GN 41/2019 Archiwum

Mimo wszystko warto tak wybrać

Publikacja dziennikarki Marzeny Juraczko, pochodzącej z podpłockiego Bulkowa, to opowieść o szczęśliwych, spełnionych kobietach w habitach, które radzą, jak iść za głosem serca.

Gdy mówi się wprost o kryzysie powołań, a decyzję o wyborze takiej czy innej życiowej drogi wiele młodych osób wciąż odkłada, ta książka jest jak dobry GPS. Sprawia, że myślimy: tak, ta „podróż” jest możliwa. Autorka „Drogi do szczęścia”, która pochodzi z parafii Bulkowo, jako dziennikarka przeprowadza zwykle rozmowy z celebrytami i ludźmi show-biznesu.

Wywiady z siostrami zakonnymi, które nie prowadzą „światowego życia”, są w tym kontekście zaskakującym wyborem. Czy jednak na pewno? – Myślę, że każdy człowiek jest ciekawy, bo każdy z nas ma swoją historię, swoje wnętrze – zapewnia Marzena Juraczko. Jej rozmówczynie mogłyby swoimi doświadczeniami i pasjami obdzielić kilka osób. Siedem sióstr – m.in. dominikanka, wizytka, apostolinka, albertynka – spogląda z okładki. Zdjęcia te robił profesjonalny fotograf – Mariusz Szachowski.

– Wiedziałam, że ta książka musi pokazywać twarze moich bohaterek. Twarze, które mówią coś o ich zewnętrzu, ale i ich wnętrzu – wyjaśnia Marzena Juraczko. Fotografie są ramą dla rozmów, z których biją ciepło, radość i autentyzm bohaterek. Nie ma tu jakiegokolwiek zadęcia i bycia na pokaz. Czytelnik raczej odnosi wrażenie, że zasiada do stołu, przy herbacie, z dwiema zaprzyjaźnionymi osobami, które poruszają rozmaite tematy: od wiary i powołania, przez zainteresowania i pasje, relacje ludzkie, po... korzystanie z Facebooka. I z każdej rozmowy wypływa jakaś ożywcza myśl. Rozmówczynie Marzeny Juraczko to na swój sposób „siostry celebrytki”, bo są wśród nich lekarz, psycholog, misjonarka; jest i pasjonatka teatru, i świetna narciarka, a nawet... dawna himalaistka. Jedna z nich, s. Anna Maria Pudełko, apostolinka, psychopedagog powołania, mówi, że szczęście można odkryć w codzienności, gdy go nie szukamy. „Jeśli szczęście stawiamy sobie za cel i idziemy do niego »po trupach«, wtedy staje się »produktem ubocznym«. Kiedy jednak miłość jest sensem naszego życia… odkrywamy, że jesteśmy szczęśliwi”.

– Pod koniec naszych rozmów odkryłam, że mam do czynienia z osobami, które są szczęśliwe i spełnione. Myślę też, że w każdym z tych wywiadów ujawniło się to, że rozmawiam ze stuprocentową kobietą. Te siostry są niesamowicie dojrzałe, świadome siebie i doskonale wiedzą, gdzie są i kim są. Wybór zakonu nie był dla żadnej z nich przypadkową, lecz głęboko przemyślaną decyzją. To sprawia, że są to kobiety autentyczne i spójne wewnętrznie w tym, co myślą, co mówią i co robią – mówi autorka. W niektórych rozmowach w kontekście spełnienia pojawia się wątek macierzyństwa. – Piękna jest historia dominikanki s. Tadeuszy Frąckiewicz, misjonarki w Kamerunie. Oczywiście nie jest mamą „fizycznie”, ale sama powtarza, że ma już ok. 50 duchowych wnuków. W Kamerunie bowiem ma dużo podopiecznych, wychowanków, o których edukację walczyła. Oni już mają swoje dzieci, które s. Tadeusza dobrze zna i jest ich duchową matką. Z kolei s. Jolanta Glapka, założycielka fundacji „Pasja życia”, terapeutka w ośrodku dla osób uzależnionych, opowiadała, że kiedyś, gdy chciała zrezygnować z pracy, usłyszała od swoich podopiecznych takie słowa: „Jak to! Nie może siostra odejść, bo nie mielibyśmy się do kogo przytulać...” – wspomina autorka książki. Dziś dziennikarka wiele uczy się od sióstr, z którymi się zaprzyjaźniła.

– Ja nawróciłam się właściwie już jako dorosła osoba. Moja droga do wiary była dość długa, chociaż pamiętam jeszcze lekcje religii w płockiej farze, gdy chodziłam do liceum, do płockiej Małachowianki. Mieliśmy wspaniałego księdza, który prowadził oazy. To były trudne czasy, końcówka PRL. Ważne dla mnie, jak i dla nas wszystkich było to, że Jan Paweł II był papieżem. I rzeczywiście w tamtych czasach Kościół był oazą wolności – wspomina M. Juraczko. Swoją książką chce nie tylko pokazać siedem ciekawych, spełnionych kobiet w habitach. – Gdy przeprowadzałam rozmowy z s. Klarą od wizytek na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, od matki przełożonej tego zakonu usłyszałam: „Ja nigdy nie byłabym szczęśliwa, gdybym tutaj nie przyszła. A miałam wielkie problemy z rodzicami”. Jest bardzo dużo młodych sióstr, które mają podobny problem. Rodzice znają przede wszystkim powołanie do małżeństwa i mają błędne wyobrażenie o powołaniu zakonnym. Myślą, że jeśli córka pójdzie do zakonu, będzie nieszczęśliwa, w szarym habicie, podporządkowana swoim przełożonym. Moja książka ma pokazać, że jest zupełnie inaczej – wyjaśnia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL