Nowy numer 41/2019 Archiwum

Pod tą pustynią jest jezioro

W samym sercu Płocka, na Starym Rynku jest miejsce najświętsze. Ale trzeba być uważnym, aby dając się porwać przez zgiełk panujący na miejskim placu, nie minąć sanktuarium, które mieści się w niczym niewyróżniającej się kamienicy.

Co mówi do nas 88 lat po niezwykłym wieczorze 22 lutego 1931 r. miejsce objawień Pana Jezusa Miłosiernego? Jest bardzo zwyczajne i małe. Są tam obraz, którego Jezus sobie życzył, tabernakulum, konfesjonał i cela Faustyny, której... nie ma.

Jak wyjaśnić tajemnicę?

To takie ewangeliczne paradoksy, które jak w soczewce skupiają się w płockim miejscu objawień. Niewielka kaplica mieści się tuż przy ulicy i placu, z którego często dochodzą odgłosy muzyki i głośnych imprez. – Czasami wydaje mi się, że Pan Jezus wybrał „pustynię” na miejsce swoich objawień w Płocku. Trudno tu dojechać, zaparkować. Trudno się skupić na modlitwie, gdy wciąż ktoś przechodzi przez środek kaplicy. Wielu, bawiąc się, mija to miejsce obojętnie – mówi s. Salwatricze Musiał ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. I przytacza taki fragment z „Dzienniczka” św. s. Faustyny: „Zniżył się Pan do nędzy mojej jako promień słońca do ziemi pustej i skalistej, a jednak pod wpływem jego promieni okryła się dusza moja zielenią, kwieciem i owocami, i stała się ogrodem pięknym dla Jego odpocznienia” (n. 605).

– Słyszałam o pustyni Takla Makan w Chinach, która jest jedną z największych pustyń piaszczystych na świecie, o powierzchni zbliżonej do powierzchni Polski. Pod jej piaskami naukowcy odkryli zbiornik wody o objętości około 10-krotnie większej niż objętość wszystkich Wielkich Jezior Ameryki Północnej razem wziętych. Głęboko pod jej piaskami jest skalne zagłębienie, w którym gromadzi się woda. Wygląda na to, że sama pustynia to zasypana piaskiem głęboka dolina, a na jej dnie znajduje się woda... A więc jeśli tak dzieje się w przyrodzie, to czy nie jest to obraz dla spraw duchowych i wyjaśnienia tajemnicy miejsca objawień w Płocku? – pyta s. Salwatricze.

Nie zatrzymuj się na obrazie

W sanktuarium Bożego Miłosierdzia na Starym Rynku od kilku miesięcy jest nowy rektor – ks. Tomasz Brzeziński. Niedawno obronił doktorat na temat Bożego miłosierdzia na rzymskim Gregorianum i, jak sam przyznaje, miłosierdzie Boże samo go znalazło. – Jeszcze przed wstąpieniem do seminarium trafiłem do tego miejsca, aby modlić się w ważnych momentach o rozeznanie mojego powołania. A potem, gdy już byłem klerykiem, a w parafiach diecezji trwała peregrynacja tego obrazu, który teraz jest czczony w sanktuarium, w czasie zaś przerw w nawiedzeniu znajdował się w seminaryjnym oratorium, ja często lubiłem modlić się przy nim – mówi ks. rektor.

– To miejsce kojarzy mi się z Ziemią Świętą, bo Jezus tu przyszedł i wciąż dokonuje cudów. Tu jest szczególny duchowy klimat, atmosfera wrażliwości i serdeczności. To inny świat w świecie – dodaje. Jako teolog i znawca problematyki Bożego miłosierdzia zwraca uwagę na to, co jest istotne w orędziu, które Pan Jezus przypomniał światu, objawiając się św. s. Faustynie: – Ten kult koncentruje się wokół wezwania do nawrócenia. Chodzi bowiem o oczyszczenie, o przejście od praktyk religijnych do wewnętrznych postaw, o formowanie na nowo serca. Objawienia w Płocku rozpoczynają się od polecenia Pana, aby namalować obraz, i od wezwania do ufności. Tu jest ukryte najgłębsze wezwanie ewangeliczne, aby być miłosiernym. W tych słowach Pana Jezusa i w tym miejscu jest ukryte przesłanie: nie zatrzymuj się na tym, co zewnętrzne, ale idź w głąb. Często zatrzymujemy się na zewnętrznej formie, a powinniśmy pójść dalej, zmieniać swoje życie.

Można odmawiać Koronki i Różańce, a jednocześnie stać w miejscu – mówi ks. Brzeziński. Centralne miejsce zajmuje obraz. Ksiądz rektor wyjaśnia również jego znaczenie. – Jest on dynamiczny: Jezus jest w drodze do nas, podobnie i my mamy czynić. Dla mnie wzrok Jezusa z tego wizerunku jest szczególny. Niezależnie, z której strony na niego patrzysz, Jezus spogląda na ciebie, tak jak w życiu. Ten obraz przejmuje też nasze emocje: gdy jestem smutny, On też jest smutny; gdy jestem radosny, podobnie i On. Widzę więc odbicie siebie w tym obrazie. Duchowa siła nie jest w jego pięknie, bo on jest narzędziem, naczyniem, a ty przez wiarę i ufność masz pójść dalej – wyjaśnia ks. Tomasz Brzeziński.

Gdzie się modlić 22 lutego?

W sanktuarium na Starym Rynku Msze św. o 6.30, 10.00, 12.00 i 15.30 Godzina Miłosierdzia o 15.00 Adoracja Najświętszego Sakramentu do 21.00 W katedrze 17.30 – czuwanie modlitewne animowane przez kleryków WSD 18.00 – Msza św. pod przewodnictwem biskupa płockiego Piotra Libery Od 19 do 21 lutego o godz. 17 – triduum duchowego przygotowania do rocznicy objawień.


Ludzie sanktuarium

s. Jolanta Pietrasińska
– W płockim klasztorze mieszkam od 2001 roku. Jestem więc tu na co dzień, ale dla mnie to miejsce jest wciąż niezwykłe, bo Jezus tu przyszedł. To miejsce buduje moją wiarę, gdy widzę ludzi, którzy tu się modlą, płaczą, spowiadają. Spotkania z nimi odświeżają moją wiarę. To wreszcie miejsce doświadczenia Boga żywego, który tu się objawił. Ono przeszywa człowieka łaską, choć jest takie ciche, niepozorne i prawie niewidoczne.

Barbara Klatka
– To było dla mnie opatrznościowe, że odkryłam to sanktuarium, bo odpowiedzią na wszystkie trudne koleje mojego życia mogło być tylko orędzie o Bożym miłosierdziu. Dlatego wierzę, że sanktuarium mnie uratowało! Trafiłam tu 21 lat temu. Nic wcześniej nie wiedziałam o objawieniach w Płocku, ale wreszcie znalazłam takie miejsce, w którym dobrze się czułam. W poszukiwaniu drogi nawrócenia bardzo pomógł mi „Dzienniczek”. Tu także św. s. Faustyna nauczyła mnie adoracji. Sanktuarium jest również miejscem mojej spowiedzi.

Barbara Wątkowska
– Jestem związana z sanktuarium od 1991 r., a w rzeczywistości – od czasów jeszcze wcześniejszych, bo w latach 60. chodziłam do sąsiadującego z tym miejscem Liceum im. Małachowskiego. Przypominam sobie, że gdy mieliśmy gimnastykę na powietrzu, to wtedy, nie wiedzieć dlaczego, lubiłam wpatrywać się w to miejsce. Odkryłam je dopiero dzięki papieskiej pielgrzymce do Płocka w 1991 roku. Po raz pierwszy przyszłam tu, aby się modlić, 22 września 1991 roku. I od tamtej pory nie było żadnego 22. dnia miesiąca, żebym w sanktuarium nie była na Mszy św. W tym miejscu słowo Boże trafia prosto do serca. Doświadczyłam tego wielokrotnie. A choć to miejsce zewnętrznie nie jest jeszcze przyozdobione, to ma w sobie wielką łaskę, przemawia skromnością i ciszą.

Alicja Żmijewska
– To jest moje miejsce na ziemi. Przychodzę tu regularnie od 2005 r., gdy przeżywałam trudności w małżeństwie. Wcześniej chodziłam na nocne pielgrzymki ze Skępego do Obór. Po jednej z nich koleżanka zaproponowała mi, abyśmy spotkały się w sanktuarium na Starym Rynku. Ja w pierwszej chwili myślałam, że chodzi jej o kościół farny, bo tego miejsca nie znałam. A teraz sanktuarium jest moim stałym przystankiem: gdy wracam z pracy – tu wstępuję na modlitwę, aby odpocząć przy Jezusie, a teraz po wieczornej Mszy idę na nocną zmianę do pracy. Gdy wchodzę w tę przestrzeń, wiem, że On tu jest! Tu również się zawsze spowiadam. Sanktuarium to również dobrzy ludzie, których tu spotykam. Sam Jezus najlepiej wie, ile razy oni podnosili mnie na duchu, gdy było mi ciężko.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL