Nowy numer 41/2019 Archiwum

Zmarzł królewski kwiat

Susza i mróz to niewdzięczna para. To sprawcy tegorocznej sytuacji na rynku warzyw i owoców. Czy jedyni?

Tegoroczna aura nie była łaskawa dla żadnej plantacji. To spowodowało, że ceny owoców i warzyw poszybowały w górę. Niekwestionowanym rekordzistą jest ziemniak. Mówi się, że tylko ten, kto bardzo wcześnie posadził ziemniaki, ma jakiś plon, natomiast ten, kto sadził je na przełomie kwietnia i maja, może o nich zapomnieć. W gminie Zakroczym, która była kiedyś zagłębiem upraw warzywniczych, szacuje się, że straty w uprawach ziemniaka jadalnego spowodowane suszą sięgają 50 proc., a w uprawach ziemniaka skrobiowego – nawet 70 proc.

– Ziemniaki uschły. Nawet jeśli spadnie deszcz, to już im niestety nie pomoże. Na mojej plantacji najbardziej wrażliwe i wymagające są sałata i brokuły – opowiada Beata Olszewska z gminy Zakroczym, gdzie na ponad 200 ha uprawia także marchew, pietruszkę czy cebulę. – Tegoroczne ceny podyktowane są stratami w produkcji. Podlewanie ratuje sytuację, ale nie załatwia problemu. Do tego zdrożały opryski, nawozy i więcej płacimy pracownikom – dodaje. W gminie Załuski jest 1500 gospodarstw. Wśród upraw przeważają zboża, owoce miękkie i warzywa. Głównie są to kapusta, ogórek, trochę marchwi i malin.

– Każdy rok jest inny. Były takie lata, że plantatorzy siali warzywa po dwa razy i zdążyli zebrać plon. Natomiast teraz aura jest nieprzewidywalna. Przez suszę nie było wschodów i dlatego warzywa są takie słabe. W moim gospodarstwie wczesną wiosną sieje się marchew i pietruszkę. Mam również ogórki i ziemniaki, trochę malin, które w tym roku wymarzły. Swoje produkty sprzedaję na targowisku w Warszawie. Ludzie narzekają na cenę. Za zeszłoroczną pietruszkę trzeba było zapłacić wiosną 20 złotych za kilogram. To faktycznie dużo. Ale proszę pamiętać, że proces produkcji też kosztuje więcej – mówi Łukasz Tyburski, który w 2011 r. przejął po rodzicach 26-hektarowe gospodarstwo z ponad 20-letnią tradycją warzywniczą. Słaba zima spowodowała, że niewymrożone są ani choroby grzybowe, ani szkodniki, a wysokie temperatury tylko sprzyjają ich rozmnażaniu. Pan Ryszard z okolic Opinogóry nie ukrywa, że pomimo 50-letniego doświadczenia w uprawie warzyw zadziwia go tegoroczna aura.

– Gdyby nie nawadnianie, byłoby ciężko. U mnie najsłabiej wyszły cebula i wszystkie kapustne. Warzywa o płytkim systemie korzeniowym nie mają szans w taką pogodę. Jest susza, a do tego robaki w kapustnych. Znakomita część naszych klientów to mądrzy ludzie, którzy potrafią zrozumieć, że ta cena wynika z większego nakładu pracy – opowiada pan Ryszard, który swoje warzywa sprzedaje na targowisku, m.in. w Nowym Mieście. Również plantatorzy owoców nie mają powodów do radości. Tegoroczny mróz zdziesiątkował czereśnie, wiśnie i maliny.

– Wszystkiego jest faktycznie mniej, wiśni nawet o połowę. To nie tylko wina mrozu. Uważam, że przyczyniła się do tego również niska cena tych owoców, która doprowadziła do wieloletnich zaniedbań w nawożeniu i pielęgnacji. Tylko w naszej miejscowości skasowano ok. 30 ha wiśni, a nowych nasadzeń brakuje. Podobnie jest z malinami. Cena jest wysoka, ale ładnego owocu jest mało, pomimo nawadniania. To złożona sytuacja – komentuje Robert Ślubowski, właściciel skupu owoców miękkich w Starych Olszynach w gminie Załuski. Na terenie gminy Serock jest zagłębie sadownicze. Jego też nie oszczędziła tegoroczna pogoda. Przez majowe mrozy owoców jest dużo mniej. Ale nie tylko mrozy miały na to wpływ.

– Zeszłoroczny sezon był rekordowy pod względem owocowania, co oznacza, że drzewa są mocno przesilone. Kiedy nie ma przymrozków, dojrzewają najładniejsze owoce, bo pochodzą z centralnego, tzw. królewskiego kwiatu. To jest ten kwiat pierwszego zbioru, który w tym roku zmarzł. Owoc będzie z bocznych kwiatów, ale plon będzie obniżony. Wiśni mieliśmy może 25 proc. tego, co powinniśmy zebrać normalnie. Najmniej ucierpiały śliwy. Przymrozki są dla sadowników najgorsze, bo jeśli nawet przydarzają się obicia gradowe, to zawsze można jeszcze sprzedać ten owoc np. na przemysł, ale mróz jest najbardziej szkodliwy – opowiada małżeństwo sadowników z Dębego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL