Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Modlę się w ciemnej katedrze

Na sposób duchowy jesteśmy rodziną błogosławionych naszej diecezji, którzy przelali krew za Chrystusa w czasie II wojny światowej. W tym roku mija 20 lat od ich beatyfikacji. W Wielkim Tygodniu warto wsłuchać się w świadectwo krewnych jednego z nich – bp. Leona Wetmańskiego.

Adam Wetmański z Żuromina jest już jednym z nielicznych potomków bł. bp. Leona Wetmańskiego pochodzących z jego najbliższej rodziny. Jego dziadek był rodzonym bratem bł. Leona. – W rodzinie pozostała szczególna pamięć o jego wielkim oddaniu ludziom i Kościołowi. Dziadek opowiadał mi, jak najbliżsi wspierali go w tworzeniu dzieł charytatywnych w Płocku, a sam biskup przekazał nawet swój krzyż pektoralny dla ubogich. O tym, jaka to była rodzina, świadczy też fakt, że w tamtym czasie wyszło z niej aż czterech księży – opowiada.

Gdy pan Adam w latach 70. studiował w Płocku, spotykał jeszcze osoby, które wspominały biskupa na sam dźwięk jego imienia. – Kiedyś pewna kobieta powiedziała mi, że „takiego księdza jak on już nigdy nie spotkała”. Inni wspominali, że mówił dobre kazania: zwięzłe i z przesłaniem, o dobru i miłosierdziu, które trzeba czynić codziennie i konkretnie. Później mój dziadek próbował odszukać jego grób, ale żadne tropy nie doprowadziły go do celu – opowiada pan Adam. W jego domu znajduje się fotel, w którym według rodzinnej tradycji miał zasiadać biskup, gdy odwiedzał rodzinę w Żurominie. Zachowało się też kilka listów pisanych w latach 30. do ojca: wzruszających i serdecznych. Na zakończenie jednego z nich biskup dodał, że przekazuje mu swoją trzymiesięczną pensję, a było to przecież tuż po okresie wielkiego kryzysu.

To mój święty stryjek

– On ukierunkował rodzinę na Boga. Mówił, że kto żyje z Bogiem, wchodzi na drogę do wieczności – podkreśla z przekonaniem Teresa Suwińska, z domu Wetmańska. Jej ojciec był stryjecznym bratem biskupa w drugim pokoleniu. W jej domu w Lipowcu Kościelnym w każdym pokoju jest obrazek bł. bp. Leona. – To mój święty stryjek. Codziennie modlę się do niego – mówi z dumą pani Teresa. Gdy miała 10 lat, biskup Wetmański wizytował jej rodzinną parafię Unieck. – Recytowałam wtedy krótki wierszyk, pamiętam go do tej pory: „Ekscelencjo, błogosław Unieck. Rosy dusza pragnie. Niech ręka błogosławieństw i was dosięgnie”. Wręczyłam białe róże, a on mnie przytulił, nie wiedział jednak, że jestem z rodziny. Na pamiątkę dał mi wtedy książeczkę „Jezusowa lilijka” i drugą, o św. Andrzeju Boboli – wspomina pani Teresa.

28 „dziadków” na pogrzebie

Z historii rodzinnej Wetmańskich można również wyprowadzić inny rys duchowej sylwetki błogosławionego – szczególną troskę o ubogich. – W zasadzie to było coś wrodzonego, co mu się udzieliło, bo zamożna rodzina Wetmańskich szczególnie troszczyła się o biednych. Podam tylko taki przykład, że na pogrzeb mojej babci, która młodo zmarła, przyszło – jak to mówili – 28 „dziadków”, czyli biednych, których ona wspomagała. Czy to nie z takich korzeni czerpał też biskup Leon? Do mojego ojca tak powtarzał: „Ja żyję biednymi ludźmi. Nie wstydzę się pomagać biednym. Trzeba dawać jałmużnę, to nasz kategoryczny obowiązek!” – opowiada pani Teresa.

– Wierzę, że mój ojciec był pośrednim owocem świętości biskupa. Dobrze pamiętam, że gdy już był starszy i schorowany i gdy z mamą nie mogli już jechać do kościoła parafialnego w Uniecku, słuchali Mszy przez radio. Ale jak słuchali! Na stole zapalali świece i stawiali pasyjkę, a Mszy słuchali na klęcząco. To mnie bardzo wzruszało i pouczało. Mój ojciec czytał też Pismo Święte – wspomina T. Suwińska. I dodaje jeszcze jeden wymowny szczegół: – Ojciec mówił, że biskup lubił się modlić po ciemku w katedrze. Te ciemności kościoła bardziej zbliżały go do Boga, który jest tajemnicą, pozwalały wejść w ciszę i skupienie. Jak przekazać dziś tę historię i świadectwo młodym, najpierw w rodzinie, a potem w diecezji? – zastanawiają się pani Teresa i jej siostrzenica Maria Cieszewska, która również bardzo zabiega o ocalenie pamięci o błogosławionym.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL