Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Najważniejsze słowa

Jak śpiewać, by – tak jak mówił św. Augustyn – naprawdę „dwa razy się modlić”?

Głos budzi się około dwóch godzin – przypomina Bogumiła Nasierowska, dyrygentka chóru Cantores Egregientes z parafii św. Tekli w Ciechanowie. Sztuką jest więc zaśpiewać radośnie „Alleluja!” albo „Wesoły nam dzień dziś nastał” o 6 rano. I nie chodzi tylko o stronę techniczną. Sztuką jest bladym świtem przekazać blask Wielkanocy, o której Jan Paweł II mówił, że to ta sama radość, jaką przeżywali apostołowie i uczniowie, kiedy odkryli, że ukrzyżowany Chrystus rzeczywiście zmartwychwstał. Sztuką jest obudzić ducha.

Chórzysta czasem płacze

Podczas warsztatów muzyki chóralnej w Czerwińsku, prowadzonych przez Piotra Pałkę i Pawła Bębenka, uczestnicy otrzymali na próbie takie ostrzeżenie: „Jeśli ktoś nie wierzy w słowa: »Jezu, ufam Tobie« i śpiewa tylko dlatego, że my każemy albo jest ładna melodia, to nie ma sensu”. – Te warsztaty były dla nas bardzo cenne. Prowadzący zwracali uwagę nie tylko na techniczną stronę wykonania pieśni, ale bardzo podkreślali, że nasz śpiew to jest modlitwa. Zachęcali, by się zatrzymać i zrozumieć, co te słowa znaczą – wspomina Joanna Ostaszewska, która prowadzi chór Lira w parafii św. Wojciecha w Nasielsku. Chórzysta w zespole parafialnym nie może zatrzymać się na partyturze i perfekcyjnym wykonaniu.

– To słowo jest dla nas ważniejsze. Chodzi o to, byśmy nie śpiewali bezmyślnie. Musimy się w to zaangażować emocjonalnie i potraktować jak modlitwę – mówi J. Ostaszewska. Melodia jest przecież nośnikiem konkretnego tekstu, jakiejś ważnej treści, jak przypomina Bogumiła Nasierowska. – Nie da się zaśpiewać jakiejś frazy perfekcyjnie, jeśli nie zrozumie się dogłębnie tekstu. Dlatego, gdy mamy pieśń z tekstem łacińskim, staramy się wyłuskać chociaż w części, co jest jego treścią – mówi dyrygentka. – Jeśli w ogóle należymy do chóru parafialnego, to znaczy, że jesteśmy osobami wierzącymi, które modlą się poprzez śpiew. Śpiewając, musimy rozumieć treść, musimy to przeżywać, musimy tego dotykać – uważa chórzystka Izabela Dobrzyniecka z Cantores Egregientes.

– Wielkopostne i wielkanocne pieśni znamy od lat, ale powtarzanie ich każdego roku sprawia, że za każdym razem coś nowego się w nich dostrzega – dodaje Ala Wodzyńska z tego samego chóru u św. Tekli w Ciechanowie. – Gdy tekst mnie porusza, często płaczę. Myślę, że bez wiary nasze śpiewanie byłoby puste i odtwórcze – mówi chórzystka Asia Tyszkiewicz z Ciechanowa.

Zanurzenie w tradycję

Śpiewy pasyjne i Świąt Paschalnych dotykają najważniejszych prawd wiary i zawierają potężny ładunek emocji. Repertuar jest ogromny, począwszy od łacińskich utworów średniowiecznych i pierwszych utworów w języku polskim, jak pieśń „Chrystus zmartychwstan jest”, której pierwsza zwrotka, zanotowana w „Graduale płockim” w 1365 r., to tzw. polski trop do łacińskiej sekwencji wielkanocnej. Warto czerpać z tego bogactwa. – Śpiewając dawne utwory wielkich mistrzów, kontynuujemy wielowiekową muzyczną tradycję kościelną i stajemy się jej częścią – uważa Mariusz Dana, dyrygent chóru Cantate Domino z parafii św. Anny w Pomiechowie.

– W Wielki Post i Wielkanoc sięgamy więc do utworów Palestriny, Domenica Bartolucciego, który był przez 50 lat kapelmistrzem kaplicy Sykstyńskiej, czy do starożytnych hymnów św. Tomasza. Sięgamy do utworów łacińskich, jak „Stabat Mater” czy „Crux Fidelis”, które przecież były śpiewane podczas Mszy św. przedsoborowej – wymienia dyrygent. Nasielska Lira sięga z kolei m.in. do „Pasji św. Jana” z muzyką J. Gałuszki OP czy „Pasji św. Mateusza” autorstwa ks. Starościńskiego. Muzyka dawna bliska jest Bogumile Nasierowskiej, bo – jej zdaniem – ma ona największy „ładunek treści”. – Oczywiście, podstawą są śpiewniki wyznaczone przez przepisy liturgiczne. Ale nie ukrywam, że wiele znajduję w internecie – dodaje. Jeszcze do niedawna (gdy było więcej głosów męskich) w repertuarze chóru Cantores Egregientes było współczesne „Alleluja” Colina Mawby’ego. Część pieśni, szczególnie te specjalnie wybrane i przećwiczone utwory, chóry parafialne wykonują samodzielnie, ale ich rolą w liturgii jest głównie prowadzenie śpiewu wszystkich wiernych; czy to podczas Komunii św. i uwielbienia, czy podczas adoracji krzyża w Wielki Piątek.

– Owszem, to jest służba. Ale to także łaska oderwania się od naszej codzienności. Poprzez nasze śpiewanie i zaangażowanie możemy głębiej przeżyć Triduum Paschalne – mówi Ala Wodzyńska. I przyznaje, że tam, na chórze kościelnym, jest jednak trochę spokojniej. – Nikt nie dmucha nam w kołnierz – żartuje pani Ala. Rzeczywiście, chórzyści mają pewien komfort odosobnienia. I dlatego czasem z dołu może wydawać się, że są poza akcją liturgiczną. – Chociaż nie ma nas w nawie głównej, bo śpiewamy na chórze, to przecież nadal uczestniczymy we Mszy św. Trzeba mieć tego świadomość – mówi Mariusz Dana. – Gdy dbamy o piękne wykonanie pieśni, dajemy coś z siebie – i to jest nasza forma przeżywania liturgii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL