GN 41/2019 Archiwum

Chcę pokazać autentyczne przeżycia

Historię parafii św. Wojciecha w Płocku skrzętnie zapisuje i dokumentuje Józef Gutowski, jej kronikarz i fotograf.

Pan Józef kończy właśnie 16 fotokronikę swojej parafii na Podolszycach Południowych. Oblicza, że w jednej takiej księdze mieści się średnio do tysiąca zdjęć, które skrupulatnie układa, przycina i wkleja równo w karty. Kolejna porcja ponad 400 świeżo wywołanych fotografii z Triduum Paschalnego i Wielkanocy czeka już w kolejce. Dzięki tej tytanicznej, społecznikowskiej pracy powstaje wyjątkowa fotograficzna historia płockiej parafii św. Wojciecha, jej kościoła, duszpasterzy i mieszkańców. Dziesiątki wydarzeń, setki twarzy Każdy fotograf ma w swoim dorobku jakieś wyjątkowe zdjęcie. Pan Józef również.

– W Wielki Piątek któregoś roku, gdy ksiądz proboszcz leżał krzyżem na rozpoczęcie liturgii Męki Pańskiej, ktoś otworzył drzwi do kaplicy bocznej. Prosto na celebransa padł strumień ostrego światła. Zdążyłem zrobić jedno lub dwa zdjęcia i za parę sekund już tego promienia nie było. Takie sytuacje nie zdarzają się codziennie i nie można ich przewidzieć – opowiada.

Jego pierwsze fotokroniki pokazywały z różnych perspektyw budujący się nowy kościół, noszący wezwanie NMP Królowej Polski. Czasem trzeba było wspiąć się z aparatem naprawdę wysoko. – Zrobiłem zdjęcia, gdy oglądaliśmy wszystko z proboszczem po zamontowaniu więźby dachowej. Z piętra pobliskiego przedszkola robiłem zdjęcia, żeby pokazać, jak zagospodarowywany jest teren przed kościołem. Mam też fotografie bp. Romana Marcinkowskiego, odwiedzającego budowę nowej świątyni – wspomina. Pan Józef uwiecznił również moment rozbiórki starej kaplicy. Przyznaje, że nie był to przyjemny widok.

– Najbardziej było mi przykro, gdy przyjechała maszyna, która zaczęła rozwalać ściany. Mam zdjęcia, jak przewracają się mury kaplicy – opowiada kronikarz parafii św. Wojciecha. Najnowsza kronika pokazuje dziesiątki wydarzeń z niespełna półtora roku, w tym uroczystości pod przewodnictwem biskupów, rekolekcje, Msze św. dla myśliwych i leśników, wydarzenia o charakterze diecezjalnym, jak dzień skupienia dla kobiet i spotkanie Legionu Maryi, czy wreszcie jasełka i koncerty. Kronikarz jest z aparatem także tam, dokąd udają się reprezentanci jego parafii w czasie np. pielgrzymek. Fotografując wydarzenia, pokazuje też ludzi. Przez kronikę przewijają się setki twarzy parafian – i tych w prezbiterium, zaangażowanych w oprawę liturgii, i tych, którzy pozostają raczej w nawie głównej. Te księgi są ciekawym świadectwem dorastania wielu z nich przy kościele.

– O proszę, ministrant na tym zdjęciu już będzie kończył studia, może niedługo się ożeni, a są zdjęcia, gdy był malutki – opowiada pan Józef, kartkując kronikę. Wiernych portretuje raczej z boku, w czasie wykonywania jakiejś posługi. Nie chce pozowanych, ustawianych zdjęć. – Takiego zdjęcia już nie wkleję. Chcę pokazać, jak ludzie uczestniczą w liturgii i ich autentyczne przeżycia – podkreśla. Dobry kadr Pasja fotograficzna towarzyszy Józefowi Gutowskiemu już od czasów kawalerskich. Zdjęcia przechowywało się wtedy w pudłach po butach i oglądanie ich za każdym razem oznaczało przekopywanie się przez stosy odbitek. Kiedyś jednak żona zdopingowała go do uporządkowania tego rosnącego zbioru. I tak zaczął tworzyć albumy rodzinne. Gdy działał aktywnie w Polskim Czerwonym Krzyżu, przypadło mu w udziale prowadzenie kroniki tej organizacji. Tę parafialną prowadzi od kilkunastu lat.

– Ksiądz proboszcz Jerzy Ławicki niedługo po przyjściu tu z Gostynina zapytał, czy nie mógłbym prowadzić kroniki parafialnej. Nie odpowiedziałem od razu, bo nie wiedziałem, jak się do tego zabrać. Jednak gdy innym razem ponowił pytanie, zgodziłem się. Dokończyliśmy tę pierwszą, którą pisał odręcznie pierwszy proboszcz ks. Henryk Zagórowicz. Uzupełniłem ją zdjęciami i rozpocząłem kolejny tom – opowiada Józef Gutowski. Zdjęcia do kroniki musi wywołać, później wyselekcjonować i kolejno ułożyć. Często przycina fotografie, czyli „ręcznie” kadruje, chcąc uzyskać najlepszy efekt.

– Przycinam je czasem brutalnie, bo chcę, by osoba, która będzie to oglądała, zobaczyła dokładnie to, co ja chcę pokazać – wyjaśnia. Wszystkie zdjęcia są równo umieszczone na kartkach i odręcznie podpisane. Wśród nich pojawia się czasem jakiś mały obrazek-nalepka, korespondujący z tematem i pełniący rolę ornamentu. Pan Józef, jeśli jest taka możliwość, wpisuje też własnoręcznie teksty modlitw czy homilii. – Bardzo sobie cenię wpisy naszych biskupów i rekolekcjonistów, bo to wszystko tworzy minihistorię naszej parafii – mówi kronikarz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL