Nowy numer 41/2019 Archiwum

Kierunek: samotnia

Biskup Piotr Libera wybrał pół roku w odosobnieniu kontemplacyjnym. W diecezji płockiej są miejsca, do których już wcześniej udawali się spragnieni życia pustelniczego. A jedno... właśnie powstaje.

W diecezji płockiej są przynajmniej dwa miejsca naznaczone przez życie pustelnicze: Łopacin k. Ciechanowa i Studzianka k. Rypina. Tego ducha można dziś jednak znaleźć także w Ratowie i niebawem w Winnicy.

Był pustelnik, została Maryja

W naszej diecezji do dziś przetrwały nieliczne miejsca będące pamiątkami pustelniczego trybu życia. Leśne sanktuarium w Łopacinie początkami sięga XV wieku. Miejscowa tradycja mówi, że właśnie tam osiedlił się doświadczony boleśnie przez życie Stanisław. Swój los zawierzył Matce Bożej, a Ona zaczęła mu się ukazywać i z nim rozmawiać.

– Spotkało go wiele zła. Prusacy wymordowali mu całą rodzinę, a gospodarstwo spalili. Ale pomimo tego wszystkiego on pozostał dobrym człowiekiem. Mówi się, że często pomagał okolicznym mieszkańcom w pracach i dostawał w zamian jedzenie. Sam nie miał nic, a potrafił się jeszcze dzielić. Szczególnie pomagał sierotom – opowiadają panie Barbara, Urszula i Zofia, które spotkaliśmy na modlitwie przed słynącym łaskami obrazem w łopacińskim kościele. Skromny pustelnik wyrzeźbił też figurę Madonny z Dzieciątkiem, która pozostała w leśnej kapliczce. Dziś żadnego pustelnika w tym miejscu już nie ma, ale wśród straży drzew, za niewielkim płotkiem, w swojej pustelni stoi Matka Boża, do której piaszczystą i krętą drogą przychodzą ludzie z okolicznych miejscowości i pielgrzymi z sąsiednich parafii. Zostawiają tu ślady swojej obecności i wdzięczności: kwiaty, różańce, obrazki.

– Tu naprawdę działy się cuda. Ludzie do dziś biorą wodę z tego źródełka, które kiedyś miało moc uzdrawiania – opowiadają kobiety. Co przyciąga ludzi do pustelni? Kiedyś przychodzili tu po uzdrowienie. Dziś wciąż przychodzą na modlitwę. – Historia tego miejsca – lasu, pustelni i wizerunku Maryi – przypomina mi bardzo objawienia Matki Bożej w Licheniu. Tam obraz był przenoszony z lasu do kościoła, a potem w cudowny sposób powracał na swoje dawne miejsce. W Łopacinie było podobnie! – mówi pan Paweł, który pochodzi z parafii Łopacin. I choć dziś mieszka w Ciechanowie, nie może go zabraknąć na żadnym odpuście. – To miejsce jest naprawdę święte i wybrane – podkreśla.

Gdzie bracia zgodnie żyli

O pustelnikach słyszymy też w parafii Żałe, gdzie znajduje się lokalne sanktuarium Świętej Rodziny w Studziance. Miejsce to przyciągało przez wieki całe pokolenia wierzących z Rypina i okolic, zwłaszcza na doroczny dwudniowy odpust na Zielone Świątki. Dziś jest tam zabytkowa kaplica z czczonym wizerunkiem Świętej Rodziny, ale wszystko zaczęło się od pustelników... W biskupich aktach wizytacyjnych z 1725 r. czytamy: „Jest w granicach tej wsi (Żałe) w lasach kaplica Studzianka, inaczej pustelnią zwana. Przy tej kaplicy mieszka zgodnie trzech pustelników i mają kaplicę i swoje oddzielne budynki.

Do kaplicy sprowadzają kapłana do odprawiania Mszy św. Mają wszystkie aparaty i naczynia, sprawione z łaskawych ofiar dobrodziejów tego miejsca na prośbę tychże pustelników”. Wtedy też została powołana przez biskupa specjalna komisja, która miała zbadać sposób ich życia, utrzymania się i pobożności. I najprawdopodobniej wydała ona pozytywną opinię, skoro biskup płocki po kolejnej wizytacji w 1741 r. pozwolił na odprawianie w Studziance Mszy św. w dni powszednie i niektóre święta. Wiadomo, że kilkanaście lat później domostwo pustelnicze było zajęte przez Aleksandra Zagórskiego, który był tercjarzem augustiańskim. Później dołączył do niego niejaki Piotr, profes. „Domek jego był dosyć duży, o dwóch izbach z komorą, sienią i sklepem. W domu piec malowany, trzy okna, pięcioro drzwi. Stał on naprzeciw drzwi kościoła” – napisano w przedwojennej publikacji o Studziance autorstwa ks. Czesława Lissowskiego.

Jest jeszcze inna wzmianka, z 1775 r., że w domku przy kaplicy mieszkali dwaj pustelnicy – tercjarze św. Franciszka: Aleksy Zagórski i Piotr Kiskiewicz. Do południa śpiewali codziennie w kaplicy Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP, a po południu Litanię do Wszystkich Świętych i pieśni. Ostatni z pustelników, niejaki Zglinicki, zamieszkiwał pustelnię w latach 60. i 70. XIX wieku. „Po jego śmierci domek pustelniczy podupadł i zniszczał, i dziś nie ma śladu, gdzie stał” – pisze ks. Lissowski w swej broszurze.

Mój kąt blisko Boga

Tak było kiedyś. Czy dzisiaj ktoś odważyłby się żyć na pustelni? Ksiądz proboszcz Zbigniew Paweł Maciejewski z Winnicy jest o tym przekonany. Dlatego na skraju lasu w niewielkim Rębkowie w powiecie pułtuskim powstaje miejsce dla współczesnych pustelników. Tartak w Urszulewie, w województwie kujawsko-pomorskim, już szlifuje deski na winnicką samotnię. Drewniana chatka z łóżkiem, stołem, krzesłem i lampą naftową stanie na skraju lasu, z daleka od ludzkiego towarzystwa, bez radia, telewizji, internetu, elektryczności, telefonu, bez gotowania, pracy, czytania – bez czegokolwiek, co mogłoby rozpraszać.

– Ten pomysł kiełkował już od jakiegoś czasu. Narodziło się we mnie pragnienie rekolekcji w samotności, wyciszenia, szukania Pana Boga, odpoczynku. Chciałbym, żeby była to pustelnia na miarę proroka Elizeusza, który miał, jak czytamy w Piśmie Świętym (2 Krl 4,10), taki właśnie pokoik u swoich znajomych. W projekt już zaangażowali się Mężczyźni św. Józefa ze wspólnoty działającej przy parafii w Winnicy i będą się jeszcze angażować w przygotowanie drogi, ogrodzenie, ocieplenie budynku – opowiada pomysłodawca ks. Zbigniew Paweł Maciejewski, który jest też prezesem Fundacji Nasza Winnica.

Kapłan podkreśla, że ta idea jest absolutnie dla wszystkich, bez względu na to, czy wierzą, czy nie. Pobyt w tym miejscu ma pomóc zagonionemu, zmęczonemu i pogubionemu człowiekowi wyjść na pustynię własnego serca i pozostać tylko ze swoimi myślami, z Panem Bogiem. – Ludzie tęsknią za spokojem i ciszą, a w rzeczywistości nie potrafią obyć się bez telefonu, internetu czy innych rzeczy, które zagłuszają nasze wewnętrzne pragnienia. Bycie samemu ze sobą jest trudne. To będzie wyjątkowa cecha naszej pustelni. Metoda polegająca na tym, żeby się niczym nie zagłuszać i po prostu być, obserwować siebie. Mam też takie przeświadczenie, że dobrym pomysłem byłoby zapisywanie tego, co tam, w ciszy, przyjdzie nam na myśl. Sprawdzę to osobiście, bo jako pierwszy przejdę pustelnicze rekolekcje – zapewnia ks. Maciejewski.

A za pomysłodawcą będą kolejni, bo lista na pobyt w tym miejscu zaskakująco szybko się zapełnia. Ksiądz Zbigniew ma również nadzieję, że ta pierwsza pustelnia przyczyni się do powstania podobnych ideowo miejsc, tworzonych w innych rejonach. Każdy, kto chciałby dowiedzieć się więcej lub wesprzeć tę inicjatywę, może to zrobić, wchodząc na stronę: wspieram.to/pustelnia. Warto również zajrzeć do Ratowa. Tam, w odnowionych wnętrzach pobernardyńskiego klasztoru, można znaleźć ciszę i wejść w ducha modlitwy. Dziś już przy sanktuarium św. Antoniego nie ma ani bernardynów, ani sióstr misjonarek Świętej Rodziny od bł. m. Bolesławy Lament, która w tym miejscu spędziła kilkanaście lat życia. Dawne cele, korytarze, kościół i ogród są otwarte dla tych wszystkich, którzy chcą szukać Boga w samotni.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL