Nowy numer 49/2019 Archiwum

Pytaj o biały krzyż

Miejsca naszej historycznej pamięci są nie tylko na cmentarzach w miastach i wioskach, ale czasem gdzieś na peryferiach. Wiele mogił powstańczych i wojennych kryją zaś „leśne katedry”.

Pewnie wielu osobom wciąż w głowach snuje się tkliwa melodia piosenki Krzysztofa Klenczona i Czerwonych Gitar o „białym krzyżu”, którego „nikt już nie pamięta”. Ale jeśli pamiętamy, że Klenczon jest nasz, pułtuski, a jego piosenka mówi o jego ojcu, który był żołnierzem wyklętym, to wchodzimy na ważny trop ocalania pamięci bliskiej, a jednak wciąż mało znanej. Do tego potrzeba pasji i patriotyzmu.

Leśne stacje pamięci

– Tu historia wciąż wychodzi spod ziemi – mówi Jacek Liziniewicz, szef Nadleśnictwa Gostynin, pokazując fragment macewy z żydowskiego cmentarza, jednej z wielu odnalezionych przypadkiem w 2010 r. na leśnej drodze w okolicach miasta.

Odkryte fragmenty płyt nagrobnych z wyrytymi słowami w języku hebrajskim trafiły na swoje dawne miejsce – na cmentarz przy ul. Gościnnej, przypominając o zapominanej gostynińskiej społeczności wyznania mojżeszowego. Dzięki ludziom, którym historia i ofiara polskich powstańców, żołnierzy, cywilów nie jest obojętna, trwa także troska o mogiły leśne, powstańcze i wojenne w okolicach Gostynina. Trzeba sobie jednak wciąż zadawać pytanie, jak mówi nadleśniczy Jacek Liziniewicz, czy kolejne pokolenia są godnymi depozytariuszami tej pamięci. Jego zdaniem las jest strażnikiem tych miejsc i pamięci. Tak jest, bo las to Polska. Ale czy my zrobiliśmy wszystko, co trzeba, aby wejść w tę pamięć i odpowiedzialność? Sztandarowe miejsce pamięci, często odwiedzane na terenie Nadleśnictwa Gostynin, to okazały pomnik – mogiła 49 powstańców styczniowych w Gaśnem. Upamiętnia największą bitwę 1863 r. na terenie tego powiatu. Dzisiaj są już tam i krzyż, i kamienny obelisk z rzeźbą autorstwa Tadeusza Bilewicza, z wkomponowaną, uszkodzoną przez Niemców tabliczką ze starej, przedwojennej kapliczki, która stała w tym miejscu.

– Ta mogiła zawdzięcza swoje istnienie i ciągłość mieszkańcom. Przez te ponad 150 lat zawsze jakaś „niewidzialna ręka”, na miarę i możliwości swoich czasów, dbała o to miejsce. Dopiero współcześnie otrzymało ono godną formę artystyczną – wyjaśnia nadleśniczy z Gostynina. W gostynińskich lasach sporo się działo w 1863 roku. Tworzyły się tu oddziały i grupy powstańcze w formacjach pod dowództwem: Władysława Orłowskiego, Józefa Łakińskiego, Ludwika Oborskiego i Emeryka Syrewicza. Sam obszar wyglądał trochę inaczej niż teraz. Las był znacznie większy, gęstszy, z podmokłym, bagiennym terenem i przynajmniej pozornie dawał poczucie bezpieczeństwa powstańcom styczniowym. Poza Gaśnem z tego okresu są tu jeszcze mogiły w Krzywiem i Zuzinowie, gdzie spoczywają prochy powstańców. Na szlaku pamięci wokół Gostynina znajdują się też wojenne „stacje”, m.in. cmentarz leśny przy szpitalu psychiatrycznym i pomnik w Zalesiu dedykowany pracownikom szpitala zamordowanym przez Niemców. We wsi Lipianki, na terenie tego nadleśnictwa, znajduje się pomnik ku czci mieszkańców, którzy w czasie wojny zostali wywiezieni w głąb Rzeszy, co było formą represji za pomoc udzielaną partyzantom.

– To była bardzo biedna wieś, która doświadczyła dodatkowo ogromnej straty. Tylko część z wypędzonych mieszkańców wróciła – mówi nadleśniczy Liziniewicz, który prowadził już kilka rajdów rowerowych szlakiem lokalnych miejsc pamięci. Takie wydarzenia stają się coraz bardziej popularne, ale może to wynik samej mody na dwa kółka. Z pasją historyczną bywa już różnie.

Tak został wychowany

Leśnicy z oczywistych względów nieraz przejeżdżają obok tych miejsc. Są niejako ich strażnikami. Czasem muszą ostro zareagować.

– Raz przy mogile w Gaśnem zobaczyłem taki obrazek: czwórka młodych ludzi, rozstawiony grill, alkohol. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Zatrzymałem się i powiedziałem im: „Oni za was zginęli”. Skonsternowani zaczęli się tłumaczyć, że nie wiedzieli. A przecież tablica duża, a tuż obok jeszcze wisi kapliczka na drzewie. Ale była też inna sytuacja. Dosłownie parę dni temu spotkałem tam wielopokoleniową rodzinę, która zapala znicze – opowiada nadleśniczy. Zwraca uwagę, że ważną rolę w tym pielęgnowaniu pamięci odgrywają społeczności szkolne, które przy okazji różnych rocznic przychodzą na takie miejsca.

– Trzeba budzić tę iskrę w człowieku, ale już od małego, od dzieciństwa, bo u młodzieży jest o wiele trudniej, chyba że coś w kimś drgnie, coś zainteresuje – uważa pan Jacek. On sam pamięta jeszcze, gdy w czasach przedszkolnych chodziło się z wychowawczyniami na cmentarz, aby zapalić znicze na 1 listopada na grobach lotników. Mieszkał wtedy z rodzicami i rodzeństwem w Dęblinie, na Lubelszczyźnie, w mieście, gdzie istnienie wojskowej szkoły lotniczej, szczególnie w tamtych czasach, wyznaczało granicę między „cywilami” a „wojskiem”. I chociaż na tamtych cmentarnych pomnikach błyszczały czerwone gwiazdy, to sam fakt palenia zniczy, sama powinność pozostała jak dobra lekcja. A już w liceum, mimo czasów okrzepłego komunizmu, miał okazję chodzić na cmentarz wojenny, gdzie były groby żołnierzy wojny polsko-bolszewickiej i mogiły bohaterów września 1939 – 15. Pułku Piechoty „Wilków”. Pan Jacek lubi wspominać też inną lekcję, którą dostał z dość oryginalnego źródła.

– W czasie wojny, gdy Rosjanie podeszli pod linię Wisły, cały Dęblin został wysiedlony. Trwały bombardowania. Tata trafił ze swoimi rodzicami do Woli Okrzejskiej, miejsca urodzenia Henryka Sienkiewicza. Z tego czasu pozostały zażyłe stosunki z rodziną, która ich przyjęła. I ja tam jako dziecko jeździłem na wakacje. Chodziliśmy w grupie, a były to łobuziaki, więc sporo psociliśmy. Ale chodziliśmy też na mogiłę wojenną, na której były krzyże, a na nich hełmy. I tam przywódca tej bandy kazał nam klękać i odmawiać pacierz, jak tam kto potrafił. To było 25 lat po wojnie. Te dzieciaki dbały o to miejsce – opowiada nadleśniczy.

Nad drzwiami w gabinecie pana Jacka wisi maleńki, bardzo stary obrazek Matki Bożej Ostrobramskiej. – Dla mnie to świętość, którą mój tata przywiózł w ostatnią niedzielę wolnej Polski z Litwy. Gdy poszedł na wojnę, z domu nie pozostało nic. W splądrowanym mieszkaniu został właśnie ten obrazek i pudełko ze znaczkami. Ta Matka Boża wisiała u niego w pracy. I teraz wisi u mnie. Ta pamiątka jest już jak relikwia – mówi. Bo najważniejsza lekcja – historii, wiary, tożsamości idzie przez rodzinę.

Całe noce na rozmowach

Wróćmy do Klenczona i jego „białego krzyża”. Jego ojciec Czesław był żołnierzem wyklętym i wiele lat spędził w komunistycznym więzieniu. Do spotkania ojca z synem doszło po wielu latach rozłąki – jesienią 1956 roku. Siostra gitarzysty opowiadała, że od tej chwili całe noce spędzali na rozmowach, jakby chcieli nadrobić w ten sposób stracony czas.

I te noce właśnie stały się genezą wielkiego przeboju Krzysztofa Klenczona. Śpiewał tam o krzyżu zapomnianym, o którym nikt już nic nie wie, ale na koniec dodawał z jakimś profetycznym przekonaniem, że jednak: „Wraca dziś pamięć o tych, których nie ma”. Dlatego lasy pod Gostyninem, Puszcza Kurpiowska, lasy ościsłowskie, skrwileńskie czy tak zwany lasek Rusinowski w okolicach Rypina i inne leśne miejsca pamięci wciąż wołają o pamięć. Nad czym trzeba się zadumać, zastanowić, odwiedzając mniej czy bardziej poukrywane miejsca pamięci, dawne mogiły bohaterów, których imiona już często wytarł czas?

– Myślę, że trzeba sobie zadać pytanie, czy zrobiliśmy wszystko dla nich, żeby ta pamięć trwała, bo tylko to możemy dla nich zrobić. O tym wszystkim trzeba mówić. Trzeba mówić wyraźnie o tym, kto dokonał tych zbrodni. Kto był ofiarą, a kto katem. Chcemy, by Polska była coraz lepsza, ale czy jesteśmy dobrymi spadkobiercami tych ludzi, czy dostatecznie dbamy o pamięć? – mówi Jacek Liziniewicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama