Nowy numer 43/2020 Archiwum

Rodziny chcą opowiadać te historie

Zbyt wiele bólu, krzywdy i obojętności było w tym miejscu, aby o nich zapomnieć. W Pomiechówku z udziałem IPN przywracana jest pamięć o forcie śmierci i jego ofiarach.

Od 1833 r. budowano tu militarne umocnienia dla Twierdzy Modlin, w wolnej Polsce była tu składnica broni, w czasie wojny (od 1941 r.) Niemcy zrobili z tego miejsca fort śmierci, a teraz staje się ono miejscem odzyskiwanej w bólu pamięci.

Przywrócić imię i godny pochówek

Powoli otwierają się bramy Fortu III w Pomiechówku. Teraz w każdą pierwszą sobotę miesiąca można wejść na jego teren i oglądać XIX-wieczną carską budowlę, która pod względem architektonicznym nie różni się szczególnie od innych tego typu obiektów. Oczywiście, warto zobaczyć ceglane koszary przykryte ziemią, pozbawione światła kazamaty, charakterystyczny dziedziniec, fosę i tak zwaną górkę. To miejsca jak relikwie, które noszą ślady nieludzkich wydarzeń ostatniej wojny, pamiętają dni, kiedy śmierć była tu codziennością. Po wielu latach niepamięci fort zaczyna żyć, przypominać i niepokoić... Pod koniec września w Pomiechówku zorganizowano już po raz drugi konferencję naukową, w której zabrali głos historycy, świadkowie i rodziny pomordowanych w Forcie III.

– Mój stryj Teofil Wójcik cudem uciekł z tego miejsca. Razem z nim udało się uciec chyba ośmiu osobom. Tam pracował pan Rączka z Pomiechówka i pomógł im poodginać druty z ogrodzenia. Wtedy wspinali się jeden po drugim i przeszli na drugą stronę. Już była wystawiona dla nich szubienica i nie mieli nic do stracenia, więc spróbowali ucieczki. Udało się, mimo że byli skuci w celi kajdankami. Niemcy już nie dawali im jeść, bo szli na stracenie, ale jeden z nich, człowiek z Warszawy, łyżką pootwierał kajdany. Uciekali o 5 rano. Był tunel ze szkłem, druty kolczaste, wilki. Jakoś Pan Bóg tak to pokierował, że wszystko posnęło i wachmani ich nie słyszeli. Dopiero gdy przepłynęli Wkrę, odezwały się wilki. Stryj dożył starości, ale moja babcia zginęła w Oświęcimiu. Ojciec też był w obozie. Ja się wychowałam w tej okolicy i ważna jest dla mnie ta historia – opowiadała Irena Rębecka, która przyjechała na konferencję z córką.

– Brat dziadka Franciszek Zaręba został powieszony w obozie. Wychowywałem się u dziadków i pamiętam, że za każdym razem, kiedy rozmawiało się o wojnie, zawsze schodziło się na temat Pomiechówka. Pamiętam, jak dorośli mówili o tym, jak strasznie katowali tam ludzi. Dzisiaj sprowadza mnie tu pamięć i to, że ta sprawa nadal nie jest załatwiona. Trzeba ich ekshumować – mówi Tomasz Wiśniewski.

W ciągu dwóch lat Instytut Pamięci Narodowej planuje zakończyć prowadzone od jesieni 2018 r. prace ekshumacyjne, a po ich zakończeniu Fort III zostanie wpisany na listę cmentarzy wojennych. Powstanie tu godne miejsce pamięci. Wśród obecnych na konferencji było 10 wyjątkowych osób, które w 1941 r. jako dzieci przeszły przez ówczesny obóz przesiedleńczy. – Dla nas jest niezwykle ważne, aby wszystkim ofiarom przywrócić imię, nazwisko, godny pochówek. Nie wiemy, ile było ofiar, i myślę, że już nigdy nie uda się dokładnie tego ustalić. Pamięć jest naszym zobowiązaniem. Trzeba ją ocalić, aby była przestrogą przed tym, dokąd prowadzi system totalitarny, i co dzieje się, kiedy odrzuca się ład moralny i Boga. Pycha człowieka może prowadzić do zbrodni. Ta ziemia o tym zaświadcza – mówił dr Jarosław Szarek, prezes Instytutu Pamięci Narodowej obecny na konferencji.

Znaleźć ojca w Pomiechówku

10-hektarowy obszar od 1941 r. stał się niemieckim obozem przesiedleńczym dla mieszkańców północnego Mazowsza, było tu również żydowskie getto, a w końcu bestialskie więzienie karno-śledcze. Ocaleni mówili o tym miejscu: „fort śmierci”, „zamknięta trumna, odizolowana od świata”.

Jeden z osadzonych w 1943 roku, Władysław Grylak, wspominał: „Obóz w Pomiechówku mogę krótko określić jako jedną z największych katowni i najbardziej ohydne miejsce zbrodni, jakie istniało podczas okupacji. (...) Stwierdzam to z całą odpowiedzialnością. Podczas okupacji przeszedłem aż przez pięć obozów hitlerowskich – Pomiechówek, Oświęcim, Mauthausen, obóz w Jugosławii i Neumark. Katownia w Pomiechówku pod każdym względem była najgorsza”. Przez Fort III mogło przejść ok. 50 tys. ludzi, z czego śmierć w Pomiechówku poniosło być może 15 tys. W większości byli to Polacy, a także Żydzi, wśród ofiar znaleźli się nawet obywatele pochodzenia niemieckiego. Taka właśnie jest historia Adama Bomerta, niemieckiego osadnika z Gralewa k. Płońska, który za pomoc polskim sąsiadom i przynależność do AK zapłacił najwyższą cenę. Jego syn Bogdan Bomert jest pierwszą osobą, której powołana w 2017 r. Fundacja Fort III Pomiechówek pomogła ustalić miejsce śmierci ojca.

– Pan Bomert na stałe mieszka w Niemczech. Od lat prenumeruje „Gościa Niedzielnego” i proszę sobie wyobrazić, że nagle czyta w nim o Pomiechówku. Wiedział, że jego ojciec był katowany i szczuty psami w jakiejś piwnicy, w okolicach Nowego Dworu lub Pomiechówka i napisał e-maila, czy nie mamy może informacji na jego temat. Wskazałem mu miejsce śmierci jego ojca. Przyjechał do Polski i pierwszy raz w życiu odwiedził z nami fort. Podczas tej trudnej wizyty zwierzył się, że wyszedł obronną ręką z kilku ciężkich chorób i zawsze zastanawiało go, dlaczego Bóg pozwalał mu przeżyć. W Pomiechówku zrozumiał, że przeszedł przez to wszystko, bo musiał znaleźć ojca – opowiada mec. Piotr Jeżółkowski, prawnuk zamordowanego podczas jednej z pierwszy masowych egzekucji Wacława Jeżółkowskiego i prezes zarządu fundacji.

– Od marca 2018 r. wspólnie z IPN-em tworzymy bazę danych osób więzionych w tym miejscu. W tej chwili jesteśmy w kontakcie z 23 żyjącymi byłymi więźniami i setką rodzin osób, które przeszły przez tę gehennę. Wcześniej nikt o nich nie wiedział. Dzięki naszym działaniom strzępki informacji, jakie krążą o tym miejscu, zaczęły układać się w logiczną całość. Rodziny chcą opowiadać te trudne historie. Umieszczamy w bazie zdjęcia pokazujące pasje, życie zamordowanych, jeszcze przed ich aresztowaniami. Tworzy się bogata galeria, w której bardziej niż śmierć jest wyrażone życie – dodaje założyciel Fundacji Fort III Pomiechówek.

O to, aby po więźniach idących na śmierć nie pozostały jedynie wstrząsające napisy wyryte na ścianach lochów, dba coraz więcej instytucji. Są wśród nich: Ośrodek Kultury PomPA z Pomiechówka, wspomniana Fundacja Fort III Pomiechówek, a od 2018 r. nad miejscem niemieckich zbrodni czuwa Instytut Pamięci Narodowej. Do ratowania pamięci o wojennych ofiarach Pomiechówka przyłączają się inne społeczności, m.in. z Sochocina, skąd do fortu wywieziono 2 tys. osób, czy Chociszewa, gdzie ostatnio z inicjatywy lokalnej społeczności odrestaurowano mogiłę pomordowanych. – Te uroczystości i upamiętnienia ofiar Fortu III są dla nas bardzo ważne, bo przypominają nam historię, której na tej ziemi nie wolno nam zapomnieć – mówi dr Piotr Oleńczak, odpowiedzialny z ramienia wojewody mazowieckiego za opiekę nad cmentarzami wojennymi i miejscami pamięci narodowej, a także członek Fundacji Fort III Pomiechówek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama