Nowy numer 42/2019 Archiwum

Ksiądz w błękitnej sutannie

W 100. rocznicę przybycia z Francji do Polski armii gen. Józefa Hallera przypominamy postać jej naczelnego kapelana, który był kapłanem naszej diecezji.

Ksiądz płk dr Jan Więckowski urodził się w 1884 r. w Mnichowie w diecezji kieleckiej. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku, gdzie dał się poznać jako wielki miłośnik muzyki, twórca kleryckiego chóru i orkiestry. Swoją pasję rozwijał pod opieką ks. Eugeniusza Gruberskiego, wybitnego muzykologa i kompozytora. Za jego radą po święceniach kapłańskich, których udzielił mu bł. bp Antoni J. Nowowiejski, i krótkim okresie pracy jako wikariusz w Czyżewie i Czerwińsku, tuż przed wybuchem I wojny światowej wyjechał na studia do Francji. Studiował filozofię na Sorbonie oraz muzykę w paryskim konserwatorium.

Jego przemówienia trafiały do serc

Kiedy podczas wojny do Francji zaczęli trafiać wzięci do niewoli Polacy, którzy służyli w niemieckiej armii, ks. Jan Więckowski otoczył ich opieką duszpasterską. Z delegacją polskich jeńców pojechał nawet do Rzymu, gdzie podczas audiencji w Watykanie ich sztandar poświęcił papież Benedykt XV. To zapewne te doświadczenia legły u podstaw mianowania ks. Więckowskiego dziekanem, czyli naczelnym kapelanem armii polskiej we Francji, którą zaczęto tworzyć latem 1917 roku.

Od koloru noszonych przez jej żołnierzy mundurów przeszła ona do historii jako Błękitna Armia. Rok później jej dowódcą został gen. Józef Haller. Ksiądz Jan szybko dał się poznać jako wspaniały kapłan. We wspomnieniach por. Witolda H. Trawińskiego czytamy, że kiedy ks. Więckowski witał przybywających żołnierzy, jego przemówienia „trafiały do serc i pobudzały do wspomnień o dalekiej ojczyźnie”. „Wykształcony, o sercu gorącym, gorliwy kapłan, pracą swą i poświęceniem wywierał wielki wpływ moralny na oficerów i żołnierzy” – pisał po latach o ks. Janie jego serdeczny kolega ks. Władysław Mąkowski. „Ujmujący w obejściu, świetny narrator, skromny w swych osobistych wymaganiach, bezinteresowny, grzeczny, gorliwy, pracowity, punktualny, zawsze wesół i uśmiechnięty, zawsze pełen zapału, pozostał takim przez całe życie” – wspominał ks. Mąkowski.

Jako kapelan ks. Więckowski posługiwał przez pewien czas w szkole oficerskiej. Organizował też chóry śpiewacze, które dawały występy w różnych miejscach Francji. Dla żołnierzy Błękitnej Armii wydał modlitewnik oraz zbiór polskich pieśni narodowych i religijnych. Jako dziekanowi podlegało mu 40 służących w Błękitnej Armii księży kapelanów. Żołnierzom 1. pułku towarzyszył podczas walk na froncie w Szampanii, gdzie wyróżnił się wielkim poświęceniem i bohaterstwem. „W zgiełku bitewnym, w pierwszych szeregach z szarym żołnierzem, trwał jako kapelan w okopach i pełen bohaterstwa ratował nie tylko dusze żołnierzy, niosąc im pomoc i pociechę religijną, na własnych bowiem barkach dźwigał rannych w bezpieczne miejsca” – pisał ks. Mąkowski.

Podczas walk ks. Więckowski uległ zatruciu gazem bojowym. W 1919 r. powrócił z Błękitną Armią do Polski, gdzie jako kapelan wojskowy pojawił się jeszcze podczas walk pod Lwowem. Za zasługi wojenne był wielokrotnie odznaczany, m.in. krzyżem Virtuti Militari i trzykrotnie Krzyżem Walecznych. „W okopach pierwszej linii bojowej niósł pociechę rannym; zachowaniem swoim podnosił ducha żołnierzy, zyskując ich bezgraniczną miłość i szacunek” – czytamy we wniosku o przyznanie jednego z tych odznaczeń. „Niepospolity kapelan, piękny charakter, pełen poświęcenia i umiłowania sprawy odbudowania Ojczyzny. (...) Nieodstępny towarzysz żołnierza, czy to w czasie największych walk we Francji, gdzie niósł pociechę religijną i pomoc moralną, czy też w obozach wojska” – pisał o nim w rozkazie z 30 sierpnia 1919 r. gen. Józef Haller, podkreślając także zalety intelektualne ks. Więckowskiego.

Znać każdego, od dziecka do dorosłych

Awansowany na stopień pułkownika, jeszcze w tym samym roku ks. Jan wyjechał na studia muzyczne do Anglii, Szwajcarii, Belgii i Włoch, gdzie uzyskał stopień doktora muzyki kościelnej. Po powrocie do Polski w 1926 r. próbował w Warszawie podjąć pracę naukową na tym polu. Wobec niepowodzenia powrócił do pracy duszpasterskiej w diecezji płockiej. Rozpoczął ją od wikariatu w Zegrzu, po którym pracował jako proboszcz wiejskich parafii: w Pawłowie Kościelnym k. Przasnysza, Kroczewie k. Płońska, Malużynie k. Glinojecka i Szydłowie k. Mławy.

W pierwszej z tych miejscowości własnym sumptem umeblował kościół oraz zbudował dzwonnicę, a w drugiej za uzyskane ze sprzedaży części swojego księgozbioru pieniądze ufundował organy. Ksiądz Hubert Komorowski, proboszcz parafii św. Macieja w Pawłowie Kościelnym, zastanawia się, jak to się stało, że kapłan takiego formatu trafił do parafii, która należy do najmniejszych w diecezji. Wyjaśnia to sam ks. Więckowski, który według ks. Mąkowskiego nie szukał dużych parafii. „Chcę znać każdego, od dziecka do dorosłych, bom na to jest, aby służyć wszystkim” – mówił kapelan Błękitnej Armii. „Toteż wszędzie, gdzie pasterzował, zdobył sobie, obok poważania dla swojej wiedzy, miłość z powodu swego dobrego serca” – zauważył ks. Mąkowski.

– Ta postać to taka trochę przykurzona perełka, którą niewątpliwie trzeba odkurzyć – uważa ks. H. Komorowski, pozostający pod wielkim wrażeniem postaci swego niezwykłego poprzednika sprzed wielu lat. Przyznaje, że w Pawłowie nie zachowało się zbyt wiele pamiątek związanych z osobą ks. Więckowskiego. Przypuszczalnie należą do nich ambona i nastawa ołtarza, a na pewno monstrancja, otrzymana przez kapelana od małżonków, którym w 1927 r. w Warszawie udzielił ślubu. W Malużynie miało miejsce bardzo bolesne dla ks. Jana zdarzenie. Podczas napadu na plebanię został dotkliwie pobity i ograbiony. Najbardziej zabolało go to, że napadnięto kapelana i żołnierza. Po tym incydencie poprosił o przeniesienie. Ostatnie osiem miesięcy życia spędził w Szydłowie, gdzie zmarł po krótkiej chorobie. Odszedł tego samego dnia co marszałek Józef Piłsudski, 12 maja 1935 roku. Spoczywa na szydłowskim cmentarzu naprzeciwko żołnierzy poległych w 1920 r. i obok obrońców ojczyzny z września 1939 roku. W tamtejszym kościele parafialnym upamiętnia go epitafium.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL