Nowy numer 42/2019 Archiwum

Wierzę, że jest w nas taka wrażliwość

Katarzyna Kobuszewska, założycielka Pracowni Ikonograficznej w Płocku, o ludziach, którzy tworzą to miejsce, i o tym, że ikona „znajduje” człowieka.

Agnieszka Małecka: Jaki był pomysł na tę pracownię?

Katarzyna Kobuszewska: Na początku nie miałam sprecyzowanego projektu. Po prostu miałam pasję, sama się doskonaliłam, jeździłam na wiele warsztatów, poznawałam ludzi, którzy piszą ikony. Do powstania pracowni w Płocku przyczyniły się osoby, które chciały czegoś więcej niż jednorazowe warsztaty. Pomyślałam, że takie miejsce, raczej rzadko spotykane w naszej części Mazowsza, byłoby czymś, czego ja nie miałam, gdy się uczyłam. Nasza pierwsza siedziba przy ul. Tumskiej była maleńkim mieszkankiem, w starej kamienicy, które udostępniła nam koleżanka. Samodzielnie z mężem zrobiliśmy remont. I mimo że było to bardzo skromne miejsce i nieduże, pracownia tętniła życiem. Nikt nie narzekał na warunki.

Teraz jesteśmy przy ul. Kwiatka. Pracownia Ikonograficzna wpisała się w ciekawy kontekst płockiej starówki…

Tak, jesteśmy tuż obok Muzeum Żydów Mazowieckich, a niedaleko są katedra i sanktuarium, nieco dalej – katedra mariawicka. W tym miejscu jesteśmy też bardziej widoczni. Wielu ludzi, nawet jeśli jeszcze tu nie weszło, to już kojarzy szyld. Paradoksalnie najczęściej odwiedzają nas turyści, na przykład idący do sąsiedniego muzeum. Ludzie przeważnie coś wiedzą o ikonach, ale nie za dużo. Dziwi ich, że są wykonywane na drewnie, że są złocone prawdziwym złotem, a nie jakąś farbką.

Co budzi większe zainteresowanie: strona techniczna czy sfera duchowa ikony?

Myślę, że na początku przede wszystkim przyciąga tajemnica tworzenia, technika i świadomość, że można to zrobić samemu, pod kierunkiem nauczyciela. Ale potem na pewno zaczyna oddziaływać także sfera ducha. Pisanie ikony może stanowić swego rodzaju rekolekcje, które się przechodzi, pracując – podkreślmy to: ciężko – nad takim obrazem. Nasza pracownia otwarta jest na różnych ludzi. Nie pytam od progu o wiarę, ale jestem przekonana, że dla kogoś ikona i sam proces pisania mogą być wspaniałym początkiem drogi do Boga. Mnie Bóg także w pewien sposób „znalazł” w ikonie, bo moja wiara była dość letnia, tradycyjna. Jednak większość ludzi, którzy tu przychodzą, jest mocno związana z wiarą i z Kościołem.

Pracownia to nie tylko mury, wyposażenie, nawet ikony, ale też ludzie.

To przede wszystkim ludzie, bo gdyby nie oni, to miałabym tu tylko taką galerię do chwalenia się. Najważniejsze jest dla mnie drugie pomieszczenie pracowni, gdzie ten proces jest przekazywany. Ja mocno wierzę we wrażliwość ludzi. Mimo że żyjemy w ciągłym pośpiechu, „osaczeni” terminami, jesteśmy w stanie zatrzymać się przed czymś, co niekoniecznie jest sztuką oczywistą, którą w pełni rozumiemy. Ikona tych ludzi wyłapuje. Ciekawe, że zawsze dzieje się to w odpowiednim dla tego człowieka momencie. Mam wiele takich świadectw. Jedna z osób związanych z pracownią, Anna, 4 lata temu straciła syna. Potem zmarł jej mąż. Uciekła w pracę i obowiązki. Nie pozostawiała dla siebie nawet pięciu minut. Zapisała się do mnie na warsztaty jako pierwsza z grupy, ale nie przyjechała na pierwsze spotkanie. Chciała zrezygnować. Ale gdy zobaczyła na fanpage’u zdjęcia pracowni z tego spotkania, na których zresztą nie było jeszcze jakichś rewelacji, to poczuła, że musi tu być. Jest wielu takich ludzi. Więc mimo że zmagam się z różnymi przeciwnościami, także urzędniczymi, to jednak warto.

Ikona może dotrzeć do ludzi w każdym wieku? Zdarzały się w pracowni spotkania dla przedszkolaków.

Ależ tak. Dzieci przepięknie odczytują ikonę. Mają coś w rodzaju intuicji duchowej. Niekoniecznie mogą do końca rozumieć jakiś temat, ale opowiedzą już coś o przedstawionej postaci i okazuje się, że to jest bardzo blisko tego, o czym ta ikona mówi.

Otrzymałaś właśnie nagrodę prezydenta Płocka w dziedzinie twórczości i edukacji artystycznej; wciąż organizujesz warsztaty, a w te wakacje już 5. plener ikonopisarski w Holendrach. Gdy tyle się dzieje, co czujesz?

Myślę, że ikona ma naprawdę wielką siłę. A dzięki rozmowom z ludźmi wiem też, co dalej robić, co ich ciekawi, jaki może być temat następnych warsztatów. Był taki trudny moment, że zastanawiałam się nad zamknięciem pracowni, ale do jej utrzymania, do walki o to miejsce motywują mnie właśnie ludzie, którzy tu chcą przychodzić. To ich oczekiwania są moim napędem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL