GN 41/2019 Archiwum

Dlaczego nie ma pana młodego?

– Mój wybór jest podyktowany miłością. Ten stan idealnie łączy pragnienie ofiarowania się Jezusowi z pragnieniem pozostania w świecie – mówi płocczanka, która została czwartą dziewicą konsekrowaną w diecezji.

Jest sobotnie wczesne popołudnie w katedrze płockiej. – Ma być ślub, a są tylko trzy krzesła? – ktoś pyta uczestników uroczystości, która za chwilę się rozpocznie. Rzeczywiście, w czasie tych zaślubin przed ołtarzem siedzi tylko panna młoda, a za nią dwie świadkowe. Pani Katarzyna przystąpiła do konsekracji tak, jak sobie dawno temu wymarzyła: w prawdziwej, białej sukni ślubnej. – Dlaczego nie ma pana młodego? – turystka z Krakowa mocno zaintrygowana indaguje panie siedzące blisko ołtarza. Odpowiadają z uśmiechem, ale stanowczo: „Ależ On jest!”.

Żar modlitwy

– Chciałam, żeby ten strój był elementem świadectwa, podkreślającym ślubny charakter konsekracji, i czytelnym znakiem dla odbiorców, że jestem zaślubiona Jezusowi. Taka suknia kojarzy się też z miłością i radością, a taki jest ten dzień – wyjaśnia Katarzyna Sulewska, czwarta dziewica konsekrowana w diecezji płockiej w ciągu niespełna czterech lat. Ma dopiero 30 lat, jednak już dużo wcześniej marzyła o takiej formie życia. Składała więc śluby prywatne, „na próbę”.

– Klękaliśmy przed tabernakulum. Najpierw myślałem, że muszę zaproponować modlitwę dla pani Kasi, ale ona powiedziała, że sama spróbuje. A ja, klęcząc obok pokornie, słyszałem, jak żarliwie się modliła. Czułem, że składając swoje śluby, wyraża, jak pisał Jan Paweł II, ów „geniusz kobiety”, która ma odwagę ofiarować swoje serce Bogu – wspominał podczas uroczystości ks. prof. Ireneusz Mroczkowski, który kierował formacją kandydatki. – To jest wybór podyktowany miłością. Ten stan idealnie łączy pragnienie ofiarowania się Jezusowi z pragnieniem pozostania w świecie – mówi pani Katarzyna, dla której zewnętrzne życie praktycznie się nie zmieni. Dom, obowiązki zawodowe – praca z dziećmi w jednym z miejskich przedszkoli, nawet sposób ubierania. Jedynym znakiem zewnętrznym będzie obrączka. To ona może rodzić pytania. Czy nie boi się komentarzy, posądzenia o „średniowiecze” (dla ścisłości trzeba by sprostować, że prędzej o „starożytność”, bo tego okresu sięga tradycja konsekracji dziewic).

– Gdy ktoś pyta, odpowiadam fragmentem Pisma Świętego, który słyszeliśmy w czasie liturgii konsekracji: „Są tacy, którzy zostali bezżenni ze względu na królestwo niebieskie. Kto może, niech pojmuje”. Tak, wyszłam za mąż. Zostałam poślubiona Jezusowi – odpowiada spokojnie pani Katarzyna, która w swoim wyborze nie jest sama. Wkracza w potężny nurt wielowiekowej tradycji tego stanu i nie tylko w stopniowo rozwijającą się wspólnotę diecezjalną, ale liczącą już ok. 300 kobiet wspólnotę w Polsce. Kobiet w rozmaitym wieku i o przeróżnych zawodach i stanowiskach, o czym mogą przekonać się podczas corocznych ogólnopolskich spotkań i rekolekcji.

Bóg się nie myli

Był lipiec 2016 roku. W płockiej katedrze jako pierwsza chyba od niepamiętnych czasów w historii tej diecezji przyjęła konsekrację dziewictwa Elżbieta Berger. – Całe życie poszukiwałam prawdziwej miłości i wolności – wyznała wtedy. Można powiedzieć, że Pan Bóg w dość niespodziewany sposób odpowiedział na jej potrzeby. Dziś pani Ela zapewnia ze śmiechem, że „depresja jej raczej nie grozi”. – Po konsekracji zaczęłam odczuwać radość w szarzyźnie codzienności – mówi całkiem poważnie.

– Jak się to dzieje? Wiemy, że każdy chce, by jego życie było miłe, szczęśliwe, pogodne i wygodne. Będąc z Bogiem, rozwijając się duchowo, akceptujemy z miłością to, co jest wokół nas. Ja naprawdę na co dzień czuję się spełniona. Myślę, że to, co wszystkie odczuwamy przy konsekracji, to pewność. Ona daje nam siłę. Wątpliwości dotyczące pomyłki nie pojawiają się. To jest chyba obecność Boga w naszym sercu – uważa pani Elżbieta. Po ponad roku w murach katedry odbyła się kolejna uroczystość konsekracji. Publiczny ślub czystości złożyły dwie panie. Powoli zaczęła tworzyć się mała wspólnota.

– Miałam przed laty niespełnione marzenie wstąpienia do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. To się jakoś nie ułożyło. Potem było kilkadziesiąt lat życia w poczuciu winy, zmarnowanego powołania... Nic nie miało takiego znaczenia – ani praca, ani przyjaźnie. Wreszcie udało mi się wyjechać na rekolekcje ignacjańskie i wszystko sobie uporządkować. Pierwszy ślub czasowy, potem drugi. W końcu pojawiło się pytanie, jak długo będę te śluby powtarzać. Słyszałam o dziewictwie konsekrowanym, ale wtedy jeszcze w Płocku nie było wspólnoty – opowiada Jolanta Domańska. Po jakimś czasie na Forum Charyzmatycznym w Łodzi usłyszała świadectwo takiej osoby. Zaczęła ponownie szukać informacji w internecie. Był to już czas po konsekracji pani Elżbiety. – Przeczytałam, że Ela prowadzi w Płońsku firmę z bratem. Odszukałam ją. Zadzwoniłam. W pierwszej chwili pomyślała, że jestem jakimś reklamodawcą – wspomina ze śmiechem pani Jolanta.

– W końcu zapytałam wprost, czy jest dziewicą konsekrowaną. I tak się zaczęło. Umówiłyśmy się w płockim sanktuarium. Nie znałyśmy się, ale intuicyjnie się rozpoznałyśmy. Czasem trudno im wytłumaczyć istotę tego stanu. Ludzie mylą je z siostrami zakonnymi bezhabitowymi. Tymczasem zewnętrznie każda z nich żyje tak jak osoba świecka: we własnym domu, pracując zawodowo. Ubiór też ich specjalnie nie wyróżnia.

– Ludzie często reagują zdziwieniem, że w naszych czasach może być ktoś taki jak dziewica konsekrowana. Podam przykład. Byłam na spotkaniu z młodzieżą, która przygotowywała się do sakramentu bierzmowania. Ci młodzi ludzie nie mogli tego pojąć. Jak to? Kobieta konsekrowana, bez habitu, w dodatku z lekkim makijażem i lakierem na paznokciach? – opowiada z uśmiechem Danuta Ziółek, która również przyjęła konsekrację w 2017 roku. Każda z nich, tak jak świadomie i dobrowolnie zrezygnowała ze związku z mężczyzną, tak samo z macierzyństwa fizycznego. – Rezygnację z tego ostatniego odczułam jako największą ofiarę związaną z tym powołaniem. Długo się nad tym zastanawiałam. Ale teraz mogę powiedzieć, że mimo wszystko, także dzięki mojej pracy, mogę doświadczać prawie wszystkich aspektów macierzyństwa. Zauważyłam też, że Pan Bóg posyła mnie do takich dzieci, które szczególnie potrzebują miłości. Jeden chłopiec powiedział kiedyś: „Szkoda, że pani nie jest moją mamą...”.

Być jak jasny promień

Podczas konsekracji każda z pań otrzymała brewiarz i zobowiązała się do codziennej modlitwy liturgią godzin. Ale tak naprawdę chodzi o coś więcej. O poszerzanie horyzontu osobistej modlitwy dziewicy konsekrowanej. – Zauważyłam, że w miarę jak moja duchowość się pogłębia, włączam w modlitwę innych ludzi, czasem nawet przypadkowo spotkanych; włączam też intencje diecezji, Kościoła powszechnego i Ojca Świętego – mówi pani Danuta.

– Byłam niedawno na koloniach dla dzieci. Zauważyły, że jakoś inaczej się modlę. Zaczęłam im wyjaśniać, że przyjęłam konsekrację, ale nie jestem siostrą zakonną. Wreszcie same oświadczyły: „Faktycznie, pani taka jest...”. Zauważyły, że mój sposób bycia jest inny niż pozostałych pań – wspomina. Dziewice konsekrowane dają świadectwo już samym swoim sposobem bycia. Bardzo wymowna na pewno była ostatnia konsekracja w Płocku, tym bardziej że pani Katarzyna po liturgii na uroczysty obiad w jednej z restauracji na Starym Rynku przeszła wraz z gośćmi pieszo. Wciąż w białej sukni ślubnej. I to wśród tłumów młodych ludzi, którzy przyjechali do Płocka na Polish Hip-Hop Festival. – Czułam się trochę tak, jakbym szła w procesji Bożego Ciała. Szłam z Jezusem w sercu. Myślę, że nie bez powodu towarzyszyły mi takie, a nie inne okoliczności. Pewien ksiądz kiedyś powiedział, że w dzisiejszych czasach, gdy dla wielu ludzi Bóg jest nikim, są potrzebne osoby, dla których Bóg jest wszystkim... – mówi Katarzyna Sulewska.

– Gdy się patrzyło dzisiaj na Kasię, która w białej sukni, ale bez pana młodego przechodziła przez rynek wśród tłumów młodych ludzi, miało się wrażenie, że taki jasny promień przebija się przez mrok i szarość – cieszą się panie Ela, Danuta i Jolanta. W czasie liturgii ks. prof. Bogdan Czupryn, który opiekuje się wspólnotą dziewic konsekrowanych, zauważył, że jeśli ktoś oddaje życie Chrystusowi tak jednoznacznie, to potwierdza tą rzeczywistą obecność Chrystusa w życiu Kościoła i świata. Jakby na dowód tych słów pewna osoba w czasie składania życzeń powiedziała pani Katarzynie: „Dziękuję za to, co przeżyłam na Mszy św.”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL