Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dłonie namaszczone, serca wybrane

Sześciu neoprezbiterów wyszło przed tygodniem z katedry na Wzgórzu Tumskim. Kim są i co mówią o sobie najmłodsi księża diecezji płockiej?

Jak ważna jest wspólnota w rozeznaniu głosu powołania, przyznaje również ks. Leszek Rutkowski. – Pod koniec gimnazjum uczestniczyłem w rekolekcjach Wojska Gedeona. Wtedy na nowo uwierzyłem, że Bóg naprawdę jest i kocha mnie. Uświadomiłem też sobie, że we współczesnym świecie bardzo potrzeba kapłanów, którzy prowadzą do Boga. I choć po maturze rozpocząłem studia z informatyki na Politechnice Warszawskiej, myśl o kapłaństwie pozostała żywa. Po dwóch latach przerwałem studia i wstąpiłem do seminarium w Płocku. W podjęciu tej decyzji pomogły mi Wojsko Gedeona i świadectwo życia księży – wyznaje ks. Leszek. I jeszcze o jedno chciałbym prosić Jezusa... Niektórzy znajomi młodych księży, gdy dowiedzieli się, że idą „na księdza”, pytali zdziwieni: „Czy nie szkoda ci czasu? Zamkną cię w seminarium, nie będziesz mieć dzieci...”. – Chyba od zawsze myślałem o seminarium. Choć angażowałem się artystycznie i brałem udział w dodatkowych zajęciach, to jednak lubiłem szukać wyciszenia, jeździłem do różnych klasztorów, aby się zdystansować. Gdy moi znajomi dowiedzieli się, że wstępuję do seminarium, część się zdziwiła, inni byli wręcz w szoku, ale wszyscy mnie wspierali w tej decyzji – mówi ks. Bogdan Kołodziejski. Teraz młodzi księża idą do pierwszych parafii, gdzie przez wakacje będą na zastępstwach. Później zostaną skierowani na pierwsze wikariaty. Idą ze swymi ideałami. – Chciałbym zachować w kapłaństwie wierność słowu Bożemu i codziennej medytacji – mówi ks. Sebastian Zalewski. – W seminarium odkryłem, że bardzo ważna jest więź ze słowem Bożym – ona pomaga później budować autentyczne relacje z ludźmi – dodaje. – Najważniejsza dla mnie jest relacja z Jezusem. Chciałbym, aby różne obowiązki nigdy nie doprowadziły do zmiany kolejności tego, że Jezus jest pierwszy – dodaje ks. Bogdan. – Chciałbym, aby moja posługa i kapłańska postawa oznaczały akceptację, stałość i prawdziwość – dodaje ks. Leszek. – Chodzi o to, abym wiedział, Komu służę i Kogo głoszę, abym zawsze stawał w prawdzie – wyznaje ks. Tomasz Bartczak. – To również normalność, aby przez moje kapłaństwo inni zobaczyli Boga żywego i prawdziwego – mówi ks. Tomasz Gerek. – I jeszcze o jedno chciałbym prosić Jezusa – dodaje ks. Leszek – abym był w stanie zawsze Jemu do końca zaufać, na przykład na trudnej katechezie. I abym w moich porażkach widział też jakiś plan Pana Boga.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama