Nowy numer 32/2020 Archiwum

Jasny punkt odniesienia

Ta tragiczna historia dziś wraca inaczej. Przelana na początku wojny krew księży z Gostynina ma stać się dla współczesnych umocnieniem, przebaczeniem i męstwem.

W tę niedzielę w parafii św. Marcina w Gostyninie rozpoczyna się nowenna przez wstawiennictwo kapłanów męczenników gostynińskich. Na początku II wojny światowej, tuż przed Świętem Niepodległości, Niemcy aresztowali trzech młodych wikariuszy z Gostynina, którzy wystąpili w obronie swojego aresztowanego wcześniej proboszcza. Niespełna miesiąc później księża wikariusze: Antoni Dubas, Stanisław Krystosik i Kazimierz Stankiewicz zostali zamordowani w lesie pod Wolą Łącką. Ksiądz Apolinary Kaczyński, ich proboszcz, zginął 26 grudnia 1941 r. w obozie w Inowrocławiu.

„Ofiara księży była niezwykła: gdy hitlerowcy aresztowali dziekana gostynińskiego, trzej młodzi wikariusze dobrowolnie ofiarowali się w zamian za zwolnienie chorego proboszcza. Dziś nad ich mogiłami wznosi się obelisk z wypisanym »Pamiętaj!«” – czytamy we właśnie wznawianej po 10 latach książce „Nikt nie ma większej miłości. Męczeństwo kapłanów gostynińskich w czasach II wojny światowej” ks. Henryka Seweryniaka i Łukasza Zielińskiego. Po 80 latach od ich męczeństwa krystalizuje się zamiar, aby rozpocząć modlitwę o wyniesienie ich na ołtarze. Mówił o tym m.in. bp Piotr Libera w ostatni Wielki Czwartek do księży.

– Zachęcam, abyście w Gostyninie i na ziemi gostynińskiej szerzyli pamięć o trzech młodych kapłanach, kolegach kursowych, którzy 80 lat temu poszli do więzienia za swojego chorego, sędziwego proboszcza ks. Apolinarego Kaczyńskiego, a potem 1 grudnia 1939 r. na śmierć razem z burmistrzem, nauczycielami i urzędnikami miasta. Żebyście nie tylko o nich pamiętali, ale modlili się o ich wyniesienie do chwały ołtarzy – mówił biskup.

Właśnie ukazał się modlitewnik z nowenną i litanią, które można odmawiać prywatnie, przez wstawiennictwo tych męczenników. W poszczególne dni modlący się będą prosić m.in. o wierność Chrystusowi, o powołania w Kościele, za rodziny i młodzież, o męstwo, przebaczenie i pojednanie. Do tej inicjatywy przychylił się bp Piotr Libera. „80. rocznica ich męczeństwa jest dobrym i stosownym czasem, aby przypomnieć piękne sylwetki tych księży i ich całopalną ofiarę życia złożoną w imię Chrystusowej miłości” – napisał biskup płocki z eremu kamedułów na krakowskich Bielanach.

– Dla szukających dzisiaj trwałych punktów odniesienia w podejmowaniu wielkich i małych decyzji proponujemy spojrzeć na życie w świetle świadectwa tych czterech bohaterskich księży. Oni uczą nas poszukiwania, zaufania i naśladowania Jezusa. Uczą, jak odważnie żyć wiarą i zmagać się ze światem. Myślę m.in. o tylu mieszkańcach Gostynina, którzy w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wyjechali stąd na emigrację, zwłaszcza do Holandii. I oni tam, na Zachodzie, i my, w Gostyninie, wszyscy potrzebujemy jasnego punktu odniesienia. Znajdujemy go w naszych męczennikach – mówi ks. Ryszard Kruszewski, proboszcz parafii św. Marcina i dziekan gostyniński.

– W Gostyninie żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają ofiarę życia tych księży, ich groby znajdują się na parafialnym cmentarzu. Choć nie ocalał z wojny piękny neoromański kościół, zburzony przez Niemców, to jednak ocalała szczególna pamiątka: roztrzaskana w czasie wojny figura Chrystusa Ukrzyżowanego. Znajdowała się ona w kaplicy w Bierzewicach k. Gostynina. Wizerunek znalazła tamtejsza mieszkanka Janina Zakrzewska. Został on poszarpany kulami wystrzelonymi przez niemieckiego żołnierza. Jedna z nich rozerwała serce i bok, inna oderwała rękę z ramieniem, druga ręka odpadła. Być może niemiecki żołnierz pochodził z tego samego oddziału, który wymordował 29 osób w lesie k. Woli Łąckiej – mówi ksiądz proboszcz.

Dziś poraniony Chrystus znajduje się w jednej z kaplic gostynińskiego kościoła. Wróćmy na koniec do świadectw o męczeństwie czterech kapłanów, które zebrał m.in. ks. Wacław Jezusek. „Po każdej z trzech serii strzałów z karabinów ręcznych, następowały pojedyncze strzały rewolwerowe. Po pierwszej serii strzałów słychać było krzyki: »Jezu«, kilkakrotnie: »Jezus, Maryja«. A po drugiej i trzeciej serii wszystkie krzyki zamilkły”. Jak wynika ze świadectw i dokumentów ekshumacji, ciała trzech księży były szczególnie zmaltretowane. A ks. Kaczyński? Przed śmiercią był poddany torturom. W katuszach sędziwy kapłan często mdlał. Kaci polewali go wodą i znów bili. Jeden z więźniów, leżąc obok zbitego kapłana, zapytał: „Księże kanoniku, gdzie jest Bóg?”. Omdlały ksiądz resztkami sił odpowiedział wątpiącemu: „Pan Bóg był, i jest, i będzie”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama