Nowy numer 42/2019 Archiwum

Ich ręce mówią

Świat głuchych jest dla słyszących jak nieznany ląd. Młodzież ze Szkół Katolickich w Płocku od ponad roku stawia na nim pierwsze kroki.

Nauka podstaw polskiego języka migowego odbywa się w płockim „katoliku” w ramach jednego z kół zainteresowań. Zajęcia prowadzi diakon Bogdan Kołodziejski, zaangażowany także w duszpasterstwo osób niesłyszących w diecezji płockiej. Pomysł miał charakter eksperymentalny, jak przyznaje dyrektor szkół ks. Artur Janicki, a jednak spotkał się ze sporym zainteresowaniem uczniów. W tym roku szkolnym utworzyła się druga grupa poznająca PJM.

Od ciekawości do pasji

– Na pierwsze zajęcia poszłam z czystej ciekawości i prawdę mówiąc, nie byłam pewna, czy zostanę na dłużej. Jednak gdy zaczęłam się uczyć systematycznie, wkręciłam się całkowicie. Po każdych zajęciach podobało mi się to coraz bardziej i chyba nie miałam ani razu takiego momentu, w którym chciałabym zrezygnować – mówi Klaudia Kwiatkowska z II klasy katolickiego liceum. Takich entuzjastów w tym uczniowskim gronie nie brakuje. Jej rówieśnik Bartek Szelągowski, który zetknął się po raz pierwszy z językiem migowym w gimnazjum, bardzo się ucieszył, gdy padła propozycja takiego koła zainteresowań. – To coś wyjątkowego, bo w przyszłości na przykład mogę być jedyną osobą w środowisku pracy, która będzie znała ten język, i będę w stanie pomóc osobie głuchej, jeżeli taką spotkam – uważa chłopak. Dla Elizy Ogińskiej to także nie było pierwsze spotkanie z językiem migowym, ale dziewczyna przyznaje, że jako dziecko nie miała świadomości, że to jest ważne. – W liceum przyszłam na te zajęcia, bo uważałam, że to będzie ciekawe doświadczenie i czegoś nowego się nauczę – mówi. Jak wyjaśnia dk. Bogdan, to fakultatywne koło nie jest regularnym, intensywnym kursem polskiego języka migowego, po którym wszyscy będą migali na poziomie np. C2. – Dla nas najważniejsze jest to, aby umieć przekazać prostą informację i aby potem pomóc głuchym skomunikować się z otaczającym światem. A czy ktoś to zrobi mniej czy bardziej poprawnie gramatycznie, to nie jest już na tym etapie tak istotne. Nie oznacza to braku wymagań i celów. Praca koła, które spotyka się raz w tygodniu na jedną godzinę lekcyjną, opiera się bowiem na programie Fundacji PL. Pierwsi adepci PJM w płockich Szkołach Katolickich mają już za sobą egzamin, przeprowadzany przez głuchych, oraz certyfikat. Oznacza to, że migają już pewien zakres słów i mają podstawową wiedzę gramatyczną, dzięki czemu potrafią przekazać jakiś komunikat. Kolejny rok to już praca nad tym, by umieć porozmawiać z osobą niesłyszącą. Mają już za sobą takie spotkanie, choć wirtualne. – Gdy połączyliśmy się z osobą głuchą, zadanie każdego polegało na tym, żeby przeprowadzić z nią wywiad. Przygotowaliśmy sobie jakieś pytania, ale to, co ta osoba odbierała, było już czymś improwizowanym, co trzeba było zrozumieć na bieżąco – mówi dk. Bogdan Kołodziejski. To było dla nich ważne doświadczenie. Mogli się przekonać, na ile ten naturalny dla głuchych język zaczął im wchodzić w krew. Członkowie koła tłumaczą na język migowy piosenki, m.in. kolędy. – W zeszłym roku w ramach obchodów Dnia Chorego w szkole przygotowaliśmy jedną piosenkę. Przyjechała do nas tłumaczka tego języka razem z osobą głuchą. Okazało się, że nasze tłumaczenie było dobre i zostało zrozumiane właściwie – wspomina diakon Bogdan.

Widzą bariery

Poznawanie PJM to z pewnością coś więcej niż nabywanie pewnej rzadkiej umiejętności. Jego nauka to także okazja do poznawania kultury głuchych, o której słyszący wiedzą niewiele. Prowadzący zajęcia, który potrafi opowiadać z pasją, zwraca uwagę, że nauka tego języka bardzo pobudza wyobraźnię słyszących i zmusza do przełamania barier, wyrażania emocji poprzez mimikę. – Połowa komunikacji w języku migowym to nasza ekspresja, nasza mimika, której się nie określa konkretnymi znakami. Dlatego jeśli ktoś jest bardzo zamknięty w sobie, bez dystansu do siebie i nie potrafi przerysować swoich emocji, może mieć trudności z nauką PJM – mówi dk. Bogdan. Dyrektor Szkół Katolickich widzi w tym ważny aspekt wychowawczy. – Myślę, że te zajęcia wzbudzają poczucie większej wrażliwości u naszych uczniów. Motywują ich do wyjścia naprzeciw ludziom, którzy żyją w tym samym świecie, a jednocześnie w innym. W świecie, w którym posługują się swym własnym językiem, znakami. To próba ich zrozumienia, wejścia w dialog z nimi – uważa ks. dr Artur Janicki. Klaudia Kwiatkowska przyznaje, że dzięki tym zajęciom zaczęła w ogóle zauważać głuchych i bariery, z jakimi spotykają się w codziennych sytuacjach. – Ostatnio, gdy byłam w Warszawie na Dworcu Centralnym, usłyszałam ogłoszenie, że na tablicy mogą pojawiać się błędne informacje i dlatego uprasza się o uważne słuchanie komunikatów. Pomyślałam: co w takiej sytuacji mają zrobić osoby głuche?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL