłę dwóch polskich studentów, zamordowanych przez niemieckiego kolonistę na terenie brwileńskich lasów. Nasze dzielne zuchy spisały się wspaniale – mówi hm. Krzysztof Nowacki, komandor Bractwa Harcerskiej Bandery. Działania „Białych Wilków” zostały teraz zauważone i docenione przez Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN, skąd przyszedł list gratulacyjny i torby z upominkami (m.in. ciekawa gra i kubki termiczne). Jak napisał dyrektor BUW IPN Adam Siwek, „okazaną troskę i pamięć traktuję jako wyraz dobroci i dotrzymania harcerskich zasad w służeniu Polsce, Bogu i bliźnim”. Były też miłe reakcje na fanpage’u drużyny. Wiesława Witkowska napisała: „Gratulacje!! Świetna robota, byłam bardzo wzruszona, kiedy ostatnio odwiedzałam w Zaduszki nasze leśne mogiły. Serce się raduje. Brawo dla młodych ludzi. Brawo dla mentora wskazującego młodzieży, jak ważna jest pamięć, o tych którzy polegli męczeńską śmiercią. Dziękuję”. Piątka dzielnych zuchów otrzymała podziękowania i upominki od IPN podczas ogniska patriotycznego, zorganizowanego nie gdzie indziej, tylko właśnie w brwileńskim lesie. To ważne miejsce dla drużyny „Białych Wilków”; tu mają swoją harcówkę, tu spotykają się właśnie na ogniskach i biwakach. Uczestniczą też w cieszącym się wielką popularnością rajdzie szlakiem miejsc pamięci „Brwileńska Ostoja”; ostatnio wzięło w nim udział około stu uczestników. Takie żywe lekcje historii są bardzo ważne i zapadają w pamięć i serce, o czym dobrze wie Krzysztof Nowacki, komandor drużyny. Podczas ogniska z okazji Święta Niepodległości wspominał, że najbardziej utkwiły mu w pamięci rozmowy, przy herbacie, w domu przyjaciela, z jego ojcem, który był powstańcem warszawskim. To były najlepsze „lekcje” historii. Dla „Białych Wilków”, wodniackiej drużyny, która liczy już prawie 40 członków, patriotyczno-krajoznawczym rekonesansem jest co roku letni spływ na tratwie „Biały Pazur”. Już teraz zuchy i harcerze z drużyny szkolą swoje umiejętności pływania i żeglowania, aby za dwa lata popłynąć większą i profesjonalną jednostką na ŚDM w Lizbonie, a w przyszłym roku szósty raz wypłynąć tratwą, tym razem albo Dniestrem po Ukrainie, albo Wisłą i Pętlą Wielkopolską do Szczecina. Z tegorocznej wyprawy po Bugu powstał bardzo ciekawy, obszerny dziennik pokładowy „Białego Pazura” (jego fragmenty znalazły się w relacjach na fanpage’u drużyny), w którym załoga opisuje swoją wodną przygodę. Maszewskie „Wilki” piszą w nim: „To były wakacje roku zamknięcia »Wielkiej Pętli Polskiej«, jak nazwaliśmy nasz plan pięcioletni zdobycia Wielkiej Trójki Polskich Rzek. Spływ odbył się rzekami: Bug, Narew do Zalewu Zegrzyńskiego i dalej Kanałem Żerańskim do naszej królowej Wisły, by zakończyć swój rejs po dwóch tygodniach zmagań z niskim stanem wód w rzekach, upałem i burzami u podnóża płockiego grodu”. Udało się im ponadto pokonać własne słabości, problemy techniczne (dwukrotna wymiana silnika), a przy tym poznać z perspektywy rzeki kolejny fragment Polski. Nie bez powodu ich zawołaniem są słowa gen. Mariusza Zaruskiego, przedwojennego instruktora ZHP i pioniera polskiego żeglarstwa: „Zawsze trzymaj kurs na słońce!”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama