Nowy numer 42/2019 Archiwum

O kapłaństwie między wierszami

Ks. prof. Marek Starowieyski napisał książkę o „klerze” i opowiedział o nim w Płocku.

Jestem księdzem, który lubi czytać – powiedział o sobie wybitny patrolog, historyk i biblista, który odwiedził płockie Wyższe Seminarium Duchowne i spotkał się z klerykami. Jak sam przyznał, do Płocka wrócił po przeszło 60 latach, ale wciąż pamięta wystawę, którą wtedy, w połowie lat 50., oglądał w Muzeum Diecezjalnym.

Tematem jego spotkania była pasja czytania, bo – jak przekonywał – choć czasy się zmieniają, to ksiądz, który chce zrozumieć człowieka współczesnego, musi czytać i zgłębiać literaturę. – Ona pozwala uchwycić realne problemy ludzi i uczy języka, który jest dla nich zrozumiały, niebanalny i egzystencjalny –  mówił ksiądz profesor.

Do Płocka przyjechał ze swą najnowszą książką, noszącą ten sam tytuł co osławiony film „Kler”. – Ja i pan Smażowski pochodzimy z tych samych stron. Filmu nie oglądałem, ale przeczytałem tyle recenzji, że pozwoliło mi to na wyrobienie swojego zdania. Mam jeden podstawowy zarzut do tego obrazu – że powiela stereotypy. A przecież twórca, reżyser, pisarz ma tworzyć. Tego, niestety, nie ma w tym filmie – mówił. Książka „Kler” ks. Starowieyskiego była okazją do rozmowy o postaci księdza w literaturze. – Warto czytać klasyków, jak Bruce Marshall, Jerzy Andrzejewski czy Józef Weyssenhoff. Dziś wielu autorów próbuje poddać księdza i jego misję psychologicznej analizie, zaczynając swoje historie najczęściej od grzechu, przedstawiając kapłana jako miotającego się między światem doczesnym a duchowym – człowieka, który co prawda przyjął święcenia, ale się nie modli, nie spowiada, nie nawraca... – wymieniał ks. Starowieyski.

Dlaczego tak jest i jak tę sytuację uzdrowić? – Literatura XIX i XX wieku dogłębnie przeanalizowała człowieka jako takiego, ale nie poradziła sobie z księdzem. Jest to jednak również wina nas, duchownych, bo za mało dzielimy się naszym kapłaństwem i powołaniem. Brak nam języka zrozumiałego i wiarygodnego, aby to uczynić. Jednym z nielicznych, któremu udało się tego genialnie dokonać w poezji, był ks. Jan Twardowski. A przecież są zagadnienia wciąż nieodkryte i niedocenione w literaturze współczesnej. Kto opisze historie księży wycieńczonych budową kościołów w czasach PRL-u albo historie kleryków przymusowo wcielonych do wojska w tamtych czasach? Dlaczego nie pisze się o trudnych losach tych, którzy chcieli wówczas „iść do kapłaństwa”, a z różnych racji nie mogli? W ogóle temat powołania i to, w jaki sposób ksiądz staje się księdzem, ciągle czekają na dobre pióro. A dodajmy, że niestety, dziś nie ma dobrych pisarzy katolickich, którzy by się zajęli tymi tematami – mówił ks. Starowieyski.

– Ale najpierw warto wziąć do ręki te książki i te historie o księżach nieświętych, z trudnymi charakterami, w których był ten element ludzki, który trzeba było przepracować, i ten element Boski, który trzeba było rozwijać – zachęcał ks. profesor na spotkaniu w Płocku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL