Nowy numer 03/2020 Archiwum

Niech trwa łańcuch wiary

Ks. Paweł Sprusiński – od 10 lat misjonarz w Peru – o „superbagażu”, który zabrał ze sobą na misje, i o ciągłym uczeniu się Kościoła w Amazonii.

Ks. Włodzimierz Piętka: 10 lat temu wyjechał Ksiądz na misje. W jaki sposób „duchowy background” kapłana diecezji płockiej pomaga być misjonarzem w Peru?

ks. Paweł Sprusiński: Duchowe fundamenty, jakie wyniosłem z naszej diecezji, to przede wszystkim troska o wierność Kościołowi i kapłaństwu. W naszym płockim seminarium otrzymałem solidną formację dogmatyczną i moralną. Ona wciąż pomaga mi rozstrzygać, jak powinienem postępować, aby być księdzem wiernym i gorliwym. A przecież obok mnie są misjonarze, dla których nie wszystko jest takie czytelne, a prawda jest płynna. Formacja seminaryjna i kapłańska, którą otrzymałem w diecezji płockiej, była takim wewnętrznym „superbagażem”, który zabrałem z Polski do Amazonii i który wciąż bardzo mi pomaga. Obok niego wewnętrzną siłę misjonarz czerpie z Eucharystii – to autentyczna moc i łaska dla mojej posługi, która jest przeciwwagą dla doraźnej i doczesnej pokusy, aby ulec wciąż żywej teologii wyzwolenia.

Jak wygląda praca Księdza w Amazonii?

Pracuję w Iquitos, na terenie wikariatu apostolskiego San Jose, a moja parafia przypomina wielkością obszar diecezji płockiej. Na tak ogromnym terenie przebywam wraz z trzema siostrami zakonnymi i świeckimi katechistami. Jest to praca w dżungli. Obszar ten zamieszkuje około 18 tys. osób, z czego połowa to katolicy. Są rozsiani w ponad 50 wioskach, do których dopływam łodzią. Regularnie odwiedzam ponad 20 wiosek. Dawniej na tym terenie wszyscy byli katolikami, ale po pewnym czasie, gdy zaczęło brakować księży, pojawiały się sekty protestanckie, pozyskując nowych wyznawców. Tam ludzie nie mają głębszej duchowej formacji, nie uczestniczą regularnie w życiu sakramentalnym, a wtedy łatwo się poddają innym grupom wyznaniowym. Co ciekawe, w Amazonii to klimat „wychowuje” ludzi. W tropikach, gdzie nie ma pór roku i cały czas trwa wegetacja, ludzie nie są przyzwyczajeni do oszczędzania, nie są też zdolni do wytrwałego planowania, bo żyją z dnia na dzień. Takie podejście do życia przekłada się również na formację duchową, na przygotowanie do sakramentów: jest im bardzo trudno przez dłuższy czas wytrwale i cierpliwie przechodzić przez proces duchowego wzrostu.

W jaki sposób „misjonarz” dojrzewa w misjonarzu – w Księdzu? Czego się Ksiądz od nich nauczył?

Z pewnością przez tych 10 lat lepiej poznałem ludzi, wśród których pracuję. Ale wciąż się ich uczę. Misjonarz bowiem nie tylko daje coś od siebie, ale również nie mniej otrzymuje. Ja więc wciąż uczę się bogactwa tamtego Kościoła i uczę się mentalności tamtych ludzi, choćby ich niepunktualności. To jest poważna trudność organizacyjna, ale nauczyłem się w pewnym sensie działać z wyprzedzeniem, aby nie tracić zbyt dużo czasu. To mnie uczy również pokory, że każdy człowiek ma swoją drogę i czas. Oni na swój sposób kochają Pana Boga, i to nie jest złe. A ja jako ich duszpasterz powinienem im dać na to czas. Co ciekawe, w Amazonii nie muszę nikomu udowadniać, że Bóg istnieje. Dla nich świat duchowy jest bardzo bliski i rzeczywisty, nie tak jak dla nas, Europejczyków.

Rozpoczął się Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny w Kościele. Jakie jest jego przesłanie i zadanie dla nas?

Wiele mówi już samo hasło tego miesiąca: „Ochrzczeni posłani”. Jest to zadanie, które stoi przed każdym ochrzczonym niezależnie od miejsca, w którym żyje. Pierwszym natomiast miejscem tej misji jest z pewnością rodzina: to w niej są przekazywane wartości i wiara. Warto pomyśleć, jak przekazujemy te duchowe dary naszym najbliższym, w jaki sposób umacniamy się nimi. Na misjach troszczymy się o to, aby powstał łańcuch wiary. Zabiegamy, aby nie został przerwany między ludźmi i pokoleniami – to jest wielka troska misjonarzy. Ale czy takiej uświadomionej troski nie potrzeba również w naszych rodzinach? A jeśli chodzi o modlitwę, wsparcie i solidarność z misjonarzami, to są one zawsze potrzebne, niezależnie od tego, czy trwa miesiąc misyjny i czy do parafii przyjeżdża jakiś misjonarz, czy nie. Zawsze o taką pomoc i modlitwę prosimy, i chyba mamy prawo na nie liczyć ze strony Kościoła, z którego wyszliśmy…


włodzimierz.pietka@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama